Przygoda z TP
internettelekomunikacjatptpsa
Sprawozdanie:
- środa, powrót z pracy - brak internetu (neostrada 2mb - jedyny dostawca w mej okolicy)
- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na kolejnego, który sprawdza statystyki ruchu i oświadcza, że “po stronie TP jest wszystko OK, ADSL działa” i radzi by załatwić alternatywny modem (czas kontaktu na słuchawce 20min)
- kilka dni załatwianie alternatywnego modemu, potem jego konfiguracja
- internetu nadal brak
- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na technicznego konsultanta, który przyjmuje reklamację (czas kontaktu ok. 15min)
- następny dzień (wtorek) telefon z TP, że wszystko powinno być już OK (czyli jednak problem po ich stronie)
- sprawdzam czy jest internet - internetu nadal brak
- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na technicznego konsultanta, przyjęcie zgłoszenia, umówienie się na wizytę osoby, która ma sprawić, że internet mi zadziała
- środa, miły pan odwiedza mnie (godzinę spóźnienia), razem kombinujemy jak rozwiązać problem działania internetu, rozwiązania nie znajdujemy, pan odchodzi (no bo w końcu jest Bogu ducha winny, nie pracuje bezpośrednio w TP) stwierdzając, że to jednak coś po mojej stronie (jego modem zadziałał, więc sam też do takiego wniosku dochodzę)
- kolejne godziny spędzone przy konfiguracji już dwóch modemów (linksys i sagem) nie dają żadnych rezultatów, nadal brak internetu
- telefon do TP, najpierw kontakt z pierwszym konsultantem, potem kontakt z technicznym, chwila rozmowy i nagle, ni stąd ni z owąd, internet zadziałał!Pytam pana czy coś zrobił po swojej stronie, lakoniczna odpowiedź - “coś tam zrobiłem”…, czyli wina jednak po stronie TP (ok. 15 min)
Myślicie, że to koniec? Mylicie się.
- z racji braku internetu przez tydzień spodziewam się niższej faktury niż standardowa (115 zł)
- przychodzi faktura na kwotę… 160 zł…

- telefon do TP, najpierw rozmowa z pierwszym konsultantem, potem rozmowa z kolejnym, który po dłuższym czasie stwierdza, że powiększona faktura wynika z założenia w moim mieszkaniu telefonu… (dodam, że telefonu nie zakładałem, nie podpisywałem żadnej umowy, żaden monter TP mnie nie odwiedzał i nie miałem zamiaru zakładać telefonu stacjonarnego), dwukrotne wyjaśnianie pani z TP, że telefonu nie posiadam, w końcu przyjęcie i uznanie reklamacji (czas rozmowy około 20min)
- dzisiaj dzwoniła bardzo miła pani z TP, przepraszając za pomyłkę i oznajmiając, że już wszystko wyjaśnione, zadając rozbrajające mnie pytanie: ” czy jest pan zadowolony z przebiegu i rozstrzygnięcia reklamacji?”, nie pozostało mi odpowiedzieć nic innego jak: “tak, jestem zadowolony…”