Posts Tagged ‘system3’
Piątek, luty 12th, 2010 | Beata Zielińska
Kampania w modelu CPC. Reklamujemy usługę dość rzadką na rynku marketingowym, w niszowej branży. Klient nie za duży, raczej liczy i nadzoruje to co robi dla niego afiliacja w system3. Nie jest mu obojętne na co wyda kolejną złotówkę. Jak płaci, to wymaga efektów.
Grupą docelową Klienta są ludzie z wyższym wykształceniem, kierownictwo wyższego szczebla, dla których najważniejszą w życiu wartością jest rodzina. Postanowiliśmy zrealizować kampanię CPC na dość popularnym portalu (którego nazwy nie wymienię), ale należy do jednych z tj. pb.pl, gazeta.pl – info w internecie + druk, gdzie możemy dotrzeć do użytkowników o tym profilu. Portal cieszy się uznaniem, zaufaniem i dobra opinia.
Kampania trwała 1 tydzień. Standardowo po zakończeniu kampanii przyszedł czas na raport…Google Analytics pokazuje Klientowi w tym okresie ok. 20% mniej wejść na swoją stronę niż pokazują to statystyki z naszego systemu… ups…
Sprawdzamy logi. Jest bardzo dużo kliknięć z jednego IP. Co jest grane? Googlujemy IP. Okazuje się, że to siedziba rzeczonego portalu. W linijkach rejestrujących kliknięcia widać dziwną rzecz – Tarantula Web Crawler. Hmm? Google mówi: “Web Tarantula automatically loads in 8 independent windows your Top 8 Web Sites.” albo tak. Pracownicy portalu, na którym prowadziliśmy kampanię mają założony fajny dodatek do przeglądarki …
Chłopaki programiści mówią, że nie wiadomo dlaczego to jedno IP - może cała firma jest po nie podpięta, a może nie, i nie ma jednoznacznych wniosków, żeby obarczać kogokolwiek winą za różnice w statystykach. Może to ludzie z firmy klikają, a może to crawler. Google Analytics zapewne śledził ruch na stronie Klienta dopiero po pełnym załadowaniu strony. Nasz system (jak i inne systemy afiliacyjne) zliczają kliknięcia już w momencie pojawienia się parametrów systemu w linku url, po kliknięciu w kreację, kiedy użytkownik dostaje nasze ciastko. Klientowi zaś zliczyły się więc jedynie pełne załadowania strony po kliknięciu w kreację z systemu.
Wnioski?
Warto używać kilku narzędzi do mierzenia efektywności kampanii i ruchu na stronie. I zawsze precyzyjnie umawiać się z Klientem na model rozliczenia. A tych w przypadku kampanii CPC nie brakuje:
(Źródło: Gemius, za AdOcean)
Gdybym była Klientem chciałabym mieć takiego pilota
:

to nie Bruce Wszechmogący, ale w zasadzie też mogłbym nim być ;)
wiecej | brak komentarzy
Niedziela, luty 7th, 2010 | Beata Zielińska
Niespójność definicyjna to problem wielu dziedzin nauki. Doskonałym przykładem jest psychologia. W pracach badawczych przed opisem koncepcji należy napisać w jakim nurcie jest prowadzone badanie i wyjaśnić główne definicje, bo w każdej koncepcji teoretycznej są one rozumiane nieco inaczej. Problem ten nie jest obcy i praktyce. W marketingu afiliacyjnym częstym modelem rozliczenia jest płatność za unikalnego użytkownika. Czy jest to definicja jednoznaczna? Nie. Jest unikalna niemal dla każdego z naszych Wydawców (a i wśród domów mediowych zdaje się, że nie jest to ostra definicja).
Gemius definiuje unikalnego użytkownika jako “liczbę użytkowników (cookies)” (ang.: unique users), czyli liczbę cookies, które w danym okresie zarejestrowano na witrynie (Źródło)
W system3 unikalnego użytkownika traktujemy per powierzchnia reklamowa. Czyli jeśli ktoś kliknął w reklamę system3 na danej witrynie dziś (i zakładamy, że nie kasuje ciasteczek) to przez miesiąc kolejne kliknięcia na tej samej witrynie nie będą zliczane z tego IP.
Pewien dom mediowy bardzo enigmatycznie definiuje unikalnego użytkownika (powołuje się w pracy na Gemiusa, ale nie widzę w podanej definicji zbieżności z definicją podaną wyżej). Dom ten pisze: Unique users jest to suma pojedynczych użytkowników, która w ciągu 1 miesiąca korzysta z danej strony www. (Źródło) (Pojedynczych? To znaczy że jak druga osoba siedzi ze mną przed komputerem, to już nie jestem unikalnym użytkownikiem?)
Szczęśliwie dwie sieci reklamowe mają spójną definicję unikalnego użytkownika rozumianego tak naprawde jako cookie, co jest spójne z gemiusem i naszą system3 definicją. Nie jest jednak tak kolorowo. Unikalność (cookie) może być liczona np. per powierzchnia reklamowa, jak w system3, ale może być również mierzona w danej sieci witryn. Czyli jeśli kampania jest prowadzona na 15 witrynach, kliknięcie w reklamę na jednej z nich powoduje, że kolejne kliknięcia na pozostałych 14 witrynach nie będą liczone.
Inna unikalność użytkownika, z jaką się spotkałam, to unikalność per views (dopiero unikalne kliknięcie jest rozumiane per cookie) – taką definicję ma pewien bardzo popularny w Polce komunikator
Diabeł tkwi w unikalności
a im głębiej w las, tym więcej drzew…ale za to ile zabawy
Na zakończenie, w nawiązaniu do marketingu afiliacyjnego i wpisu Agnieszki fota:

diabeł tkwi w szczegółach, a program partnerski jest jak kot :)
wiecej | brak komentarzy
Czwartek, listopad 19th, 2009 | Beata Zielińska
Droga Aniu,
piszę w nawiązaniu do Twojego posta pod Twoim wpisem
Wpis będzie o dodawaniu postów (po angielsku ładnie guest posting), bo oprócz tego, że wynik NASZEGO konkursu nie jest mi obojętny więc pisze posty (a nawet czasem dodam jakiś genialny wpis ;)), to wpadłam na ciekawy artykuł w feedfroncie (afiliacyjnym czaspiśmie). To co przeczytałam nie było odkryciem Ameryki, ale fajnie zebranymi faktami na temat tego, jakie korzyści może przynieść afiliantom i reklamodawcom dodawanie swoich komentarzy na branżowych blogach.
Afiliacyjny autorytet
Dodając swoje wpisy i komentarze pod wypowiedziami na blogach można udowodnić, że jest się autorytetem w danej dziedzinie. Jeśli nawet się nim nie jest, a ma się takowe ambicje, to aby dodać komentarz, trzeba się zapoznać z treścią wpisu - jest szansa, że człowiek dowie się czegoś ciekawego od innych ludzi. Im więcej ludzi widzi Twoje nazwisko w kontekście, tym bardziej zwiększasz szansę na zapamiętanie i przywołanie Twojej osoby, jako kogoś kto ma coś ciekawego do powiedzenia na dany temat. To pomoże ściągnąć ruch na stronę programu partnerskiego, Twojego bloga i zwiększyć szansę sprzedaży Twoich produktów.
Relacje
Relacje są kluczowym elementem sukesu w biznesie
Dodając swoje wpisy buduje się relację nie tylko z autorem bloga, ale także z innymi osobami, które regularnie czy gościnnie czytają dany blog. To stwarza doskonałą okazję do tego, aby zachęcić nową publiczność do odwiedzenia Twojej strony, czy czytania Twojego bloga.
SEO
Kolejną korzyścią z dodawania wpisów jest możliwość podniesienie swojej pozycji w wynikach organicznego wyszukiwania, jeśli właściciel bloga pozwala na zamieszczenie krótkiej biografii z linkiem do Twojej strony. Należy wtedy pomyśleć, na jakie frazy chciałoby się znaleźć wysoko w wynikach wyszukiwania, umieścić je w swoim bio, podlinkować i do dzieła!
(Condi, jak coś źle piszę, to proszę o sprostowanie ;))
Tanie reklamowanie
Można się reklamować na wiele różnych sposobów, większość z nich jest droga, albo bardzo droga, natomiast guest posting” (szkoda, że nie ma jakiegoś ładnego polskiego zamiennika) jest tanią metodą na promocję swojego programu partnerskiego, strony www, czy bloga. Wymaga jedynie odrobiny motywacji i chęci, przydaje się również lekkie pióro. Jest świetnym narzędziem targetowania przekazu do konkretnej grupy osób i przyciągania ruchu na Twoją stronę.
A teraz do dzieła - robimy research wartościowych blogów w branży i piszemy!

affiliative guest posting
wiecej | dodaj komentarz (1)
Niedziela, październik 11th, 2009 | Beata Zielińska
Uważam, że marketing afiliacyjny to dobrze brzmiące słowo. Nie tylko fonetycznie, i nie tylko z powodu samego znaczenia słowa afiliacja. Termin ten wydaje się być tak dobrze dopasowany do tego, czym marketing afiliacyjny się zajmuje z jeszcze innych powodów. Moja intuicja sięgneła zatem głębiej w to, co stoi za AFILIACJĄ.
AFILIACJA
FILować - czyli w języku potocznym patrzeć lub zaglądać gdzieś ukradkiem. W marketingu afiliacyjnym filuje się na internautę, który właśnie wszedł na stronę www, na której umieściliśmy naszą reklamę. Filujemy, czy zauważy baner, kliknie i kupi, albo kliknie i zamówi, czy też kliknie i wypełni formularz i wygeneruje nam jakże potrzebną akcję.
FILIA - to nic innego, jak nasz program partnerski (a raczej jego filia) prowadzony w konkurencyjnej firmie zajmującej się programami partnerskimi.
FIL - z greckiego phileín “lubić”. Jest to równiez fonetyczny zapis wymowy angielskiego słowa “feel” czyli czuć. W przypadku programów partnerskich to bardzo ważne, aby wyczuć i polubić odpowiednią firmę (jak system3 :)), która zajmie się prowadzeniem kampanii reklamowej w internecie. W biologii proste mechanizmy związane z “filnością”, jak hydrofilność, halofilność (patrz również organizmy stenohaliczne) czy geofilność są podstawowe i służą przetrwaniu organizmu. Jest więc ważne, aby odpowiedni mechanizm zadziałał u klienta w przypadku wyboru firmy (system3 :)), a tym samym on i jego kampania czuli się dobrze w sieci jak hydrofilny glon w wodzie, halofilna bakteria w solance, czy geofilna dżdżownica w glebie.
JA - w psychologii wiele badań pokazało, że odniesienie komunikatu do JA wzmacnia perswazję reklamową i powoduje, że odbiorca komunikatu mocniej utożsamia się z jego przesłaniem. Skierowanie argumentów wprost może przybliżyć korzyści reklamowanego produktu. (m in. w Maliszewski N., 2008)
rACJA - klient ma zawsze rację i nie inaczej jest w programach partnerskich. To internauta, czyli klient naszego klienta, a tym samym nasz klient ma rację w tym, czy dana kreacja mu się podoba, czy nie. Czy będzie dla niego na tyle ciekawa, aby przekonać go do kliknięcia i sprawdzenia, co się za nią kryje? I okaże się, kto miał rację…
reAkCJA - jeśli internauta wchodzi na stronę i myśli, że strona jest sensowna, a reklama którą widzi jest kontekstowo dopasowana do treści na niej umieszczonych, to prawdopodobnie zdecyduje się w nią kliknąć. Niestety to nie chemia (ani miłość), ale proza życia i akcja nie zawsze pociąga za sobą reakcję w marketingu afiliacyjnym.
Mam nadzieję, że w tej krótkiej analizie słowotwórczej, udowodniłam, iż pod przykrywką terminu marketing afiliacyjny znajduje się wiele mechanizmów. Rozpoczęcie współpracy z firmą zajmująca sie afiliacją, zachowania uzytkowników w internecie i przbieg programu partnerskiego nadają terminowi MA szerokiego kontekstu. Znaczenie afiliacji ma więc głęboki sens, a tak na marginesie fajnie fonetycznie brzmi. Jak więc nie lubić AFILIACJI?
wiecej | brak komentarzy
Środa, październik 7th, 2009 | Agnieszka Miksa
Podobno Wikipedia to źródło wszelkiej wiedzy- nie zaprzeczam. Ostatnio zastanawiałam się, czy piszą coś ciekawego o marketingu afiliacyjnym. I okazuje się, że piszą
jednak tylko w wersji angielskiej
Sprawdzając wersję polską, niestety tłumaczenia się nie doczekamy
Podkreśla to ponownie fakt, jak bardzo ten rodzaj marketingu jest rozpowszechniony zagranicą (szczególnie USA i rynki zachodnie), a jak mało jeszcze u nas.
To zawiodło mnie do pytania (trochę z innej beczki, ale zawsze dość ciekawego)- jak powstał MA? No właśnie- znamy wiele pojęć związanych z reklamą w Internecie, ale skąd one się wzięły? Kto je wymyślił? Kto pierwszy zastosował? Wiele pewnie zostanie dla nas tajemnicą, ale niektóre są na szczęście odkryte i o nich możemy dowiedzieć się więcej. Ja, jako że związana jestem z tym tematem na bieżąco 5 dni w tygodniu i 8 h dziennie, postanowiłam opisać zaczątki marketingu afiliacyjnego właśnie.
Oto, czego dowiedziałam się z różnych źródeł (nie tylko z Wiki, żeby nie było ;)). MA jest to typ reklamy inny niż standardowy i zaczął się także w sposób trochę odmienny. A mianowicie MA był po raz pierwszy wykorzystany przez firmę związaną z przemysłem erotycznym (a może nawet pornograficznym)- Cybererotica, która wykorzystała marketing w modelu wynagrodzenia CPC. Pierwszy program natomiast- BuyWeb- stworzył sklep internetowy CDNOW.com, który także jako pierwszy serwis nie tylko dla dorosłych zastosował ideę znanego nam dobrze CTR. Opisując to bardziej szczegółowo: znany w owym czasie producent płyt CD Geffen Records postanowił wykorzystać sklep CDNOW.com do swoim celów- zaproponował im stworzenie programu, gdzie Internauta za pośrednictwem sklepu CDNOW.com będzie mógł kupić płytę wyprodukowaną przez Geffen Records. I tak też się stało.
Następny był, znany chyba wszystkim, Amazon.com. Wystartował on z programem, w którym zrzeszał wydawców, reklamujących produkty Amazon.com za pośrednictwem bannerów czy linków tekstowych. Jeśli Internauta dokonał zakupu w Amazon.com po kliknięciu w reklamę, wydawca dostawał za to prowizję.
Amazon nie był pierwszym, który stworzył typowy program partnerski, jednak jego program jako pierwszy stał się znany w szerokich kręgach.
Im dalej w przyszłość, tym MA rozwijał się coraz bardziej. Zaczęły powstawać kolejne sieci afiliacyjne, a modele CPA zaczęły zyskiwać uznanie, szczególnie reklamodawców.
W Polsce MA tak naprawdę dopiero ma swoje początki, jednak z roku na rok staje się coraz bardziej znany.
Osobiście mam nadzieję, że już wkrótce dogonimy naszych sąsiadów. Najważniejszy pierwszy krok, czyli pierwsza sieć afiliacyjna całkowicie polska- system3.pl. Dalej pójdzie już z górki

wiecej | dodaj komentarz (2)