Piątek, wrzesień 4th, 2009 | Przemek Cyluk
Od kilku miesięcy prześladuje mnie pewien reklamodawca, który korzysta z programu Google Adwords. Problem w tym, że pojawia się na frazy kompletnie nie związane z oferowanym produktem. Po drugie, jak dla mnie, produkt jest zwykłym naciąganiem ludzi.
Sprzedawane narzędzie ma zwiększyć wydajność naszego komputera. Poniżej kilka cytatów:
- Przyspiesza ładowanie i zamykanie systemu kilkukrotnie
- Usunie niepotrzebne pliki DLL z pamięci operacyjnej systemu
- Przyspieszy pracę dysków
Promocyjna cena wynosi 1,22 zł, ale tylko przy płatności kartą. Można też wysłać smsa. Tyle, że koszt jednego sms’a wynosi 25 zł netto. Oczywiście koszt sms’a nie jest już uwypuklany na stronie niczym procent lokaty. By znaleźć koszt sms’a trzeba scrollować stronę na sam dół.
Oto kilka przykładów, na które się natknąłem bładząc po sieci. Zwróćcie uwagę na hasło wyszukiwane.


Co mogę zrobić gdy widzę taką reklamę?

2 drogi, które mogę obrać:
a) Kliknąć i przysporzyć dodatkowych kosztów. Problem polega na tym, że stawka CPC jest na 99% minimalna i raczej nie doprowadzę swoim działaniem do bankructwa natręta. Jeszcze większy problem przysparzam Google’owi gdyż stwierdzam, że reklama odpowiadała mojemu zapytaniu – przecież kliknąłem.
b) Mogę nie kliknąć. Zmniejszę CTR, zmniejszę ich wynik jakości itd. Ale co to da…
Żadne z tych rozwiązań mnie nie satysfakcjonuje. Oba będą miały minimalny wpływ na przyszłość reklamodawcy. Może powinni uruchomić SPAM report dla Google Adwords?
wiecej | dodaj komentarz (2)
Wtorek, czerwiec 9th, 2009 | Damian Krawczyk
W sieci pojawiła się informacja o zmianie indeksowania parametru rel=”nofollow”. Możecie o tym przeczytać m.in. na interaktywnie.com. Nie będę pisał o znaczeniu tego parametru. Takie informacje znajdziecie również we wspomnianym artykule. Eksperci SEO przedstawiają swoje opinie, jaki może mieć to wpływ na całą branżę. Ja postaram się w następnych słowach dywagować też troszkę o tym.

Zamiarem zniesienia blokowania przenoszenia mocy linków dla nofollow jest walka z coraz bardziej rosnącym spamem. Intencją Google jest także przeniesienie mocy linków z dużych serwisów typu Onet, Gazeta, gdzie często są cytowane treści z innych stron, do których hiperłącza opatrzone są przez nofollow.
Zamiary ze wszech miar słuszne jednak czy przełożą się one na wyniki? Swoją podejrzliwo malkontencką naturą widzę już dziurę w całym:)
Odnośnie spamu – usuwając ze stron spamerskich parametru nofollow na części linków spowoduje obniżenie ich wartości. Co to będzie znaczyło dla spamerów? Ano będą być może musieli stworzyć kolejne strony spamy, tak by rozłożyć moc wychodzących linków na wiele stron. Efekt zatem odwrotny do tego, co chce osiągnąć Google. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Jednak znając zdolności asymilacji rodzimej branży jest to możliwe.
Odnośnie przenoszenia mocy linków z dużych serwisów. Serwisy te mogą, w obawie przed spadkiem wartości ich stron, całkiem zrezygnować z umieszczania linków do cytowanych treści. Będzie zatem to również rezultat odwrotny do tego, do czego dąży Google. Eksperckie blogi – najczęściej cytowane obecnie w dużych serwisach, miast zyskać na zniesieniu znaczenia nofollow, mogą na tym stracić (użytkownicy chętniej klikają w aktywny link, niż trudzą się przeklejaniem adresu do przeglądarki).
Przedstawione wyżej sytuacje są czysto hipotetyczne i być może w ogóle nie będą mieć miejsca. Jedno jest jednak pewne. Zmiana znaczenia parametru nofollow spowoduje przynajmniej mini burzę w światku SEO.

No i muszę zakończyć, tak jak to jest w przypadku wielu spraw dotyczących pozycjonowania – czas pokaże:)
wiecej | brak komentarzy