acr.blog - noł bulszit » SEO dla początkujących

Posts Tagged ‘SEO dla początkujących’

Kamila Tokarska
Piątek, czerwiec 18th, 2010 | Kamila Tokarska

Indeksowanie

Jak co tydzień mamy dziś coś dla początkujących SEOwców. Małe coś niecoś na dziś to indeksowanie.

Indeksowanie?
Liczba stron zaindeksowanych jest kluczowym czynnikiem sukcesu w SEO.

Jeżeli strona nie znajduje się w bazie danych wyszukiwarki, nie może być przez nią podana jako odpowiedź na zapytanie internauty. Indeksowanie zaczyna się, kiedy robot zagląda do naszego pliku robots.txt (jeżeli go mamy), żeby dowiedzieć się, gdzie może, a gdzie nie może zawitać, żeby zebrać informacje o występujących na stronie frazach i innych treściach. Potem robot zabiera się do roboty, szukając tych istotnych treści na naszej witrynie, a potem przemieszcza się po linkach na kolejne strony, by zacząć od nowa. Zebrane informacje stają się trybikami w wielkiej maszynie, która umożliwia późniejsze szybkie wyszukiwanie bez konieczności ponownego przeszukiwania tych dokumentów.

nowy-obraz1

Pamiętaj, że:
•    jeśli nie masz stron zaindeksowanych, to nigdzie nie zajdziesz w rankingu
•    jeśli poprawisz indeksację zyskasz więcej odwiedzin na stronie
•    ostatnio zmieniła się definicja treści: teraz ruch z wyszukiwania pochodzi w równej mierze z dobrze pozycjonowanej grafiki, klipów wideo, map czy newsów
•    problemy z indeksowaniem mogą być cudownym rozwiązaniem twoich problemów gdy np. nie pojawiasz się w wynikach wyszukiwania na swoje słowa kluczowe i nie wiesz dlaczego

Jak sprawdzić czy witryna jest zaindeksowana?
Najprościej wpisać w okno wyszukiwarki „site:nazwa.domeny”, gdzie nazwą jest adres twojej strony.
Pamiętaj, żeby nie przywiązywać się jakoś strasznie do tych danych, bo  otrzymany wynik to tylko przybliżenie, które może zmieniać się o 200% z dnia na dzień w zależności od data center. Dużo lepsze dane znajdziesz podłączając Google Webmaster Tools. Dla porównania warto ustalić, jaki masz stosunek tych stron w bazie danych Googla do wszystkich stron ogólnie, bo to pokaże ci skalę problemu, czyli procent zaindeksowania.

Kiedy przejmować się poprawnym indeksowaniem stron?
Zawsze.
Chyba, że i tak masz zbyt mały PageRank/moc linków, żeby się pojawiać w jakichkolwiek wynikach wyszukiwania, albo twoja strona jest w całości zduplikowanym tekstem.

Dlaczego strona może nie być zaindeksowana?
•    nie masz żadnych linków, więc nie można do ciebie trafić
•    twoja podstrona znajduje się dalej niż 3 kroki/linki od strony wejścia, gdzie robot rozpoczął zwiedzanie witryny, gdyż masz więcej niż 3 poziomy nawigacji
•    zostałeś zbanowany (zorientujesz się, jeżeli drastycznie spadną ci statystyki)
•    robot nie może zapisać twojej strony w bazie, bo sam mu tego zabroniłeś wieszając na drzwiach tabliczkę <meta name=”robots” content=”noindex, nofollow”>

Jak poprawić indeksowalność strony?
Masz wpływ na większość czynników określających szybkość i skuteczność indeksowania. Usuń pułapki , w jakie wpadają roboty i spraw, aby twoje treści były lepiej dostępne poprzez:
#1: strukturę strony
Jeżeli robot dostanie mapę witryny poprzez narzędzia dla webmasterów Google,  będzie mu łatwiej zaindeksować twoją witrynę. Pomoże ci też poprawna walidacja i rozwiązanie problemów z serwerem
#2: linki, czyli usprawnienie linkowania pomiędzy podstronami i zdobywanie nowych linków przychodzących ze stron, które same są zaindeksowane. Im więcej masz linków, tym częściej będziesz odwiedzany przez roboty, co jest szczególnie istotne,  jeżeli każdego dnia masz dużo nowych treści i nie chcesz, aby pozostały niezauważone.
#3:treści, czyli unikalne teksty na wszystkich podstronach
#4: sam się dodaj poprzez www.google.com/addurl i powiadamiaj o nowościach na stronie poprzez np.  pubsubhubbub, który umożliwia indeksowanie w czasie rzeczywistym ze wszystkimi wadami i zaletami takiego rozwiązania.

wiecej | brak komentarzy

Kamila Tokarska
Poniedziałek, maj 31st, 2010 | Kamila Tokarska

VSEO w SEO, czyli optymalizacja plików wideo dla potrzeb wyszukiwarek

Dziś rusza kolejny z równolegle prowadzonych cyklów dobrych SEO rad dziadzia Władzia dla początkujących.

Co optymalizujemy?
Dziś na tapecie optymalizacja wideo, czyli jak zwiększyć oglądalność naszych reklam, spotów, blogów, przewodników,  poradników, prezentacji produktów, czy co tam mamy w wersji wideo.

Co ma wideo do SEO?

Internauci znajdują klipy poprzez wyszukiwarki. Jednocześnie serwisy typu YouTube same stały się dużymi wyszukiwarkami.

Wideo jest źródłem ruchu czy linków (i link juice), pomaga też znaleźć się wyżej w rankingach. Stało się to szczególnie widoczne odkąd Google wprowadził nową formę prezentacji wyników wyszukiwania, która poprzez promowanie różnorodnych wyników,  faworyzuje wyniki wideo, mapy czy obrazki.  Jest to szansa odróżnienia się od konkurencji .

nowy-obraz1
Gdzie?
Możliwości są tysiące, ale kluczowi gracze to YouTube, MySpace, Vimeo, są one też najważniejszymi wyszukiwarkami dla wideo, obok suprise, suprise…  Googla. Możesz też zdecydować się na umieszczenie pliku na własnej stronie, zwłaszcza jeżeli twoim celem jest sprowadzenie tam ruchu i konwersje. Jest to jednak trudniejsze technicznie. Ten sam plik na YouTubie trafi do większej grupy odbiorców i będzie łatwiejszy do znalezienia poprzez wyszukiwarkę, jednak może funkcjonować w oderwaniu od twojego towaru i nie przełożyć się na zyski. Oczywiście możesz umieścić plik w obydwu miejscach, zadbaj tylko, żeby te dwa źródła nie kanibalizowały się.

Jak?
Wyobraź sobie, że cudownym sposobem Google sam znalazł twoje wideo , sam je zaindeksował i teraz je wyświetla w odpowiedzi na idealnie dobrane słowa kluczowe…

Jasne! Bierz się do roboty.
Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że robot nie obejrzy naszego filmiku.  Indeksacja odbywa się na podstawie tytułu, opisu i komentarzy. Czyli jeżeli nie masz zoptymalizowanego tytułu, albo nie pozwoliłeś na dodawanie komentarzy to masz problem. Tytuł jest także wizytówką i reklamą pliku – to na jego podstawie ludzie decydują, czy chcą go obejrzeć. Powinien też zawierać słowa kluczowe, na które chcesz być znaleziony/a.
SEO!
Wykorzystaj to wszystko, co już wiesz o optymalizacji. Reguły są podobne.

Liczy się:
#1: optymalizacja techniczna
Zadbaj o meta dane opisujące treść klipu i kod strony, na której umieszczasz plik, dołącz tagi. Ważny jest też format pliku i sposób emisji. Im więcej formatów, tym łatwiejsze rozsiewanie treści. Nie zapomnij o ipodach, ipadach i innych androidach. Dołącz miniaturki dla wyników wyszukiwania. Pomóż  indeksować wyszukiwarce poprzez mapy wideo dla witryn.

Podejmuj decyzje na podstawie statystyk oglądalności np. z Analitycsa i YouTube Insight.

#2 optymalizacja treści
Zoptymalizuj tytuł i opis filmu. Postaraj się o transkrypcję. Im więcej treści w opisie i komentarzach tym lepiej, ale treść ma być przed wszystkim atrakcyjna, oryginalna, ciekawa i nowatorska. I nie za dłuuuuga.  Nikt nie będzie oglądał twoich 2 godzinnych wypocin, więc spróbuj zamknąć się w 2 - 5 minutach.  Przeczytaj więcej o parametrach jakie powinien spełniać przyszły przebój twojego kanału, który znajdzie się w tym 1 % klipów o oglądalności powyżej 500 000.

Korzystaj ze słów kluczowych. Postaw na geotargetowanie, jeżeli działasz lokalnie. Nie zaszkodzi też opis tego, kim jesteś w profilu na YouTube i powiązanie wideo i z twoją marką, bo nie chodzi o rozsyłanie śmiesznych filmików, tylko o konkretne cele biznesowe, które musisz zdefiniować. Zależy ci na ruchu na stronie, budowaniu marki, edukowaniu, konwersji?
Użyj tych samych narzędzi, które pomagają ci wybrać słowa kluczowe na stronę. To po nich użytkownicy będą trafiać na wideo i twoją stronę. Pamiętaj o słowie kluczowym „wideo”( lub „video”).

#3: linki
Nie zapomnij wykorzystać potencjały opisów linków. Przeczytaj wpis o linkach i opracuj strategię budowania linków dla twojego klipu.

#4: promocja
Im więcej miejsc, gdzie można znaleźć twój klip tym lepiej. Exposure is the king. Zachęcaj do komentowania, wysyłania znajomym, RSSowania, MRSSowania, zakładkowania, recenzowania i dzielenia się twoim wideo. Promuj zwój klip poprzez media społecznościowe.
Zbuduj bibliotekę z wielu plików, bo twój kanał na YouTubie zyska na znaczeniu, jeżeli będziesz mieć więcej niż 25 klipów. Bądź aktywny w obrębie swojego kanału. Pamiętaj, że komentowanie, dodawanie do ulubionych, zdobywanie nowych friendsów, fanów i subskrybentów to porządne narzędzia pozycjonowania. Nie przesadź tylko, bo statystki dodawania do ulubionych, które znacząco odbiegają od średniej są równie podejrzane, jak nagły cudowny przyrost linków.

A wtedy…

wiecej | brak komentarzy

Kamila Tokarska
Poniedziałek, maj 17th, 2010 | Kamila Tokarska

Link is the king (link juice i linkbait też)

Dzisiaj na naszym kursie dla tych, co w SEO na początku będzie o linkach, link juice, linkbait i Linkistanie.

Zaczynamy!

Po co komu te linki?

Bez linków ani rusz. Mogą być wewnętrzne, albo zewnętrzne. Wewnętrzne umożliwiają przechodzenie na inne nasze podstrony z nowymi informacjami. Zewnętrzne to linki z innych stron, które odsyłają do nas.

Nie chodzi tylko o to, żeby przyciągnąć ruch na swoją stronę. Na linkach opiera się prawie całe SEO, reszta opiera się na tekstach, w których też są linki. Linkowanie wewnętrzne sprawia, że roboty nie utkną gdzieś na twojej podstronie bez możliwości powrotu, zaś zewnętrzne zwiększa szansę na wymarzoną wysoką pozycje w Google. Jest tak, gdyż nasza pozycja zależy od linków, a moc przekazywana przez nie (link juice) jest walutą Googla. Żeby mieć więcej tej waluty musisz mieć więcej link juice z domen, które same mają dużą moc.

link

Jakie linki są nam potrzebne w SEO?

W sumie to każde, ale warto zwrócić uwagę na:

#1: Różnorodność, czyli lepsze są po 2 linki z różnych IP, niż 100 linków z jednej domeny (najlepiej, jeżeli strony będę istotnych dla twojego biznesu).

#2: Istotność, czyli ważne jest, że:
•    domena linkująca ma podobny temat
•    jej zawartość przemawia do twojej grupy docelowej
•    ma interesujące nas słowa kluczowe
•    link odsyła do najbardziej odpowiedniej strony docelowej (i w ogóle działa)
•    przekazuje nam jakąkolwiek moc (w przeciwieństwie do bezużytecznych linków rel=”nofollow”)
Z punktu widzenia SEO mniej ważne jest, żeby anchor linku nie był wobec nas nadmiernie krytyczny, bo link to link, nawet, jeżeli w anchorze jest „kretyn”, lub „zobaczcie, jakie kuriozum – tracę rozum”. Spróbujcie to jednak wytłumaczyć swojemu szefowi. Najprościej sprawdzić to wszystko w źródle strony linkującej.

Dodatkowe informacje znajdziecie w artykule o czynnikach technicznych w analizie linków.

#3: Ważność (obiektywna), czyli nie ma większego lansu niż link do naszej domeny z jakiś wypasionych stron np. takich, które budzą zaufanie poprzez .gov lub .edu w domenie, nie mówiąc o linku z Search Engine Journal czy Occam’s Razor.

#4: Ilość. W SEO z linkami jest tak, że jeśli jest ich dużo… to sami wiecie. Nec Hercules contra plures.
#5: Głębokość. Upewnij się, że stosujesz linkowanie głębokie, bo wtedy można się łatwiej zaindeksować. Obejrzyj prezentację  o  zaletach indeksacji głębokiej.

link2

Jak zdobywa się linki zewnętrzne do naszej strony?

#1: Linkbait - spraw, żeby strona była linkowalna poprzez
•    atrakcyjną treść
•    pozbycie się ograniczeń technicznych (np. braku możliwości komentowania bloga)
Zastanów się, jaka treść zdobywa najwięcej linków i jak dotrzeć do potencjalnych linkujących.
Wspomnij o kimś na swoim blogu i zlinkuj, a wtedy ta osoba zwykle pochwali się i odlinkuje.
Poproś, bo jesteśmy ludźmi i jak poprosisz właściciela jakiejś strony, żeby cię podlinkował to pewnie się zgodzi. W najgorszym wypadku się wymień. Bądź cierpliwy i opracuj sobie system.

Przestań być snobem, który każdy link ogląda 2 razy. Im więcej, tym weselej. Oczywiście nie dotyczy to tych domen, które snobami być muszą, bo im inaczej nie wypada, albo które nie mają możliwości tworzenia ciekawej treści. Nie przesadź też kiepskimi linkami, bo posądzą cię o Black SEO.

#2: Jeżeli masz ochotę na jazdę po bandzie, to zaprzyjaźnij się z preclami, oraz katalogami i innymi spamerskimi technikami SEO. Pamiętaj, że robisz to na własną odpowiedzialność i że ostrzegałam.

#3: Postaw na social media i bogactwo linków, jakie może ci dać zwiększony ruch, który zastępuje reklamę.
W świecie idealnym jest tak, że mamy świetną treść na stronie i wszyscy bardzo chętnie do nas linkują. Jest to naturalny i dobrowolny proces. W świecie realnym linki stały się towarem. To znaczy, że można je …

#4: … kupić, założyć sweatshop w Linkistanie, podłączyć się pod SWL. Disclaimer taki sam jak w punkcie 2, czyli sam sobie będziesz winien, jeżeli się nie uda.

#5: sam sobie narysuj. Stwórz własne zaplecze, aby zdobyć linki z tekstów. Przeczytaj nasz tekst o budowaniu zaplecza.

#6: Ostatnia złota rada: Nie trać czasu na budowanie linków, których tak naprawdę nic ci nie dają, np. 3 dni na zdobycie linku ze strony, która nie jest wysoko w rankingu to o 3 dni za dużo.

wiecej | dodaj komentarz (4)

Kamila Tokarska
Poniedziałek, maj 10th, 2010 | Kamila Tokarska

Słownik SEO dla początkujących, czyli kto w SEO nie piszczy cz. 1

Dzisiaj zaczynamy nowy cykl SEO dla początkujących: słownik pojęć związanych z SEO i Internetem.

Zaczynamy od tezy – pozycjonowania, antytezy – depozycjonowania i syntezy, czyli pojęć związanych z Wielkim Bratem Googlem.

# Pozycjonowanie: koń jaki jest każdy widzi
Nie ma lepszego ćwiczenia na pozycjonowanie, niż wybrać sobie jakieś dziwne słowo i pozycjonując się na nie umieścić swoją stronę w rankingu tak wysoko, jak się tylko da. Przykładem może być coś co już istnieje (np. nanorurki węglowe), albo coś co nie istnieje (np.: nigritude ultramarine).
Czasami w swoim Analitycsie widzimy, że wcale nie musimy tego robić, bo już mamy różne przypadkowe i nietypowe słowa, które sprowadzają nam ruch an stronę.
# Googlebombing
Takim dziwnym słowem często bywa np. „kretyn”, tylko że bywa częściej wykorzystywane do promowania stron innych niż własne, zwłaszcza stron polityków. Słowa kluczowe tego typu mogą się okazać dużo prostsze dla początkujących SEOwców, bo kretyn nie jest kategorią śmierci, tak jak odżywki, praca czy opony.

Gorzej jest jeżeli ten kretyn przylgnął jednak do naszej strony wyborczej, albo jacyś oszuści do naszego (m)banku. Wolność słowa też ma swoje granice, dlatego początkujący SEO musi też wiedzieć jak pomóc Googlowi walczyć z googlebombing i jak zdepozycjonować  stronę. Polecamy tekst Matta Cuttsa na temat rozbrajania bomb.

nowy-obraz

#Depozycjonowanie
Przez depozycjonowanie nie rozumiemy jakiś nielegalnych praktyk t.j. tworzenie kopii strony, czy linkowanie jej do złego otoczenia tak jak w zupełnie fikcyjnej historii na blogu shpyo. Nie działa też  tłumaczenie się i pisanie sprostowań, bo przez to w Internecie jest jeszcze więcej treści na ten temat, a zainteresowanie internautów jest jeszcze większe.

Wystarczy wypychanie feralnego serwisu z pola widzenia użytkowników na pierwszej stronie wyników poprzez elementy graficzne, video,  AdWords i poprzez pozycjonowanie innych stron.  Dobry tekst o tym znajdziecie tu.

# Google Holiday War
Ostatnia była wczoraj (9 maja 2010). O co chodzi? Z okazji specjalnych okazji Google przygotowuje specjalne logo. Czasami jednak więcej niż jedno święto przypada danego dnia i Wielkie Brat musi wybierać czy świętować Walentynki, olimpiadę czy chiński Nowy Rok. Czasami nie musi, bo niektóre święta są lokalne np. wczoraj Amerykanie obchodzili amerykański Dzień Matki, a Brytyjczycy rocznice śmierci autora Piotrusia Pana.

Dzisiaj jest pokój (na razie).

wiecej | brak komentarzy

Kamila Tokarska
Poniedziałek, kwiecień 19th, 2010 | Kamila Tokarska

Optymalizacja treści: część praktyczna

Zapraszamy na obiecaną część praktyczną. Dla tych, którzy już zapomnieli: optymalizacja tekstu w wersji dla początkujących SEOwców, dziennikarzy, blogerów, właścicieli stron i redaktorów treści.

Będzie gombrowiczowsko. Poniedziałek: optymalizacja treści; Wtorek: optymalizacja treści; Środa: optymalizacja treści; Czwartek: optymalizacja treści.

No więc jak się optymalizuje te teksty?
check
Wystarczy odpowiednia budowa treści w kontekście architektury informacji oraz optymalizacja otoczenia treści;) Niby proste, ale starczy nam na tydzień.

Poniedziałek: wykorzystaj to, co już wiesz o pisaniu

Wiele uniwersalnych prawd tradycyjnego dziennikarstwa i PR pozostaje niezmienne w sieci. Treść na górze strony jest ważniejsza, bo łatwiej wpada w oko czytelnikom. Dlatego pamiętaj, żeby zaczynać optymalizację od góry. Od tytułu, nagłówka, leadu i pierwszego akapitu, gdyż wszędzie tam muszą pojawić się słowa kluczowe i im wcześniej w tekście, tym lepiej.

Szczególnie ważny jest nagłówek. To na jego podstawie wyszukiwarka decyduje czy nasz artykuł jest odpowiedzią na pytanie internauty, a czytelnik czy wejść na twoją stronę.
Siła marki nie jest także odwieszana na kołek w Internecie. Oznacza to, że internauta szukający informacji np. o siatkówce chętniej wybierze artykuł na stronie np. www.eurosport.pl, gdyż zna tę markę z telewizji.

Dbaj o aktualność wiadomości. To także się nie zmienia: pomyśl o czytelnikach. Czy treść odpowiada ich potrzebom? Czy wykorzystujesz w treści słowa, które czytelnicy będą googlować szukając informacji na ten temat? Czy piszesz na popularne tematy? Czy wykorzystujesz często wyszukiwane frazy. Jeżeli zastosujesz się do tych rad twój następny artykuł o nanorurkach węglowych w meteorytach powinien wyglądać mniej więcej tak: „Nanorurki węglowe są lepsze niż nasza klasa, gry, allegro, youtube, Onet, program TV, wp, mapa, praca, poczta i Lady Gaga.”

Jak widzisz powstaje to dylemat na ile pisanie jest sztuką, a na ile algorytmem. Czy korzystać z dosłownych topornych nagłówków, które wykorzystują słowa kluczowe czy z dowcipnych gier słownych, na których roboty się nie poznają?

Wtorek: wykorzystaj to, co już wiesz o pozycjonowaniu

Wyznacz sobie cel. Po co ci ten cały ruch, który zoptymalizowane teksty mają sprowadzić na twoją stronę? Tylko, aby zwiększyć pozycje w rankingu? Mozę chcesz, aby ruch przekładał się na reklamy na twojej stronie? Chcesz sprzedawać więcej prenumerat? Czy chcesz, żeby czytelnicy poznali twoja markę i wracali po więcej?

Pomyśl o odnośnikach - linkach do ważnych miejsc na twojej stronie, które dzięki stałej strukturze nie będą się zmieniać co dwa tygodnie. Każda podstrona musi mieć link zwrotny do strony głównej. To samo dotyczy najpopularniejszych tematów. Linkuj frazy kluczowe tekstu do poszczególnych landing pages. Pamiętaj o zasadzie first link count, jeżeli używasz tego samego linku z różnymi anchorami (albo po prostu trzymaj się jednego anchoru).

Zwróć uwagę na strukturę: będziesz potrzebować kategorii tematycznych linkujących do bardziej ogólnych tematów. Kategorie powinny być na tyle atrakcyjne, żeby przyciągnąć czytelników. Dlatego np. w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej dział Kultura nazywał się przez pewien czas Imprezy, bo Kultura miała za niską klikalność. Oczywiście te imprezy miały klikalność jeszcze mniejszą, więc znowu jest kulturalnie. Tobie mogą one być zbędne, ale to dzięki nim czytelnicy zdołają cokolwiek znaleźć na twojej stronie (albo i nie). Im popularniejszy stanie się twój tekst, tym więcej cennych linków zewnętrznych zdobędziesz.

Niech html pracuje na twoją korzyść. Wykorzystaj potencjał, jaki tkwi w grafice (jeżeli nie zapomnisz o parametrze ALT). Tytuł musi mieć przypisany tag <title>. Pamiętaj o nagłówkach (h1, h2…), o spójnej paginacji przy dłuższych tekstach, pozbądź się powtórzeń i zduplikowanego tekstu. Pamiętaj, że mapa strony przyspieszy indeksowanie. Nie zapomnij o dobrym humorze.
Pomysł też  o słowach kluczowych. Jeżeli piszesz tekst o pozycjonowaniu treści nie może tego terminu zabraknąć w nagłówku o treści wpisu (w moim jest chyba 50 razy). Oczywiście im większy serwis prowadzisz i im bardziej aktualne informacje chcesz prezentować, tym będzie to mniej ważne, bo przecież nie przewidzisz, co będzie newsem dnia, ale frazy kluczowe ważne pozostaną zawsze. Pisz artykuły na życzenie, które będą odpowiadać na potrzeby odbiorców i wykorzystywać popularne hasła. Zwłaszcza, że masz do pomocy Google Trends (aby porównywać popularność wyszukiwanych słów w czasie), Google Insights for Search(jeżeli nie wiesz, które słowo kluczowe wybrać) i Analyticsa (aby wiedzieć, które słowa generują najwięcej odwiedzin na twojej stronie), nie zaszkodzi też Google Webmaster Tools (żeby pozbyć się problemów z linkowaniem).

Środa: wykorzystaj to, co już wiedzą inni

Pomyśl, kto jest twoim konkurentem i wzoruj się na nich. Jeżeli masz firmę pomysł o kimś, kto działa w tej samej branży i ma bloga. Jeżeli masz serwis lub internetowe wydanie gazety zainteresuj się case studies innych internetowych gazet. Może zainteresuje cię, że „New York Times” udostępnił nieodpłatnie i bez potrzeby rejestrowania się swoje archiwa i przeszkolił dziennikarzy z tworzenia przyjaznych wyszukiwarkom nagłówków, by zwiększyć ruch na stronie. Podobne szkolenie miała też nasza Wyborcza. Efekt widać w rankingach.

Dobrym wzorem jest też „Guardian” i jego akcja specjalna w czasie ataków terrorystycznych w Indiach. Gazeta utworzyła specjalną podstronę w całości poświęconą kryzysowi, która natychmiast znalazła się na pierwszym miejscu wyszukiwań stając się podstawowym źródłem informacji dla internautów, budując markę i zwiększając dochody reklamowe gazety. Byłby to dobry przykład dla naszych gazet walczących o uwagę w czasie naszego sobotniego kryzysu.

Czwartek: otwórz się na świat, otwórz swoją stronę

Weź przykład z „New York Times”. Zrezygnuj z konieczności rejestrowania się, w celu uzyskania dostępu do treści. Nikomu nie będzie się chciało podawać danych, jeżeli podobne informacje mogą zdobyć na stronach konkurencji. Nie twórz osobnego archiwum, bo nawet stare artykuły mogą być źródłem odwiedzin. Dla nowości stwórz kanał RSS.

Piątek: uspołecznij się

Pamiętaj ile jest źródeł odwiedzin twojej strony. Może to być wiadomość zasłyszana w telewizji, czyjś blog, plotka, reklama, albo wpis na portalu społecznościowym. Dlatego załóż służbowego bloga, konto na Twiterze, Blipie, YouTube, Flickr, Google Maps i FB. Niech twój serwis stale uaktualnia swój profil o nowości. Dobrze jest także, żeby własne konta mieli poszczególni dziennikarze. Niech kwitnie dziennikarstwo Twitterowe i Google News (tylko nie zapomnij o linkach do twojej strony).

Sobota: idź na profesjonalne szkolenie SEO dla PR lub redaktorów treści (np. u nas)

Niedziela: usiądź i patrz jak rosną twoje wyniki rankingowe
days-of-the-week-panties
Chyba, że pominąłeś/pominęłaś jakiś dzień pracy, , bo wtedy zamiast tego czeka cię sytuacja jak w przedszkolu, kiedy modne były majtki z dniami tygodnia i okazywało się, że w niedzielę masz dalej na sobie poniedziałek.

wiecej | dodaj komentarz (2)