acr.blog - noł bulszit » monaco media forum

Posts Tagged ‘monaco media forum’

Anna Wiecka
Czwartek, maj 14th, 2009 | Anna Wiecka

Prasa, książki i nowe technologie

Na naszym blogu są już dwa posty zainspirowane Monaco Media Forum. Dziś kolej na trzeci, który w pewien sposób nawiązuje także do obecnej sytuacji na polskim rynku prasowym.

Już wiadomo, że AGORA zwolni kolejne 100 osób. “W marcu 2009 roku spadła sprzedaż wszystkich ogólnopolskich dzienników, najwięcej stracił “Dziennik”. Najlepiej sprzedał się wydawany przez Axel Springer Polska tabloid “Fakt”.  Media donoszą - prasa się nie sprzedaje, gazety tracą czytelników. Na dodatek parę tygodni temu w swoim reportażu o prasie tradycyjnej, TVN24 zwrócił uwagę na to, że papier zostanie zastąpiony ekranem komputera, bądź innym dostosowanym do czytania wiadomości urządzeniem.

Dlatego ciekawe jest, że Nikesh Arora (EMEA Operations & Senior Vice President @ Google) w swojej prezentacji o przyszłości Internetu na Monaco Media Forum 2008 zacytował CEO i właściciela Hubert Burda Media - przedstawiciela branży, która stoi chyba przed największym jak do tej pory wyzwaniem. Według Huberta Burda “Content alone can no longer win. You must build and interact with audiences.”

Hubert Burda Media obecnie to nie tylko wydawca 260 pism i magazynów, ale także dostarczyciel rozwiązań IT, narzędzi dla portali internetowych, firma rozwijająca i inwestująca w rozwiązania online,  produkująca gry oraz Burda Wireless - a to wszystko w ramach Burda Digital. Burda wychodzi do użytkowników, czytelników. Tworzy nowe rozwiązania. Nie ogranicza się tylko do przenoszenia treści offline do online i sprzedaży swojej powierzchnii reklamowej.

hubert-burda-media1

Hubert Burda Media

Ciężki oddech Internetu i nowych mediów mogą czuć na swoich plecach także książki. Dzięki Audiotece literaturę piękną można teraz szybko ściągnąć i słuchać na iPodzie lub w samochodzie ;) A jeśli nie mamy czasu na naukę języków obcych to możemy zaopatrzyć się w kurs języka angielskiego.

Audioteka

Audioteka

Rewolucję przeżywają także przewodniki. Teraz można mieć cały Berlin, Londyn i Paryż na iPhonie nie tylko dzięki Google Maps ale także Unlike.net, które za drobną opłatą 39,90$ przygotuje Ci spersonalizowany przewodnik po Paryżu w formie mobilnej i formacie pdf oraz zarezerwuje stolik w restauracji. I to wszystko w przeciągu 48 godzin. Kolejny przykład to Offbeat Guides, kolejny spersonalizowany przewodnik. W paru prostych krokach, odpowiadając na pytania na stronie internetowej wybieramy to co chceamy aby znalazło się w przewodniku, który oprócz tego, że otrzymamy w formie pdf,  zostanie także wydrukowany i dostarczony do naszego domu!

Paris Unlike

Paris Unlike

wiecej | brak komentarzy

Maja Kierzkowska
Piątek, maj 8th, 2009 | Maja Kierzkowska

Sen o wirtualnym świecie bez myszy, o kocich ruchach i marzeniach o czarodziejach…

Na początek ustalmy jedno: nie jestem specem nowinek cyber-technologicznych i pewnie dlatego imponują mi takie „bajery” jak ten, do którego tu nawiązuję… Jednocześnie fakt, że jestem raczej laikiem może być mocno pobudzający (pytanie tylko czy to pobudzenie jest zdrowe, ale zostawmy to na inną rozmowę;)).
Odsyłam do prezentacji z zeszłorocznego Monaco Media Forum, która mnie zainspirowała.

sixthsense1

Po obejrzeniu tego rodzaju bajerów na Discovery czy w necie pojawiają mi się pytania, również abstrakcyjne, a odpowiedzi od ręki w zasadzie nie ma, bo czas pokaże czy człowiek zechce się aż tak zdigitalizować. TAK, uważam, że człowiek ma jeszcze coś do powiedzenia w kwestii zmian cywilizacyjno-technologicznych;)
Otóż proszę wyobraź sobie, że czytając  ten blog, znudzony….hehe….  przewijasz stronę, ale nie myszką, porzuć te przyzwyczajenie! Klawiatura? Nie…. Przecież literki się już wytarły….. Co robisz? Łapiesz ten tekst z powietrza niczym Bruce Lee. „Czarodziej” - pomyślałby ktoś kto patrzy na Ciebie z boku, albo i lepiej - freak.  A pójdźmy dalej - wyobraź sobie, że to można robić bez monitora, ustawiasz tylko odległość obrazu od twarzy i kąt nachylenia i lecisz w przestrzeń sieci… Wystarczy tylko rzutnik z nadajnikiem (te słowa takie zaprzeszłe się wydają) i wszędzie gdzie jesteś masz kompa z netem. Inspiracja? Pobudzenie wyobraźni? To może więcej. Jesteś w mallu, na kolejnych zakupach (żona kazała, bo teściowej prezent trzeba kupić…), przypominasz sobie, że miał przyjść mail od gościa z Playa z ofertą na lepszy abonament dla Twoich telefonów firmowych i sprawdzasz pocztę, ale nie przez komórkę tylko wirtualnie – niewerbalnie. Nie nosisz przy sobie nic poza mini-rzutnikiem (kobietom proponuję w formie broszki, korali, a mężczyznom może w spince od krawata). Lekkość czuję, lekkość! W „Seksmisji” mogłaby to być latarka-czołówka.

Sądzę, że mowa niewerbalna nabierze nowego wymiaru – po ruchach poznasz czy ktoś ogląda filmy czy pisze maile. I z pewnością szybko pojawi się nowa działka w psychologii komunikacji. Dziś wydaje się, że można dość trafnie rozpoznać zapracowanego pracownika po stuknięciach w klawiaturę. Czy będziemy oceniać zdolności komunikacyjne po odpowiednio rozciągniętych błonach między palcami;)?

Wyobraź sobie, że w piątki zamiast czytać horoskopy będziesz łapać je z powietrza i może nawet rzucisz komuś bańkę mydlaną z jego treścią. Zawsze to trochę sportu, prawda?

Swoją drogą, jak już tak wyobraźnię ruszamy – co powiesz na flash moba dla tej użyteczności? Chcę w tym uczestniczyć!! Tylko uważajmy, żeby komuś oka nie wybić.

I zastanawia mnie jeszcze co zrobić, żeby to co przeglądasz na wirtualnym ekranie nie było dostępne dla kolesia w metrze stojącego za Twoimi plecami, może rozpoznawanie po genach albo po źrenicy? Sky is the limit!

ibelieve1

wiecej | dodaj komentarz (4)

Anna Wiecka
Czwartek, maj 7th, 2009 | Anna Wiecka

O społecznościach od środka

Przyznam się bez bicia. Jestem facebook addicted i jednocześnie google addicted. Połączenie jednego z drugim skutkuje wpisaniem następującego zapytania w Google. Jednak nie koncentrujmy się na moim bezwarunkowym odruchu Pawłowa, lecz na wynikach dla zapytania “facebook addicted”. Wniosek?  Media drukowane powinny raczej poświęcić swoje  pierwsze strony wirusowi facebookowemu, a nie temu świńskiemu. “W lutym 2009 r. społecznościowy serwis Facebook odwiedziło 100 mln internautów z Europy, co w porównaniu z minionym rokiem daje imponujący wzrost na poziomie 314%” - można przeczytać na Internetstandard. Ci którzy z niego korzystają wiedzą, że niedawno przeszedł spory lifting, co nie spodobało się wielu użytkownikom. Wynikiem były grupy, fora, petycje przeciwko nowemu layoutowi Twarzoksiążki. Poniższa grupa na Facebooku liczy już 1 735 520 członków.

Petycja przeciw nowemu Facebook

Petycja przeciw nowemu Facebook

Skąd zmiana która wywołała aż tak duże zainteresowanie? Odpowiedź to rosnąca konkurencja w postaci Twittera. Zostało to dosyć szczegółowo opisane na TechCrunch. Proszę zwrócić uwagę na imponującą liczbę komentarzy pod postem TechCrunch. Liczę na podobną! :) W Twittera jeszcze nie wsiąkłam choć profil mam. Pierwszego dnia po rejestracji stałam się jednym z fallowers profilu Baracka Obamy, któremu ponoć właśnie dobrze zaplanowana i przeprowadzona kampania online przyniosła sukces. Odpowiedzialny za nią Joe Rospars odwiedził Polskę w marcu i był jednym z gości forum “New Media, New Democracy”. W przeciągu 4 dni mój świecący pustkami profil zaczeło śledzić 6 profili/użytkowników. Mój absolutny brak inspiracji zainteresował m.in. młodego rockmena, profil z newsami i znów jakiś zespół muzyczny. Ciekawe. Może to motywuje innych użytkowników do częstszego publikowania na Twitterze, mi akurat skojarzyło się bardziej ze spamem. To moja mocno subiektywna opinia. Prawda jest taka, że coraz więcej użytkowników “start to tweet”.

Społeczności to duże pole do popisu. W ramach New Waves podczas Monaco Media Forum w 2008 roku przedstawiono Social Median oraz Playfish. Jako heavy facebook user już nie raz zetknęłam się z produktami Playfish, czyli dość prostymi grami społecznościowymi. Cóż w nich takiego specjalnego? To, że bardzo się denerwowałam kiedy uzyskiwałam gorsze wyniki od moich koleżanek i kolegów z Twarzoksiązki i w dodatku wszyscy grający o tym wiedzieli. Prawdopodobnie właśnie ta reakcja jest powodem dlaczego graczy nie ubywa lecz przybywa. Pragną się odegrać i wszystkich swoich znajomych o tym powiadomić ! :)

Coż to natomiast Social Median? To kolejna społeczność na której mam profil. “Dlaczego?” zapytacie. Dlatego, że jestem żądna informacji, a ta społeczność dostarcza je w trochę mniej konwencjonalny sposób. Sposób ten można określić jako “user to user”. To MY jako część społeczności dostarczamy newsy, stajemy się Newsmakerami. A to wszystko w znanym nam podobnym do Twarzoksiążkowego layoutu. Jednak to nie Facebook jest tu gorącym tematem. W tym miesiącu Twitter na pierwszym miejscu, Love in the time of Facebook na drugim.

Profil na Socialmedian

Profil na Socialmedian

wiecej | brak komentarzy