Na tropie bezgłowego Flash Playera – Adobe Ichabod
blog seoflash seoSEO
Flash nigdy nie był ulubioną technologią tworzenia stron internetowych wśród osób zajmujących się SEO. Podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy było problematyczne indeksowanie przez roboty wyszukiwarek treści w dokumencie SWF. Robot długi czas nie był w stanie przeczytać tekstu, zagnieżdżonego w animacji flashowej, widział tylko wskazane przez kod HTML miejsce, gdzie znajduje się plik o rozszerzeniu .swf.
Jeszcze kilka lat temu pozycjonowanie strony opartej w całości o flasha skupiało się prawie tylko i wyłącznie na tagu <title> i ograniczało się do jednej, maksymalnie dwóch fraz kluczowych.
Niektórzy pozycjonerzy (w tym niżej podpisana, która sama była wtedy zielona w tym temacie jak kabaczek i zwyczajnie bała się robić SEO dla Flasha) rozmowy z potencjalnymi klientami zaczynali nawet od subtelnej perswazji: „a może przerobilibyśmy to na HTML?” – co przy okazji było też całkiem dobrą podstawą do zgarnięcia kilku stówek za zrobienie zupełnie nowej strony.
Można się raczej bez problemu domyśleć - o ile nie mamy problemu z myśleniem ogólnie i nie jest poniedziałek rano- kto na tym tracił. Właściciel technologii Flash, czyli kiedyś Macromedia, a obecnie Adobe.

Wyobraź sobie, że należy do Ciebie technologia umożliwiająca strzelanie seriami wizualnych fajerwerków, jesteś z niej dumny i zadowolony, a ludzie mówią, że tak, śliczne, ale wyszukiwarka nie widzi, tylko my możemy popatrzeć – i popatrzymy, ale dziękujemy, używać nie będziemy. Można się zdenerwować, prawda? Adobe od dawna myślało nad rozwiązaniem tego palącego problemu, w efekcie czego powstał Ichabod, zwany bezgłowym Flash Playerem lub jeszcze bardziej z angielska Flash Player for search. Swą nazwę kodową zawdzięcza Ichabodowi Crane’owi, głównemu bohaterowi znanej brytyjskiej powieści „The legend of the Sleepy Hollows”. Tak, dziewczyny, macie rację, w filmie grał go Johnny Deep.
Od 2008 roku Google pracuje nad algorytmem pozwalającym indeksować treści Flasha, z menu, przycisków i banerów stron zbudowanych częściowo w tej technologii. Od zarania prace polegają na integrowaniu z algorytmem wyszukiwawczym interfejsu Flash Playera i bibliotek SWF Searchable Libraries wdrożonych przez Adobe. Treści widziane dla użytkownika, łącznie z URLami są zaczytywane przez robota i używane jako drogowskazy do dalszej wędrówki po witrynie – tak jak w przypadku stron zbudowanych przy użyciu HTML. Dotyczy to tylko plików SWF, pliki FLA nie zawierają bowiem treści tekstowej. Wskazuje to pewien sposób postępowania w przypadku, kiedy nie chcemy, by pewne elementy były widoczne dla wyszukiwarki: możemy zastąpić tekst obrazkiem Więcej na temat tego, co działo się w pracach Google i Adobe nad indeksowaniem Flasha, znajdziemy na Oficjalnym Blogu Google Webmaster Central.
O zmianach i nowościach związanych z Ichabodem donosił na swoim blogu ewangelista Adobe Duane Nickull. Szczególnie warte uwagi jest opublikowane przez niego wideo o wiele mówiącym tytule „Ichabod Works”. Pokazuje ono, że mimo iż zawsze dostęp do tekstu w plikach flashowych był co najmniej trudny, dzięki innowacyjnemu pomysłowi Adobe możliwe jest wykrycie wszystkich stanów, jakie plik SWF może przyjąć w czasie wykonywania aplikacji. Robot nie wchodzi w głąb pliku, a „ogląda go” na tej samej zasadzie, co użytkownik.
W momencie, kiedy robot indeksujący napotka na swojej drodze przycisk, Ichabod – będąc faktycznie Flash Playerem, tyle, że przeznaczonym dla robotów – spróbuje uruchomić akcję, jaka zostałaby wykonana, gdyby wcisnął go użytkownik. Umożliwi to dojrzenie wszystkich jak dotąd ciemnych i niezbadanych przez wyszukiwarki zakamarków dokumentów stworzonych we Flashu.
Używając Ichaboda, zobaczymy również wszystkie teksty i obrazki ze strony wykonanej w innej technologii Adobe – Flex.

Ichabod może być kamieniem milowym, jeśli chodzi o indeksowanie plików SWF. Wciąż jednak nie wiadomo, ile tej treści zostanie zczytane i jak będzie ważona przez wyszukiwarkę. Możemy tylko zgadywać w jaki sposób i w jakim stopniu Ichabod przyczyni się do zmian w SERPach na korzyść (?) stron wykonanych we Flashu.
Wszystkim PHP Web developerom przy okazji życzę, aby – jeśli nastąpi druga młodość Flasha – klienci nie zaczęli dzięki Ichabodowi tracić dla niego głowy.
Jak mawiała jedna z moich wielu ciotek, pokorne cielę dwie matki ssie – więc Flash developerom życzę czegoś zupełnie przeciwnego.