Flashmob – określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. W akcji uczestniczą nieznani sobie ludzie znający jedynie jej termin i planowane działanie. Zazwyczaj akcje takie organizowane są za pośrednictwem Internetu lub SMS-ów.
Od niedawna zjawisko flashmob-u często jest wykorzystywane przez firmy do celów reklamowych, ale o tym szerzej powiem już niebawem.
8 lipca 2009 w Sztokholmie można było zobaczyć czysty flashmob. Był to hołd dla jedynego w historii King of Pop. Film obecnie ma już 618 513 wyświetleń.
Kolejny flashmob jest planowany na 19 lipca w Amsterdamie. Fani MJ łączcie się .
Na początek ustalmy jedno: nie jestem specem nowinek cyber-technologicznych i pewnie dlatego imponują mi takie „bajery” jak ten, do którego tu nawiązuję… Jednocześnie fakt, że jestem raczej laikiem może być mocno pobudzający (pytanie tylko czy to pobudzenie jest zdrowe, ale zostawmy to na inną rozmowę;)).
Odsyłam do prezentacji z zeszłorocznego Monaco Media Forum, która mnie zainspirowała.
Po obejrzeniu tego rodzaju bajerów na Discovery czy w necie pojawiają mi się pytania, również abstrakcyjne, a odpowiedzi od ręki w zasadzie nie ma, bo czas pokaże czy człowiek zechce się aż tak zdigitalizować. TAK, uważam, że człowiek ma jeszcze coś do powiedzenia w kwestii zmian cywilizacyjno-technologicznych;)
Otóż proszę wyobraź sobie, że czytając ten blog, znudzony….hehe…. przewijasz stronę, ale nie myszką, porzuć te przyzwyczajenie! Klawiatura? Nie…. Przecież literki się już wytarły….. Co robisz? Łapiesz ten tekst z powietrza niczym Bruce Lee. „Czarodziej” - pomyślałby ktoś kto patrzy na Ciebie z boku, albo i lepiej - freak. A pójdźmy dalej - wyobraź sobie, że to można robić bez monitora, ustawiasz tylko odległość obrazu od twarzy i kąt nachylenia i lecisz w przestrzeń sieci… Wystarczy tylko rzutnik z nadajnikiem (te słowa takie zaprzeszłe się wydają) i wszędzie gdzie jesteś masz kompa z netem. Inspiracja? Pobudzenie wyobraźni? To może więcej. Jesteś w mallu, na kolejnych zakupach (żona kazała, bo teściowej prezent trzeba kupić…), przypominasz sobie, że miał przyjść mail od gościa z Playa z ofertą na lepszy abonament dla Twoich telefonów firmowych i sprawdzasz pocztę, ale nie przez komórkę tylko wirtualnie – niewerbalnie. Nie nosisz przy sobie nic poza mini-rzutnikiem (kobietom proponuję w formie broszki, korali, a mężczyznom może w spince od krawata). Lekkość czuję, lekkość! W „Seksmisji” mogłaby to być latarka-czołówka.
Sądzę, że mowa niewerbalna nabierze nowego wymiaru – po ruchach poznasz czy ktoś ogląda filmy czy pisze maile. I z pewnością szybko pojawi się nowa działka w psychologii komunikacji. Dziś wydaje się, że można dość trafnie rozpoznać zapracowanego pracownika po stuknięciach w klawiaturę. Czy będziemy oceniać zdolności komunikacyjne po odpowiednio rozciągniętych błonach między palcami;)?
Wyobraź sobie, że w piątki zamiast czytać horoskopy będziesz łapać je z powietrza i może nawet rzucisz komuś bańkę mydlaną z jego treścią. Zawsze to trochę sportu, prawda?
Swoją drogą, jak już tak wyobraźnię ruszamy – co powiesz na flash moba dla tej użyteczności? Chcę w tym uczestniczyć!! Tylko uważajmy, żeby komuś oka nie wybić.
I zastanawia mnie jeszcze co zrobić, żeby to co przeglądasz na wirtualnym ekranie nie było dostępne dla kolesia w metrze stojącego za Twoimi plecami, może rozpoznawanie po genach albo po źrenicy? Sky is the limit!