Posts Tagged ‘działania mediowe’
Czwartek, marzec 18th, 2010 | Beata Zielińska
Czy LP służące do zbierania danych kontaktowych musi wyglądać tak, tak, albo tak?
Nie.
LP może działać z zaskoczenia, tak jak LP w kampanii nowej oferty netii. Spójrzcie tu.
Genialny copywriting, dodatkowo dobrze odegrany przez Tomasza Kota rzuca się na pierwszy plan, ale nie o tym miało być.
Spójrzmy nieco niżej - uwagę przykuwa napis STWÓRZ NOWEGO ZAWODNIKA. Po kliknięciu, nie dość że mamy super zabawę z ubieraniem Pana, to można mu nadać nick, osobowość w postaci zainteresowań, a także swój numer telefonu :). Formularz kontaktowy umieszczony w tak rozrywkowym kontekście już nie jest zwykłym formularzem, ale częścią zabawy. (Nie lubię call center, ale ta kampania napawa mnie taką radością, że mam ochotę porozmawiać z ludźmi, którzy biorą udział w tej kampanii po stronie CC Klienta.)
Dodatkowo mamy pozostający na każdej podstronie żółty przycisk WSPIERAJ NASZĄ LIGĘ. Kto by go nie kliknął?
Któż nie chciałby wesprzeć naszej ligii przed EURO 2012? Nie ma takich. Klikamy więc i przenosimy się do formularza zmówienia, w którym można kupić netię. Sam formularz nie jest już taki fajny, bo trzeba podać m.in: Nr Ewidencyjny TP. Właśnie leżę w łóżku z komputerem w pościeli. Jak myślicie, czy chciało mi się wstać, żeby sięgnąć po fakturę, żeby sprawdzić mój numer ewidencyjny…?
Łamanie schematów jest dobre. Zaskoczenie jest dobre. LP do zbierania danych nie musi być sztampą. Testujmy więc! Bądźmy zapamiętani jako oryginalni schematołamacze, a marka niech rośnie z nami
(chciałoby się napisać, rośnij Kliencie duży okrąglutki ;))

...nasza marka jak pączek w masełku :)
wiecej | brak komentarzy
Niedziela, luty 7th, 2010 | Beata Zielińska
Niespójność definicyjna to problem wielu dziedzin nauki. Doskonałym przykładem jest psychologia. W pracach badawczych przed opisem koncepcji należy napisać w jakim nurcie jest prowadzone badanie i wyjaśnić główne definicje, bo w każdej koncepcji teoretycznej są one rozumiane nieco inaczej. Problem ten nie jest obcy i praktyce. W marketingu afiliacyjnym częstym modelem rozliczenia jest płatność za unikalnego użytkownika. Czy jest to definicja jednoznaczna? Nie. Jest unikalna niemal dla każdego z naszych Wydawców (a i wśród domów mediowych zdaje się, że nie jest to ostra definicja).
Gemius definiuje unikalnego użytkownika jako “liczbę użytkowników (cookies)” (ang.: unique users), czyli liczbę cookies, które w danym okresie zarejestrowano na witrynie (Źródło)
W system3 unikalnego użytkownika traktujemy per powierzchnia reklamowa. Czyli jeśli ktoś kliknął w reklamę system3 na danej witrynie dziś (i zakładamy, że nie kasuje ciasteczek) to przez miesiąc kolejne kliknięcia na tej samej witrynie nie będą zliczane z tego IP.
Pewien dom mediowy bardzo enigmatycznie definiuje unikalnego użytkownika (powołuje się w pracy na Gemiusa, ale nie widzę w podanej definicji zbieżności z definicją podaną wyżej). Dom ten pisze: Unique users jest to suma pojedynczych użytkowników, która w ciągu 1 miesiąca korzysta z danej strony www. (Źródło) (Pojedynczych? To znaczy że jak druga osoba siedzi ze mną przed komputerem, to już nie jestem unikalnym użytkownikiem?)
Szczęśliwie dwie sieci reklamowe mają spójną definicję unikalnego użytkownika rozumianego tak naprawde jako cookie, co jest spójne z gemiusem i naszą system3 definicją. Nie jest jednak tak kolorowo. Unikalność (cookie) może być liczona np. per powierzchnia reklamowa, jak w system3, ale może być również mierzona w danej sieci witryn. Czyli jeśli kampania jest prowadzona na 15 witrynach, kliknięcie w reklamę na jednej z nich powoduje, że kolejne kliknięcia na pozostałych 14 witrynach nie będą liczone.
Inna unikalność użytkownika, z jaką się spotkałam, to unikalność per views (dopiero unikalne kliknięcie jest rozumiane per cookie) – taką definicję ma pewien bardzo popularny w Polce komunikator
Diabeł tkwi w unikalności
a im głębiej w las, tym więcej drzew…ale za to ile zabawy
Na zakończenie, w nawiązaniu do marketingu afiliacyjnego i wpisu Agnieszki fota:

diabeł tkwi w szczegółach, a program partnerski jest jak kot :)
wiecej | brak komentarzy
Wtorek, maj 19th, 2009 | Katarzyna Śledzińska
Marki, o których pisałam w poprzednich wpisach charakteryzują się tym, że ich klienci pasjonują się tematem (jak fotomaniacy Nikona czy majsterkowicze Castoramy) czy wplatają je w swój styl życia i się z nimi utożsamiają (Nike). Jak zbudować społeczność wokół produktów, które kupujemy na co dzień i nie przywiązujemy do nich tak dużej wagi? Z tym problemem na różne sposoby uporały się już Princessa czy Fanta.
Pierwszy model wypracowany przez Princessę to serwis lekko.o2.pl. Ponieważ temat wafelkowych słodkości jest interesujący ale nie na tyle żeby budować wokół niego społeczność Princessa daje swoim użytkownikom to co ich interesuje. Na portalu znajdziemy więc ciekawostki life stylowe związane z modą trendami, dietami wydarzeniami kulturalnymi. Czyli wszystko co współczesna kobieta konsumuje w dużych ilościach i nigdy nie ma dość. Wszystko doprawione jest konkursami angażującymi użytkowników i zachęcających ich do powracania na stronę. Pomiędzy poszczególnymi elementami portalu niewinnie przewija się logo Princessy przypominają kto daje użytkownikom radość życia. Serwis tego typu jest bardzo wygodny dla marki. Treści na stronę dostarcza portal O2, przygotowuje również stronę i wszystkie funkcjonalności, więc po stronie marki pozostaje jedynie organizacja konkursów. Użytkownicy są w stałym kontakcie z marką, rośnie pozytywna energia i wizerunek zostaje utrwalony. Czyż życie nie jest piękne?
Inny model zaangażowania wybrała Fanta, która przygotowuje cykliczne konkursy dla użytkowników poszkole.pl i mojageneracja.pl i innych portalach społecznościowych. Ważnym elementem działania Fanty jest rozmach – kampanii Fanty nie da się nie zauważyć- obrandowany zostaje cały portal a użytkownicy wręcz porwani do działania pomarańczową siłą. Działania Fanty zostają zapamiętane dzięki temu, że są powtarzalne – pojedyncza akcja szybko zostałaby zapomniana. A więc ponownie sprawdza się reguła, o której pisałam wcześniej – działania społecznościowe są skuteczne jeżeli są długofalowe!!
Elementem łączącym te kampanie jest to, że marki dają użytkownikom to co lubią – dużo zabawy i informacje na tematy które ich interesują. Warto więc pomyśleć co lubią użytkownicy naszego produktu i.. zadziałać! Taki krótki przepis na społeczność FMCG
wiecej | dodaj komentarz (1)
Wtorek, maj 12th, 2009 | Katarzyna Śledzińska
Działalność społecznościowa marek nie musi się ograniczać do obecności na portalach typu Nasza-klasa czy Grono. Marki mogą budować również własne społeczności. Obecnie moda na Web 2.0. powoduje, że prawie każdy chciałby mieć założyć własną społeczność. Jednak jest to długotrwałe i pracochłonne zajęcie, które najlepiej zlecić specjalistom. Kilka marek odkryło ich potencjał na długo przed obecnym boomem lub całkiem niedawno. Oto mój prywatny ranking najciekawszych markowych społeczności.
Moim idolem pod względem budowania społeczności pozostaje Nikon. Społeczność silna, oparta na wiedzy i pasji żyjąca również w realu (klubowicze spotykają się na zlotach). Skupia zarówno zawodowców jak i pasjonatów amatorów. Główną wartością dodaną jaką Nikon daje użytkownikom jest wiedza.
Na drugim miejscu z przyjemnością zaproponuję ściezkibiegowe.pl Nike’a Bardzo ciekawe wykorzystanie gotowych narzędzi jak Google Maps, społeczność międzynarodowa, quizy, eventy w realu, duża dawka wiedzy i do tego element dreszczyku przy konkurencji płci – brawo! Nie znoszę biegać ale jak zwiedzam ściezkibiegowe.pl zaczynam mieć na to ochotę.
Podobną społeczność ale dla fanów roweru buduje również marka KROSS - gdzienarower.pl. Nie ma tyle funkcjonalności i rozwija się wolniej ale jest to bardzo ciekawa inicjatywa.
Interesującą społeczność majsterkowiczów udało się również stworzyć Castoramie. Aktywni użytkownicy chętnie wymieniają się informacjami i wsparciem technicznym. Społeczność pozostaje pod moją pilną obserwacją jak poradzi sobie z „przesadzeniem” jej ze starego forum na nową stron Castoramy z nowymi funkcjonalnościami. Trzymam kciuki!
A co potem? Długo, długo nic.
Kibicujemy społeczności kawoszy wokół blogu Pożegnania z Afryką, wspieramy sadzenie drzewek z Tetra Pak i obserwujemy zmagania Astora i Maybelline w staraniach o zbudowanie społeczności wokół makijażu i kosmetyków (chłonna grupa pełna serca dla używanych produktów).
Czekam na nowe pomysły społecznościowe marek. Jakie są Wasze ulubione markowe społeczności? Kogo dodalibyście do rankingu?
wiecej | dodaj komentarz (3)
Czwartek, maj 7th, 2009 | Katarzyna Śledzińska
Działania na społecznościach powinny być jak małżeństwo - przede wszystkim długotrwałe. Tylko wtedy przynoszą pożądane rezultaty
• Wzmocnienie dotychczasowych działań marketingowych
• Zwiększenie świadomości marki
• Poprawa zarządzania marką
• Większa lepkość klientów
• Większa sprzedaż
Jednak aby utrzymać ten związek małżeński z klientami musimy dać z siebie coś jeszcze:
Cechy idealnego małżeństwa
• Długofalowość
• Interaktywność
• Urozmaicenia
• Zaangażowanie
• Nagradzanie
Tak więc działania społecznościowe to nie związek na jedną kampanię. Użytkownikom trzeba dawać nowe tematy do rozmowy i nowe rozwiązania. Jakie – następnym razem J

wiecej | dodaj komentarz (1)