Posts Tagged ‘adwords’
Środa, listopad 25th, 2009 | Anna Wiecka

Roboty wyszukiwarek to kreatury, które wędrują od strony www do strony www żywiąc się ich tekstem i gromadząc o nich informacje. Szczególnie preferują strony a la html w klasycznym, nieprzekombinowanym sosie winegret. Post Flash i SEO informuje, że niedługo być może przekonają się także do stron w technologii flash!
Póki co nadal wybrzydzają i od flasha stronią, bo go po prostu nie rozumieją. W efekcie trzeba wykonać 2 razy więcej pracy przy pozycjonowaniu aby strony flashowe były wysoko w wynikach wyszukiwania - to tak w dużym skrócie.
Czy strony w technologii flash mają także wpływ na wyniki kampanii Adwords? Jak najbardziej!
Strony docelowe naszych reklam są zawsze sprawdzane w ramach systemu Adwords - chyba, że zablokujemy do nich dostęp. Jednak blokowanie dostępu mija się z celem.
Jaki jest cel? Wysoki wynik jakości reklam i niższe CPC.

Według informacji Google: “Zebrane informacje dotyczące jakości mają wpływ na skuteczność konta w przyszłości. Strony docelowe zawierające przydatne treści związane z Twoimi słowami kluczowymi i tekstem reklamy są uznawane za strony wysokiej jakości i otrzymują wysokie wyniki jakości. Może to oznaczać obniżenie kosztu kliknięcia (CPC) dla Twoich reklam. (I na odwrót - strony docelowe niskiej jakości uzyskują niższe wyniki jakości).”
Nie jest to żadna nowość, ale warto od czasu do czasu przypomnieć, że inwestując nasz czas i pieniądze w rozbudowanie treści na stronie, dostarczamy robotom wyszukiwarek niezbędnych informacji oraz oszczędzamy pieniądze kiedy decydujemy się na reklamę w wyszukiwarkach.
wiecej | brak komentarzy
Czwartek, październik 29th, 2009 | Marcin
Przez ostatnie lata dużo naczytałem się materiałów odnośnie tego jak należy optymalizować kampanie PPC. Wiem też dlaczego SEO jest tak ważne. Nieodzowne w mej lekturze są blogi o szeroko pojętym SEM’ie. Ostatnio na Magiczne SEM i SEO, przeczytałem artykuł, z którym się nie zgadzam (przynajmniej w pewnych kwestiach). Jednak, nie czas i miejsce na polemikę z tezami. Pojawiło się tam jedno, szczególnie ciekawe zdanie, które zainspirowało mnie do … myślenia :-).
Zdanie brzmi tak:
… widział ktoś kiedyś wskazówki albo kodeks dla wyszukiwarek? …
Celne, celne nie powiem. Pierwsza moja myśl skupiła się na tym, że faktycznie wyszukiwarki (Google?) starają się silnie sterować czymś co nazywają etyką. Etyka ta skierowana jest do ludzi, którzy usiłują mieszać w ich indeksie (jakby nie było jednej definicji etyki - mamy etykę SEM i etykę Właściwą). W kontekście tym, zastanawiające jest podejście Google do indeksowania treści - w myśli ich misji, że mają uporządkować wszystkie zasoby informacyjne świata. Zatem indeksują i już a ty biedny webmasterze martw się o to, żeby twoja treść nie była indeksowana… cóż takie są prawa Internetu. Było, nie było, walczą ze sobą dwie strony (Webmasterzy vs Google), które są świadome, więc mamy regularną wojnę dwóch armii… i to jest ok.

Jednak, czy ktoś pomyślał o cywilach… i nie chodzi mi tu o fakt, że zmiana SERP’ów organicznych, obniża wartość tychże dla użytkowników. Zostawmy jednak złych SEO’wców z boku. Przyjrzymy się jak działają Twórcy Etyki czyli innymi słowami Google. Skupmy się tutaj na wynikach płatnych, czyli na czymś na co Google ma 100% wpływ (na indeks organiczny mają wpływ czynniki zewnętrzne).
W ogólnym pojmowaniu Google oferuje tak dobrą jakość swojej darmowej usługi, że mało kto zastanawia się nad jakością (i sensem) tego co serwuje Google. Google robi wszystko DLA użytkowników, a reszta przychodzi sama (parafrazując dość znany cytat). Mamy zatem hipotezę roboczą:
Hipoteza 1: Wyszukiwarka Robi Wszystko Dla Użytkowników.
Teraz przyjrzyjmy się drugiej stronie medalu. Model biznesowy wyszukiwarki, w dużym uproszczeniu opiera się na prostym iloczynie, który (podpowiem) należy maksymalizować. Iloczyn budujemy z dwóch czynników. Z jednej strony mamy Liczbę Zapytań (Search Queries) do wyszukiwarki, która powinna dążyć do nieskończoności. Z drugiej strony mamy Zwrot Z Zapytania (Return Per Search Query), tutaj ponownie dążymy do maksymalizacji. Przychód naszego przedsięwzięcia obliczamy z działania
Przychód = SQ x RPSQ
Wykluwa się nam tutaj druga hipoteza.
Hipoteza 2: Wyszukiwarka dąży do maksymalizacji przychodów z modelu biznesowego.

Mamy zatem zdefiniowaną przestrzeń działań. Pytanie, jakie się nasuwa to “czy możliwe jest równoczesne dążenie do realizacji przedstawionych Hipotez?”. Czy może są one sprzeczne ? Myślę, że nikt nie ma na to dobrej odpowiedzi, nawet Google. Poprzez dobrą odpowiedź mam na myśli obiektywną prawdę, a nie marketingowe stwierdzenia. Przecież każdy może napisać cokolwiek w Internecie, a jeśli jest wystarczająco sławny/znany/wpływowy i powtarza to w nieskończoność to stanie się to prawdą. Jak to mawiają w działach finansowych - Excel przyjmie wszystko… :-).
Skoro nie ma dobrej odpowiedzi, przyjrzyjmy się faktom. Na pierwszy ogień pójdzie instrukcja obsługi dla użytkowników… (może jest takowa, jednak nie udało mi się jej znaleźć). Jako użytkownik (a nie SEM’owiec) chciałem się dowiedzieć na jakiej zasadzie wyświetlane są Linki Sponsorowane ? Dlaczego się zmieniają? Dlaczego czasem są nad innymi wynikami ? Nie mogłem znaleźć takiej instrukcji, która wyjaśnia założenia Linków Sponsorowanych dla UŻYTKOWNIKA wyszukiwarki. Nie jest jasno napisane, że jest to reklama… a skoro wyróżniają te linki jedynie szary napis na podlewie to mogą się one mylić z wynikami organicznymi. Prywatny “field research”, na członkach rodziny, pokazał mi że nie wszyscy wiedzą, że są to reklamy. Bannery są natomiast łatwiej odróżnialne na portalach. (offtopicując … może warto aby bannery nie odcinały tak bardzo od powierzchni informacyjnych, może wtedy będą bardziej skuteczne). Zatem: wyszukiwarka trochę tak mimochodem, serwuje reklamy… które nie wiadomo jak działają. Na portalu mamy tą samą stronę z newsami (wiadomo dlaczego pojawiają się takie a nie inne informacje) natomiast SERP wyszukiwarki jest swego rodzaju rankingiem - zatem reguły jego działania powinny być jasne. Wniosek - napis “Linki Sponsorowane” powinien być klikalny i precyzyjnie objaśniać zasady wyświetlania reklam.
Idźmy dalej. Z tego co wiem, superlatywy w kampanii AdWords należy udowadniać w odległości dwóch kliknięć od linku. Nie chcę denuncjować żadnej kampanii i poniższe slajdy mają charakter CZYSTO informacyjny. Wpiszmy “najlepszy kredyt” do Google. Jeżeli się nam poszczęści mamy taki oto rezultat:

Trzeci i czwarty wpis ma dynamicznie wstawiony tytuł “Najlepszy Kredyt”. Spoglądając na stronę docelową dla wyniku trzeciego, nigdzie nie widzę oficjalnego potwierdzenia, że jest to najlepszy kredyt… a tak jak pisałem powyżej, użytkownicy nie znają zasad ustalania rankingu reklam/organica. Przypominam, że nie zawsze wiedzą, że mają do czynienia z reklamą. Nie mają też pojęcia co to jest DKI, ale reagują wyższymi CTR’ami. Jak widać Internauci działaj racjonalnie i maksymalizują Hipotezę 2 :-).

Kolejny punkt… to sama konstrukcja AdWords. I sławetny długi ogon. Każdy praktyk wie, że słowa z długiego ogona często otrzymują komunikat - “fraza jest wpisywana zbyt rzadko”, i nie ma wyświetleń. Jeżeli chcemy objąć te słowa to musimy robić broad, który obejmuje synonimy. A na tym samym broadzie mamy konkurencję, więc biddy idą w górę a wyszukiwarka maksymalizuje RPSQ. Kolejny raz Hipoteza 2. Hipoteza pierwsza, też występuje. Są one obie obecne w działaniach Google. Która dominuje ? Problem jest nierozwiązywalny, to fakt. Jednak pozwala na stwierdzenie, że nie wszystko co wychodzi z Mountain View musi być “krystalicznie czyste”, naprawiać świat i leczyć wszystkie choroby.
Patrząc na to z drugiej strony, korzystanie z Google.pl jest darmowe, więc nikt nas nie zmusza do korzystania. Sama wyszukiwarka jest świetna, więc korzystamy. Zatem, na cały mój wywód można by powiedzieć… po co się czepiasz? Zatem, moja odpowiedź… ja się nie czepiam, jednak moim zdaniem żona Cezara powinna być poza wszelkim podejrzeniem.
wiecej | dodaj komentarz (4)
Wtorek, sierpień 11th, 2009 | Damian Krawczyk
Z racji tego, iż Marcin zabrał mi temat wpisu dnia dotycząca zmian algorytmów wszykiwarki Google grrrr
ja z kolei napiszę troszkę o newsie z działki PPC (wiem, nie jestem specjalistą, ale co nieco uczknąłem z tego tortu), w ten sposób zabierając temat innym 
Moi drodzy mamy więc nowe narzędzie w Google Adwords - Symulator stawek. Manipulając stawkami możemy zatem oszacować w jaki sposób zmieni nam się ilość kliknięć. Cytując z polskiego bloga Google: “Symulator stawek nie przewiduje przyszłości, ale może nakreślać hipotetyczne scenariusze ilustrujące skutki ustawienia różnych stawek na poziomie słowa kluczowego.” Tłumacząc: symulator stawek przewiduje przyszłość nie dając gwarancji 

A mówiąc już serio, kilka narzędzi dostępnych w Adwordsie mnie osobiście wydaje się zbędnym luksusem, natomiast nowo zaproponowane może być naprawdę przydatnym gadżetem. Z pewnością ułatwi to manipulowanie kampanią, skracając jednocześnie czas naszej pracy. Szacowania na podstawie ostatnich 7 dni dają nam gwarancję w miarę realnych wyników. Nie testowałem jeszcze głębiej narzędzia i zachęcam osoby, które korzystały z symulatora stawek do wpisywania komentarzy. Więcej o narzędziu możecie się dowiedzieć tej stronie.
wiecej | brak komentarzy
Środa, maj 20th, 2009 | Kamil Sztubecki
Jak powinna wyglądać idealna reklama w internecie? Po pierwsze, nie wyglądać jak reklama. Po drugie odwoływać się do naszych emocji, uczuć. Po trzecie, nie zakłócać procesu oglądania danej witryny, a jednocześnie, co po czwarte, niezauważalnie, pozostawiać ślad w naszej świadomości. Po piąte, pojawiać się w miejscach, które swoją treścią przynajmniej odwołują się do tematyki reklamowanego produktu.
No właśnie. W przypadku 4 pierwszych warunków sprawa nie jest oczywista, zwłaszcza w przypadku reklam Google. Link tekstowy, choćby najlepiej napisany nigdy nie zadziała nam na wyobraźnie (no prawie zawsze). Link tekstowy, to… link tekstowy, ludzie uodparniają się na reklamy sygnowane by Google. Do tego ten napis „REKLAMA GOOGLE” informujący nas, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Zostaje jeszcze punkt piąty, który co jak co, ale w Google można dopracować bardzo dobrze, nawet w kontekście. Mamy możliwość targetowania na podstawie słów kluczowych, możemy dobierać strony przy pomocy kategorii, wykluczać domeny itp. itd. Możliwości jest sporo. No właśnie, chyba jednak zbyt mało…
Kiedy widzę takie kwiatki jak zaprezentowany poniżej to:
a) Nie wiem czy śmiać się czy płakać
b) Uzmysławiam sobie jak słabo sieć kontekstowa funkcjonuje w przypadku portali informacyjnych
No dobra, wystarczy już tego biadolenia, do czego piję. Oto podstrona z newsem w serwisie gazeta.pl

A to jej dalsza część, zawierająca reklamy Google:

Hmm, no i co my tu mamy: katastrofa samolotowa w Indonezji - wczasy w Indonezji, tragedia w Indonezji – safari nurkowe w Indonezji, 97 osób zginęło w Indonezji – nurkowanie w Indonezji (tutaj dodatkowo mamy podwójne dopasowanie kontekstowe, przecież samolot zanim się rozbił musiał zanurkować…). Słabo to strasznie wygląda, powiedziałbym nawet żenująco słabo. Ja osobiście staram się unikać portali informacyjnych w kontekście, a takie kwiatki tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że postępuję właściwie jako marketer. Ale jest też tutaj wymiar czysto ludzki, bo w moim odczuciu mieszanie newsów takiej treści z jakimikolwiek reklamami to spore nadużycie. Chociaż z drugiej strony (znowu odzywa się we mnie marketer), efekt tej reklamy jest piorunujący – reklama zagrała na moich emocjach, serwis indo-explorer.com zapamiętam na długo, warunek czwarty reklamy idealnej został spełniony…
wiecej | dodaj komentarz (4)
Wtorek, kwiecień 28th, 2009 | Anna Wiecka
Dobra wiadomość. Słuchaczy SEMcamp zdecydowanie przybyło! Zła wiadomość. Niestety mimo szczerych chęci organizatora, problemy techniczne przeszkodziły w wysłuchaniu chyba najbardziej oczekiwanej prezentacji tego wieczoru. Jednak niech zacznę od początku.
Tym którzy są niecierpliwi i wolą od razu dowiedzieć się więcej o prezentacji Avinasha Kaushik proponuję przejść od razu do posta Google Analytics Evangelist dla polskiej widowni
27 kwietnia 2009 w auli A warszawskiej uczelni SGH wystąpili Piotr Marzec z Google.pl, Dariusz Szpak z Expandi.net oraz poniekąd Avinash Kaushik Analytics Evangelist w Google.
Pierwsza część SEMcamp należała do Piotra. W swojej prezentacji zawarł takie tematy jak klasyfikacja słów kluczowych, język wyszukiwarki, omnikonto, teksty linków sponsorowanych oraz spostrzeżenia odnośnie tego kto “klika”

Piotr Marzec na SEMcamp
Chyba nie było na sali osoby która nie byłaby świadoma ewolucji wpisywanych przez użytkowników zapytań w wyszukiwarce, jednak zawsze dobrze jest usłyszeć spostrzeżenia specjalisty. Piotr zwrócił uwagę na fakt, że użytkownicy po wpisaniu ogólnego zapytania w wyszukiwarce i uzyskaniu niezadowalających wyników nie bawili się dalej w poszukiwaczy zaginionej Arki. Woleli sprecyzować swoje zapytanie niż szukać wskazówek na stronie i ewentualnie kiedyś dotrzeć do poszukiwanej odpowiedzi. Być może takie poszukiwania w realu są bardziej ekscytujące
Kolejny z poruszonych tematów to omikonto, czyli ciekawy sposób przygotowania listy słów kluczowych kampanii i przedstawienia jej swojemu Klientowi. Dla osoby która przygotowuje kampanię w wynikach sponsorowanych Google i tworzy długą listę słów kluczowych może okazać się problematyczne omówienie takiej listy z osobą, która akceptuje kampanię po stronie zleceniodawcy. Piotr podzielił słowa według cech, kategorii i sposobu sprzedaży. I tak na przykład oprócz ogólnych słów jak samochód czy auto Klient dostaje listę z cechami samochodów - dobre samochody, drogie samochody, bezpieczne samochody, podzieloną według kategorii - samochody amerykańskie, samochody niemieckie, samochody francuskie oraz z uwzględnieniem sposobu sprzedaży - samochody warszawa, samochody jazda próbna itd. Podsumowując omnikonto może ułatwić komunikację z Klientem na poziomie ustalania słów kluczowych.
Oczywiste jest to, że tekst tekstowi nierówny. Dlatego jeżeli chcemy uzyskać lepszy CTR musimy testować różne teksty linków sponsorowanych. Jednak zanim przeszliśmy do część w której była mowa o tym co warto wypróbować dowiedzieliśmy się jak wyglądają wyniki przeprowadzonego przez Google badania . Średni CTR dla wszystkich linków to 2%. Jednak jeśli na początku zdań było więcej dużych liter, zdania były z kropką lub w URL wyświetlanym użyto www wtedy wyniki były lepsze. Z drugiej strony przy braku użycia dużych liter CTR spadał do średniego poziomu 1,60%, natomiast 1,20% to wynik tekstów z dwoma wykrzyknikami. Wracając do sedna sprawy. Piotr zwrócił uwagę na po pierwsze - dopasowanie do treści, czyli słowa kluczowe w nagłówku, powtórzenia w treści, aby cały tekst była na temat i użytkownik znalazł potwierdzenie. Po drugie na wykorzystanie wezwania do akcji jak “sprawdź”, “porównaj”, “kup”, “zobacz”. Po trzecie na proste benefity typu “wysyłka gratis”, “teraz 10% taniej”, “30 dni za darmo”, “prezent przy zakupie”. Również zachęcał do testowania pojedynczych słów, już wcześniej wspomnianych kierunków działania (zobacz, sprawdź), benefitów i cech oraz stron docelowych.
W branży SEM wskaźniki CTR (click through rate) i CR (conversion rate) to absolutna podstawa. Chyba trudno było by przeprowadzić rozmowę na temat wyników kampanii bez ich użycia. Piotr wczoraj powiedział o mniej znanym współczynniku konwersji względem potencjału, czyli stosunku CR do wyświetleń. Ciekawa jestem opinii koleżanek i kolegów po fachu?
Kto natomiast klika w nasze reklamy? Użytkownik metodyczny - analityk, spontaniczny - szybko się decyduje i szuka szybkiego rozwiązania, ludzki - kieruje się zdaniem innych oraz współzawodnik - lubi wyzwania.
Piotr swoją prezentację podsumował stwierdzeniem, że to strona docelowa definiuje podejście, a użytkownik definiuję potrzebę. Idealną sytuacją było by wzięcie pod uwagę jednego i drugiego
Drugi w kolejności był Avinash Kaushik jednak zburzę tą chronologię i przejdę od razu do Dariusza Szpak z Expandi.net.

Dariusz Szpak na SEMcamp
Dariusz mówił na SEMcamp o long tail w pozycjonowaniu na przykładzie dużego e-commerce. Koncepcję long tail sformułował w 2004 roku Chris Anderson. Według Andersona posiadanie szerokiego asortymentu umożliwia wygenerowanie na rzadziej poszukiwanych produktach, łącznie większych obrotów od tych, osiąganych na najpopularniejszych towarach. W swojej prezentacji Dariusz podobnie jak Piotr Marzec wspomniał o świadomości użytkowników, którzy od 2005 roku coraz rzadziej wpisują w wyszukiwarce ogólne zapytania. Od 1994 do 2008 roku średnia ilość słów w zapytaniu wzrosła z 1,3 do 3,1. W zależności od tego czy jest mowa o short czy long tail, mowa jest także o różnym typie użytkownika. Dariusz rekomenduje synergię obydwu metod. Wymienione przez Dariusza typy odbiorców to odbiorcy o niskiej świadomości którzy wpisują słowa ogólne, odbiorcy ze świadomością kategorii, marki wpisują już bardziej sprecyzowane hasła natomiast odbiorcy o wysokiej świadomości poszukują konkretnej kategorii, marki, modelu.
Co zrobić aby być widocznym na frazy z long taila? O tym więcej już Damian w swoim poście o SEO.
wiecej | brak komentarzy