Wtorek, lipiec 26th, 2011 | Kinga Nurska
Nie byliśmy na konferencji AMEC ((The International Association for Measurement and Evaluation of Communication, Międzynarodowe Stowarzyszenie Pomiaru i Oceny Komunikacji) w Lizbonie, ale znaleźliśmy na blogu prof. Toma Watsona kilka ciekawych informacji o stosowaniu social media, będących pokłosiem debat i prezentacji podczas wydarzenia. Ponieważ to tylko przedruk, przekazujemy, bez dodatkowych refleksji (na razie)
- 30-40% użytkowników social media podaje sporo danych demograficznych i geograficznych, które można wykorzystać w monitoringu i targetowaniu przekazów;
- Social media, zwłaszcza Twitter, są używane przez firmy raczej do szukania danych na temat postaw klientów w stosunku do nich i ich produktów, niż analizowania skuteczności komunikacji;
- Wiele dużych firm w Stanach Zjednoczonych raczej używa Twittera jako narzędzia nasłuchu, niż aktywnie w nim uczestniczy;
- Poza AMEC, istnieje przynajmniej siedem innych organizacji zajmujących się komunikacją, które poszukują metod zdefiniowania analizy social media.
wiecej | brak komentarzy
Wtorek, czerwiec 7th, 2011 | adriannas
Uwaga: tekst ma charakter jedynie przekrojowy, informacyjny.
Dzieci dostrzegają reklamy częściej niż dorośli . Z badań Pawła Kossowskiego (”Dziecko i reklama telewizyjna”. Warszawa 1999) wynika, że dzieci są lojalnymi i wiernymi widzami reklam. Dlatego są bardzo atrakcyjną grupą docelową, co jest naturalnie wykorzystywane przez marketerów promujących wśród najmłodszych zarówno produkty stricte skierowane do tej grupy docelowej, jak i te wykorzystywane przez wszystkich domowników. Co robią, aby skutecznie promować produkty wśród dzieci? Przede wszystkim, starają się zainteresować je dopasowanym przekazem reklamowym. Powinien być on prosty, krótki, radosny. Może przedstawiać animowany świat, wykorzystuje bohaterów i motywy z gier lub znanych filmów.
Im starsze dziecko, tym trudniej na niego wpływać. Najchętniej reklamy oglądają dzieci w wieku 5- 6 lat, niestety bezkrytycznie. Około 60% maluchów jest przekonana, że bez reklam świat byłby smutniejszy i dużo gorszy. Około 72% badanych dzieci „prosiłaby czarodzieja, żeby wyczarował na nowo reklamy, gdyby okazało się, iż pewnego dnia zniknęły z telewizji”. Dlatego zaprzyjaźnianie z marką zaczyna się już w wieku wczesnoszkolnym, w codziennym życiu. Dziecko w wieku przeżywa wtedy nierzadko emocjonalną „huśtawkę” , związaną z konkurencją z rówieśnikami i pierwszymi sympatiami. Reklama chce trafić do niego właśnie w tych chwilach. Przykładem jest reklama w okolicach początku września, opowiadająca pozytywnie o roku szkolnym i o tym, co czeka w tych dniach dziecko. Efektywna reklama pomaga dziecku w przystosowaniu się do nowej sytuacji w jakiej się znalazł.
Trudniejszą grupą docelową są starsze dzieci. Aby je zaangażować, tworzy się ciekawe historie, najlepiej z tzw. brand hero. Idealnie, jeśli jest on jednocześnie ciekawie „przebranym” produktem (np. animki M&M’s-ów). Pomaga również powiązanie reklamy z kulturą (dodanie będącej obecnie „na topie” muzyki, czy wykorzystanie specyfiki języka kultury masowej). Biorąc pod uwagę te czynniki – kulturę masową, dziecięcą codzienność, wiarygodną estetykę, powszechnie akceptowaną, została stworzona promocja napoju Jupik, oparta o „Drużynę Jupika”. Drużynę tworzy paczka przyjaciół, wyposażonych w nieziemskie mobiliony, walcząca ze złem. Pomaga im owocowa Moc Jupi. Główny bohater- Jupik, ma 11 lat, mieszka w dużym mieście, dobrze się uczy, jest lubiany. Po włączeniu mobiliona, uzyskuje niezwykłą moc, która pomaga mu w walce z nudą i złem. Reklama mówi dzieciom wprost – i Ty możesz taki być: odważny, pewny siebie, lubiany przez kolegów. I to działa.
wiecej | brak komentarzy
Środa, kwiecień 27th, 2011 | Alek Jedliński
Gigant spod znaku zakupów grupowych szykuje dla swoich użytkowników wiele nowości, z czego większość związana jest z aplikacjami mobilnymi. Dzięki tym już istniejącym, ale także nowej, „Groupon Now”, firma ma nadzieję jeszcze bardziej umocnić swą pozycję na rynku a także pozyskać zarówno nowych sprzedawców, jak i klientów.
Groupon jest liderem sprzedaży w zakupach grupowych na całym świecie, także w naszym kraju. Ale myliłby się ten, kto pomyślałby że pomiędzy oferowanymi na poszczególnych rynkach usługami nie ma różnic, a lider spoczął na laurach.
W wybranych państwach oferowana jest aplikacja mobilna – pierwsza jej wersja na iPhone pojawiła się w maju 2010, na Androida w lipcu, na Blackberry w grudniu a ostatnio dołączyła do nich aplikacja na Windows Phone 7. Niestety, wśród Państw, w których zakupy grupowe można robić wprost z komórki (m.in. USA,Wielka Brytania, Niemcy, Brazylia, Singapur), nie ma Polski.
Zauważając jednak wzrost zasięgu rozwiązań mobilnych, możemy śmiało wyrokować, że niedługo i w Polsce nie będziemy musieli drukować swoich grouponów –wystarczy odpowiednie potwierdzenie w aplikacji naszego urządzenia przenośnego, czyli rozwiązanie modne i ekologiczne.
Ekologia i brak konieczności drukowania grouponów to jednak nie wszystko, co oferują aplikacje mobilne Groupona. Aplikacje mobilne serwisu pozwalają m.in.sprawdzić dostępne w okolicy groupony, co dodatkowo zwiększa użyteczność dla kogoś, dla kogo jest to główne kryterium wyboru oferty. Pozwala też na spontaniczne odkrywanie okazji znajdujących się w pobliżu.
Interesujące? Jeszcze ciekawsze są przyszłe przedsięwzięcia Groupona, tj. dodatki do oferty, obliczone na jej odświeżenie i przyciągnięcie nowych użytkowników. Oto niektóre z nich:
· Zniżki na FMCG – pierwszy tego typu eksperyment Groupon przeprowadził we współpracy z General Mills, oferując zestaw próbek płatków śniadaniowych o wartości $40 za $20. Oferta, dostępna dla klientów z dwóch miast, Minneapolis i St. Paul, w liczbie 4500 kuponów, została wyprzedana w ciągu pierwszych kilku godzin. Jej zakup był możliwy także poprzez telefony komórkowe – dzięki aplikacjom i stronie mobilnej.
· Nowa aplikacja mobilna, skierowana do klientów lubiących odkrywać nowe rzeczy i dokonywać spontanicznych decyzji. „Groupon Now”, bo tak ma się ona nazywać, będzie posiadała przycisk z napisem „Nudzę się”, po naciśnięciu którego pojawią się oferty związane ze sportem – kręglami, skokami ze spadochronem itd. Drugi z przycisków, „Jestem głodny”, pozwoli na znalezienie ofert z restauracji znajdujących się w pobliżu.
Cała nowość polega na tym, że dzięki Groupon Now klienci będą kupować rzeczy, których sami nigdy by nie szukali; oprócz tego, dopasowanie ofert do pory dnia skusi do udziału np. popularne restauracje, które w wybranych porach dnia nie mają klientów.
CEO Groupona, Andrew Mason, uważa, że nowa aplikacja i jej dwa przyciski pozwolą na odnowienie wizerunku firmy, odróżnienie się od innych serwisów zakupów grupowych i zmianę naszych zwyczajów związanych z wydawaniem pieniędzy (więcej można przeczytać tutaj).
Oprócz nowych projektów, Groupon przymierza się do złożenia patentu na serwowanie ofert użytkownikom wg pory dnia i ich lokalizacji, co w kontekście mobilnym wydaje się mieć kluczowe znaczenie dla tego typu usług i może znacznie utrudnić życie konkurencji. Mason uważa, że dzięki dodatkom do wcześniejszej formuły, ludzie mogą w przyszłości wybierać restauracje w zależności od tego, co znajdą na Grouponie i kiedy to się stanie.
Nie ulega wątpliwości, że zanim zobaczymy te rozwiązania na naszym podwórku, upłynie trochę wody w Wiśle. Ale już teraz na przykładzie wyników z rynku amerykańskiego będziemy mogli zweryfikować ambitne zapowiedzi zmian w podejściu do zakupów grupowych. Czas pokaże, czy nowe pomysły są rzeczywiście trafione, ale jedno nie ulega wątpliwości – zakupy grupowe szybko nie stracą na popularności. A że przyszłość to mobile, jestem pewien, że będzie się z nimi łączyć – nie wiadomo tylko, w jakiej konfiguracji
wiecej | brak komentarzy
Środa, kwiecień 20th, 2011 | Wiola Łada-Szewczenko
W ubiegłym roku, mijającym pod hasłem „Faceboga” powstał gros firm oferujących usługi w tzw. social media. Nierzadko są to przedsięwzięcia osób o niedużym doświadczeniu, maksymalizujących przede wszystkim zyski własnych firm. Zapominają o tym, że statystyki i własne obserwacje nie wystarczą, aby skutecznie zaplanować efektywne działania na społecznościach.
Pierwszym krokiem do skutecznych działań social mediowych jest dokładna analiza wstępna, przed rozpoczęciem nowego projektu. Określi ona sytuację w mediach społecznościowych, w jakiej znajduje się dana organizacja. Audyt taki obejmuje nie tylko analizę oficjalnych profili marki, ale i content, w ramach którego – także bez naszego udziału – pojawia się ona oraz dokładny przegląd działań konkurencji.
Zamiast więc zaczynać od końca, czyli od samych działań, warto odpowiedzieć sobie na kilkanaście pytań, określających stan naszej marki w social media.
Wizerunek naszej marki i przegląd wewnętrzny.
Poniższe pytania ułatwią wypracowanie nam wniosków dotyczących wizerunku naszej marki w social media:
- Czy posiadam profile marki w social media? Jeżeli tak, czy są one kompletne, czy zawierają aktualne informacje?
- Czy na profilu mojej marki znajdują się landing pages? Czy dostosowuje tło na moim profilu np. na Twitterze? Czy osoby, pierwszy raz zaglądające na naszą stronę na Facebooku, są przekierowywane na specjalnie dla nich stworzony landing page, czy od razu do tablicy profilu? Czy – jeśli nie zdążyły polubić nas, widzą kompletne informacje, czy jeszcze nie?
- Czy nasza lifestylowa strona w social media nawiązuje kolorystycznie do marki? Czy jest z nią spójna copywritersko?
- Czy korzystam z efektu synergii – czy integruje profile mojej marki na różnych platformach mediów społecznościowych? Czy osoby, które polubiły naszą stronę na Facebooku, mają świadomość jej istnienia na Twitterze? Czy mój blog integruje inne narzędzia społecznościowe?
- Czy przygotowałem strategiczny plan koordynowania i mierzenia działań w social media w całej organizacji?
- Czy używam jakichkolwiek wskaźników sukcesu, narzędzi do monitorowania lub analizy mediów społecznościowych? Czy przygotowałem różne narzędzia pomiaru dla różnych potrzeb biznesowych? Czy w mojej organizacji jest ktoś całościowo odpowiedzialny za gromadzenie danych, ich analizę i raportowanie?
- Czy działania z zakresu tzw. offline’u są spójne i połączone z działaniami w social mediach?
- W przypadku np. Personal PR- u, czy pamiętam o tym, aby przy gościnnych postach na innych blogach, artykułach w mediach internetowych etc. Podawać w stopce adresy swoich profili?
Warto przy okazji tej części audytu zastanowić się również nad oceną wewnętrznej organizacji, czyli nie tylko narzędzi, które posiadamy i działań, które już realizujemy, ale i np. ile czasu poświęcam na social media i jakie dzięki temu osiagam efekty. Próbując oszacować korzyści i wartość zwrotu z inwestycji w social media pamiętaj, że tego typu działanie jest długofalowe – nie od razu przynosi wysokie ROI.
Można też zastanowić się i spisać analizę na podstawie takich pytań jak np.:
- Jakie aktywności przynoszą więcej pozytywnych rezultatów? Co działa, jeśli chodzi o generowanie leadów? Która strona social media najlepiej się sprawdza? Jakie rodzaje „przynęt”?
- Co w moim przypadku nie działa? Spisz to, co się nie sprawdza? Które „przynęty”, strony social media? Wprowadź zmiany, zmierz efekty. Jeśli nadal to nie działa – zrezygnuj.
- Czy potrzebuję pomocy ? Czy mam odpowiednie zasoby, aby zajmować się komunikacją w mediach społecznościowych samodzielnie? Może więcej korzyści odniosę, outsource’ując to zadanie na zewnątrz:?
- I, przede wszystkim - Jakie cele chcę osiągnąć dzięki komunikacji w social media? Co nazwę sukcesem w krótszym, a co w dłuższym czasie w różnych obszarach związanych z marką?
Organizując lub przeprowadzając audyt obecności naszej marki w mediach społecznościowych, warto również zanalizować ją pod kątem treści. O tym jednak napiszę w kolejnym poście. Ten jest wystarczająco długi:) Zapraszam do komentowania - jak Wy badacie swoją markę? Czy przeprowadzacie wstępny audyt? Czy agencje często wam go proponują?
wiecej | brak komentarzy