acr.blog - noł bulszit » www

Archiwum dla ‘www’ Kategorii

Damian Krawczyk
Wtorek, marzec 2nd, 2010 | Damian Krawczyk

Pomocny błąd

Wiele osób zastanawia się nad budową contentu do zaplecza. Coś, co przyciągnęłoby użytkowników i zbudowało trust rank strony. Ile można tworzyć serwisów z cytatami i aforyzmami? Oto jeden z pomysłów, zapewne nie nowy, na który wpadłem przypadkiem (i nikt mi nie podpowiedział:)). Przeglądając w GA wejścia organiczne na jedną ze stron zobaczyłem frazę kluczową ’shift+r improves the quality of this image. ctrl+f5 reloads the whole page.’. Z początku sądziłem, że wynika to z błędnie zainstalowanego kodu. Nic z tych rzeczy. Opisywana fraza to komunikat związany z kompresją obrazków stosowaną przez dostawców internetu. No cóż, fraza bardzo długa, a top5 zbiera ponad 200 użytkowników w miesiącu. Pomyślcie ile odwiedzin miałby słownik komunikatów zawierający np. 1000 takich fraz? :)

virus_small

Nadmienić trzeba, że słownik musiałby być często uaktualniany - im świeższy komunikat tym więcej wejść. Często też komunikaty “wypadają z obiegu”. Ostatni clock bug konsoli PS3 ‘8001050F error code’ dał z pewnością wiele peaków. Jego dość szybka naprawa zwiastuje rychłą śmierć tej popularności.Słownik komunikatów nie będzie być może zupełnie prostym w budowie i aktualizacji, ale może przynieść zaskakująco dobry efekt.

wiecej | brak komentarzy

Marcin Wysocki
Wtorek, styczeń 19th, 2010 | Marcin Wysocki

Error 404 - kampania za 500$

Firma Opticana (produkująca okulary) postanowiła zrobić kampanie za jedyne 500$. Czas trwania kampanii: 1 rok. Opticana w bardzo prosty sposób wykorzystała słaby wzrok niektórych internautów po to aby kupili okulary właśnie w tej firmie :). W praktyce wyglądało to tak :

wiecej | brak komentarzy

Damian Krawczyk
Wtorek, listopad 10th, 2009 | Damian Krawczyk

Rośnij duży, okrąglutki

Ilość stron w internecie rośnie, rośnie i rośnie. Rośnie w tempie zastraszającym choć… nie tak bardzo jak jeszcze parę lat temu. Niech miarą internetu będzie liczba zaindeksowanych w Google stron.

Zgodnie z tym, co pisano na blogu Google w połowie zeszłego roku, liczba zaindeksowanych stron oscylowała wówczas w okolicach 1 biliona. Chociaż nawet Google nie wiedział do końca ile ich jest:

“So how many unique pages does the web really contain? We don’t know; we don’t have time to look at them all!”

A jaka jest obecna liczba zaindeksowanych stron?

Oto statystyki z lutego 2009 znalezione na forum dla webmasterów Google:

site:.com - 18,310,000,000
site:.net - 2,310,000,000
site:.org - 2,220,000,000
site:.info - 273,000,000
site:.de - 1,280,000,000
site:.uk - 768,000,000
site:.nl - 385,000,000
site:.pl - 632,000,000

Jak to wygląda na dzień dzisiejszy:

site:.com - 25,360,000,000
site:.net - 10,530,000,000
site:.org - 8,140,000,000
site:.info - 1,340,000,000
site:.de - 8,880,000,000
site:.uk - 4,290,000,000
site:.nl - 2,310,000,000
site:.pl - 3,850,000,000

Przyjąwszy podobną tendencję wzrostu dla samych stron .com w drugim półroczu 2008 roku mamy zatem ponad 90% wzrost zaindeksowanych stron. Jeśli ma to też przełożenie na całkowtią ilość zaindeksowanych w Google stron można spekulować, że obecnie liczba zaindeksowanych stron waha się w granicach 2 bilionów.

Zgodnie z informacją liczba zaindeksowanych w Google stron w latach 2005-2008 wzrosła 125-cio krotnie. Jeżeli wzrost liczby stron w domenie .com ma przełożenie na wzrost liczby zaindeksowanych stron to można stwierdzić, że mamy do czynienia z mniejszym wzrostem zaindeksowanych stron.  Być może wytężona praca Search Quality nad usuwaniem SPAMu przynosi efekt? :) De facto jednak liczba nowo zaindeksowanych stron jest ogromna, dużo większa niż w latach poprzednich (działamy już bowiem na bilionach, a nie jak we wcześniej porównywanych latach milionach czy miliardach).

25124804-main_full

Miejmy nadzieję, że ten stale nadmuchiwany “balonik” nie pęknie jednak zbyt szybko.

wiecej | brak komentarzy

Damian Krawczyk
Wtorek, sierpień 18th, 2009 | Damian Krawczyk

Pozycjonowanie w wielu językach

Ciągnąc dalej cykl “Mam pytanie” tym razem pytanie z kategorii SEO.

Jak mogę wypozycjonować swoją stronę w Polsce i Wielkiej Brytanii?

Przede wszystkim musimy mieć jawnie zdefiniowane poprzez adres URL dwie wersje językowe w sposób różny. Oznacza to, że adres strony w języku polskim i adres strony w języku angielskim muszą być inne. Może to być np. wyróżnienie tylko poprzez pl vs en. Dobrze jednak jest gdy w adresie mamy wpisane zwroty w danym języku (to już zahacza o kwestię przyjaznych linków).
W kodzie w metatagach dodajemy

<meta http-equiv=”Content-Language” content=”pl”/>

dla polskiej wersji językowej i “en” dla angielskiej.

flags-globe-thumb541425

Rozwiązaniem jest też kupno różnych domeny  z odpowiednimi końcówkami dla danego kraju (.pl, .co.uk itd.). Decyzja dotycząca kupna nowych domen lub tworzenie różnych podstron w ramach tej samej domeny jest już decyzją mniej związaną z SEO, a bardziej z polityką marketingową firmy - działanie na poziomie globalnym lub lokalnie w każdym kraju.

Istotną sprawą są oczywiście linki zewnętrzne. Linkujemy zatem stroną polską linkami z Polski, stronę brytyjską linkami z Wielkiej Brytanii. Linki z Polski pozycjonujące stronę brytyjską też mają pewną moc, choć mniejszą niż linki z Wielkiej Brytanii. Dodam jeszcze, że to geotargetowanie linków przez Google ma różną siłę w różnych krajach, choć oczywiście różnice te są niewielkie.

wiecej | dodaj komentarz (5)

Kamil Sztubecki
Piątek, lipiec 3rd, 2009 | Kamil Sztubecki

PRLowa afiliacja

Jest sobie taki kraj, a w nim rynek, nazwijmy go interaktywnym. A na tym rynku gałąź – systemy afiliacyjne lub partnerskie – jak kto woli. Ów rynek to swoisty oligopol – kilka firm, niektóre o zasięgu światowym, inne jedynie krajowy. Na czym te firmy zarabiają?, chyba wszyscy zainteresowani wiedzą i nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Ważniejszym wydaje się pozostawać pytanie: dzięki komu zarabiają? Odpowiedź jest prosta – dzięki Wydawcom, czyli tym wszystkim free lancerom, pozycjonerom, SEO specjalistom i innym samodzielnym jednostkom, które próbują działać w Internecie na własny rachunek. Czy owe firmy powinny być tym wszystkim ludziom wdzięczne? Raczej tak. A jak tą wdzięczność mogą okazać? Poprzez dobry client service i support techniczny. I tutaj pojawia się problem. Jakość obsługi w większości przypadków pozostawia wiele do życzenia. Nieprzejrzyste panele do zarządzania kontem, nie do końca zrozumiałe zasady rozliczeń, wieczna niedostępność osób z obsługi, a dodatkowo takie kwiatki jak ten, który skłonił mnie do napisania tego posta i zostanie omówiony za chwilę.

W ramach systemów afiliacyjnych staramy się zarabiać za pośrednictwem takich serwisów jak www.1sekunda.pl. Strona ta jest zbiorem ofert banków dotyczących kredytów i pożyczek gotówkowych. Rzetelnie opisane oferty, przejrzysty, nieskomplikowany design strony, a dodatkowo bardzo szczegółowo dobierane frazy do pozycjonowania, sprawiają, że teoretycznie ruch sprowadzany na serwis jest bardzo dobrej jakości. No właśnie, teoretycznie. Otóż, kilka dni temu spotkała mnie mała przykrość, gdyż serwis ten w jednym z systemów afiliacyjnych wyleciał ze wszystkich programów, do których był zgłoszony i zaakceptowany przez Reklamodawców. Kiedy próbowałem dowiedzieć się, na jakiej podstawie usunięto 1sekunda.pl, dowiedziałem się, że to decyzja Reklamodawców. Hmm, ciekawe, 4 czy 5 niezależnych banków, w tym samym czasie podjęły decyzje o usunięciu naszej witryny i wprowadziły je w życie. Mało tego, wszystkie banki swoją decyzję argumentują w ten sam sposób: dostarczamy złej jakości leady. Pomijając case timingu, ciekawe jest sformułowanie „złej jakości leady”. Z tego co mi wiadomo, bank płaci wydawcom tylko za wnioski z potwierdzonymi danymi kontaktowymi lub tylko za zrealizowane kredyty więc, tak naprawdę czy ten ruch jest dobrej jakości jest sprawą drugorzędną. Inna sprawa, że w ramach tego systemu funkcjonowaliśmy od 3 czy 4 tygodni, więc na dobrą sprawę, większość z wniosków nie miała fizycznie prawa się zamknąć (procedury pożyczkowe, wbrew zapewnieniom banków nie trwają tak krótko). Eliminacja z grupy wydawców strony, która jest liderem na najbardziej popularne frazy z tej kategorii to strzelanie sobie w stopę. Takie postępowanie miałoby sens, jeśli na rynku istniał by tylko jeden system partnerski. W przypadku monopolu afiliacyjnego, serwis, którego głównym dochodem są leady nie miałby racji bytu i po pewnym czasie nakłady na jego optymalizację i pozycjonowanie zostały by zarzucone, co skutkowało by spadkiem pozycji. Na szczęście nie mamy do czynienia z rynkiem monopolistycznym (monopolowym?;)) i naszą stronę możemy zgłosić do innych systemów i programów.

Inna sprawa, że nigdy wcześniej nie przydarzyła mi się sytuacja aby wykluczano jakąś z naszych stron bez wcześniejszego uprzedzenia. Zawsze były prośby, groźby, jednak nigdy nikt nie wyrzucił nas od tak.

Może nie jestem obiektywny w swojej opinii, może w tej chwili kierują mną złe emocje, ale czuję, że nie tylko ja mam podobny pogląd na sprawę.

Wszystko to trochę dziwne, trochę straszne, a na dodatek śmierdzi PRLem. Podobno „Klienta nasz Pan”, ale chyba nie w Internecie…

wiecej | dodaj komentarz (1)