acr.blog - noł bulszit » SEO

Archiwum dla ‘SEO’ Kategorii

Kamila Tokarska
Poniedziałek, maj 10th, 2010 | Kamila Tokarska

Słownik SEO dla początkujących, czyli kto w SEO nie piszczy cz. 1

Dzisiaj zaczynamy nowy cykl SEO dla początkujących: słownik pojęć związanych z SEO i Internetem.

Zaczynamy od tezy – pozycjonowania, antytezy – depozycjonowania i syntezy, czyli pojęć związanych z Wielkim Bratem Googlem.

# Pozycjonowanie: koń jaki jest każdy widzi
Nie ma lepszego ćwiczenia na pozycjonowanie, niż wybrać sobie jakieś dziwne słowo i pozycjonując się na nie umieścić swoją stronę w rankingu tak wysoko, jak się tylko da. Przykładem może być coś co już istnieje (np. nanorurki węglowe), albo coś co nie istnieje (np.: nigritude ultramarine).
Czasami w swoim Analitycsie widzimy, że wcale nie musimy tego robić, bo już mamy różne przypadkowe i nietypowe słowa, które sprowadzają nam ruch an stronę.
# Googlebombing
Takim dziwnym słowem często bywa np. „kretyn”, tylko że bywa częściej wykorzystywane do promowania stron innych niż własne, zwłaszcza stron polityków. Słowa kluczowe tego typu mogą się okazać dużo prostsze dla początkujących SEOwców, bo kretyn nie jest kategorią śmierci, tak jak odżywki, praca czy opony.

Gorzej jest jeżeli ten kretyn przylgnął jednak do naszej strony wyborczej, albo jacyś oszuści do naszego (m)banku. Wolność słowa też ma swoje granice, dlatego początkujący SEO musi też wiedzieć jak pomóc Googlowi walczyć z googlebombing i jak zdepozycjonować  stronę. Polecamy tekst Matta Cuttsa na temat rozbrajania bomb.

nowy-obraz

#Depozycjonowanie
Przez depozycjonowanie nie rozumiemy jakiś nielegalnych praktyk t.j. tworzenie kopii strony, czy linkowanie jej do złego otoczenia tak jak w zupełnie fikcyjnej historii na blogu shpyo. Nie działa też  tłumaczenie się i pisanie sprostowań, bo przez to w Internecie jest jeszcze więcej treści na ten temat, a zainteresowanie internautów jest jeszcze większe.

Wystarczy wypychanie feralnego serwisu z pola widzenia użytkowników na pierwszej stronie wyników poprzez elementy graficzne, video,  AdWords i poprzez pozycjonowanie innych stron.  Dobry tekst o tym znajdziecie tu.

# Google Holiday War
Ostatnia była wczoraj (9 maja 2010). O co chodzi? Z okazji specjalnych okazji Google przygotowuje specjalne logo. Czasami jednak więcej niż jedno święto przypada danego dnia i Wielkie Brat musi wybierać czy świętować Walentynki, olimpiadę czy chiński Nowy Rok. Czasami nie musi, bo niektóre święta są lokalne np. wczoraj Amerykanie obchodzili amerykański Dzień Matki, a Brytyjczycy rocznice śmierci autora Piotrusia Pana.

Dzisiaj jest pokój (na razie).

wiecej | brak komentarzy

Piątek, maj 7th, 2010 | Anna Herman

Bo w życiu trzeba mieć szerokie plecy!

My, Polacy, chętnie wychodzimy z założenia, że ludzie, którym pofarciło się (po polsku - udało się - dop. redakcja) w życiu bardziej, niż nam, zawdzięczają to “szerokim plecom”… Abstrahując od analizy kondycji społeczeństwa i jego frustracji, niewątpliwie istnieją osoby, których sukces niezaprzeczalnie opiera się na mocnych plecach - i nie chodzi mi tu tylko o kulturystów, czy innych osobników zawodowo zajmujących się podnoszeniem, przerzucaniem, tudzież używaniem siły w mniej pokojowych zamiarach, niż te wymienione.

“Plecom” sukces zawdzięcza pozycjoner. Chodzi mi oczywiście o zaplecze, czyli własną, dedykowaną sieć witryn z unikalną treścią, z której linkujemy stronę docelową. W tym konkretnym wypadku nie możemy mieć wątpliwości, co do etymologii słowa “zaplecze” - mnie przynajmniej kojarzy się dużo bardziej z mocnymi “szerokimi plecami”, niż kanciapą mieszczącą bałagan i szczotki. Nie zajmuję się jednak przeważnie zawiłościami języka (chyba, że zaplącze mi się własny), ale właśnie produkowaniem wartościowych linków - na  tym więc się przez chwilę skupmy.

plecy_pozycjonera

Pozycjonowanie to w dużej mierze proces oparty na obsłudze automatycznych systemów wymiany linków, które wiele robią za nas, i - jak to roboty - robią to szybciej, sprawniej, a przy tym rzadko czują się tak znudzone lub zmęczone jak żywy pozycjoner. Zdarzają się jednak wypadki, kiedy posiadanie witryn zapleczowych staje się koniecznością, bo zmusza nas do tego zapis w umowie, ogrom projektu, obawa przed rychłym zbanowaniem nas przez Google’a lub niespodziewane nawrócenie. Roboty wyszukiwarek nie lubią SWLi (i z wzajemnością?), a nam jakoś specjalnie nie zależy na rozpętaniu konfliktu między dwoma przejawami sztucznej (prawie) inteligencji - szczególnie, że ucierpi na tym klient i my. Powody mogą być różne…

Przyjrzyjmy się naszym plecom od strony treści.
Zaplecze powinno być powiązane tematycznie z treścią pozycjonowanego serwisu. Jeżeli serwis klienta dotyczy produktów finansowych, tworzymy blogi poświęcone pożyczkom, kredytom, giełdzie, et caetera. Pamiętajmy o siódmym przykazaniu (szczególnie, jeśli dotknęło nas wspomniane wyżej nawrócenie) i nie kradnijmy tekstów! Mało tego, dobrze jest oznaczyć nasze teksty jako kanoniczne i uważać na dystrybucję naszych treści RSS’em, często używanym do zasysania cudzej własności intelektualnej. Obowiązują wszystkie reguły optymalizacji treści, jak w przypadku samego serwisu, do którego zaplecze linkuje. Nie odpuszczajmy sobie, skoro i tak poświęcamy nasz czas na stworzenie strony zapleczowej, to powinna być ona merytorycznie poprawna. Pamiętajmy, że wartościowa witryna może nam przynieść dodatkowy ruch, a przez to chociażby zysk z systemów takich jak AdSense lub z programów partnerskich.

A teraz obróćmy się i spójrzmy na plecy od strony technicznej.
“Obracanie się” to tylko zabieg stylistyczny, wiem, że z drugiej strony pleców znajduje się raczej klatka piersiowa… chyba, że mamy akurat do czynienia z obiektem typu “z tyłu deska…” itd. Ad rem.
Wskazane byłoby rozejrzenie się za profesjonalnym hostingiem, takim, który zapewni nam dużo różnych adresów IP. Oczywiście nie wspominam o tym, że powinien być możliwie szybki i stabilny, żeby Google zbyt często nie oglądało naszych błędów 404. Jeżeli nie mamy możliwości zakupu tzw. SEO hostingu, kupujemy konta u różnych dostawców.
Kolejną rzeczą są domeny. Potrzebujemy ich również sporo, żeby ograniczyć stawianie podobnych stron w subdomenach. Skoro mamy już w koszyku artykuły pierwszej potrzeby, musimy się zaopatrzyć w clue całej sprawy, czyli dobry system zarządzania treścią. Wielkim powodzeniem cieszy się przeznaczony początkowo tylko do blogów skrypt WordPress, którego możliwości konfiguracji, prostota i mnogość pozycjonerskich wtyczek stawiają na szczycie mego prywatnego rankingu tego typu systemów. Popularne są ciągle Joomla, Mambo, PostNuke… Kilka ciekawych skryptów opisał na swoim blogu Mendax. Ważne, aby w ramach jednej domeny nie stawiać kilku identycznych skryptów, nawet przerobionych. “Obok” zawsze można postawić jeszcze jakąś bazę opartą na phpmyclassifieds, czy porządny, moderowany katalog.
Skoro CMS działa, wypełniamy naszą witrynę zoptymalizowaną treścią, pingujemy i… potem najlepiej  idźmy na obiad, czekając aż się zaindeksuje. Jeżeli nie zrobi tego w miarę szybko, możemy się przespać - dopiero potem powinniśmy wrzucić linki do serwisu klienta.
O tanjnikach pozycjonersko poprawnej konfiguracji WordPressa, najlepszych wtyczkach i mało znanych możliwościach szeroko rozpiszemy się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Tak szeroko, jak szerokie są nasze plecy ;-)

wiecej | dodaj komentarz (2)

Damian Krawczyk
Wtorek, kwiecień 20th, 2010 | Damian Krawczyk

Description inaczej

Na Blipie Searchlab wrzucił obrazek przedstawiający ciekawy sposób na pokazanie się w SERPach (poniżej).

description_optimaze

Serwis SEO mofo daje nam wygodne narzędzie do tego by ‘pokombinować’ przy ustawianiu description. Teraz nie pozostaje nic innego jak pomysł i przerzucenie go do wspomnianego narzędzia.
Jest jedno ‘ale’ w przypadku wyświetlenia takiej formy description, w jakiej zrobił to serwis SEO mofo. Otóż przy zapytaniu do wyszukiwarki właśnie ’seo mofo’ nie pokazuje się opis z metatagu, a automatycznie tworzony przez Google snippet na podstawie treści strony i zawartej w niej frazy z zapytania. Nie jest on wówczas najwyższych lotów (trudno wówczas o kontrolę snippetu, choć w pewnym stopniu jest to możliwe). Niemniej pomysł przedniej marki, trzeba to przyznać. Możliwy chyba jednak tylko w przypadku zapytania w Google dokładnie takiego jak nazwa serwisu.
W każdym razie mnie udało się na szybko (więc trochę koślawo :) ) ułożyć coś takiego:

desription_new

wiecej | dodaj komentarz (1)

Kamila Tokarska
Poniedziałek, kwiecień 19th, 2010 | Kamila Tokarska

Optymalizacja treści: część praktyczna

Zapraszamy na obiecaną część praktyczną. Dla tych, którzy już zapomnieli: optymalizacja tekstu w wersji dla początkujących SEOwców, dziennikarzy, blogerów, właścicieli stron i redaktorów treści.

Będzie gombrowiczowsko. Poniedziałek: optymalizacja treści; Wtorek: optymalizacja treści; Środa: optymalizacja treści; Czwartek: optymalizacja treści.

No więc jak się optymalizuje te teksty?
check
Wystarczy odpowiednia budowa treści w kontekście architektury informacji oraz optymalizacja otoczenia treści;) Niby proste, ale starczy nam na tydzień.

Poniedziałek: wykorzystaj to, co już wiesz o pisaniu

Wiele uniwersalnych prawd tradycyjnego dziennikarstwa i PR pozostaje niezmienne w sieci. Treść na górze strony jest ważniejsza, bo łatwiej wpada w oko czytelnikom. Dlatego pamiętaj, żeby zaczynać optymalizację od góry. Od tytułu, nagłówka, leadu i pierwszego akapitu, gdyż wszędzie tam muszą pojawić się słowa kluczowe i im wcześniej w tekście, tym lepiej.

Szczególnie ważny jest nagłówek. To na jego podstawie wyszukiwarka decyduje czy nasz artykuł jest odpowiedzią na pytanie internauty, a czytelnik czy wejść na twoją stronę.
Siła marki nie jest także odwieszana na kołek w Internecie. Oznacza to, że internauta szukający informacji np. o siatkówce chętniej wybierze artykuł na stronie np. www.eurosport.pl, gdyż zna tę markę z telewizji.

Dbaj o aktualność wiadomości. To także się nie zmienia: pomyśl o czytelnikach. Czy treść odpowiada ich potrzebom? Czy wykorzystujesz w treści słowa, które czytelnicy będą googlować szukając informacji na ten temat? Czy piszesz na popularne tematy? Czy wykorzystujesz często wyszukiwane frazy. Jeżeli zastosujesz się do tych rad twój następny artykuł o nanorurkach węglowych w meteorytach powinien wyglądać mniej więcej tak: „Nanorurki węglowe są lepsze niż nasza klasa, gry, allegro, youtube, Onet, program TV, wp, mapa, praca, poczta i Lady Gaga.”

Jak widzisz powstaje to dylemat na ile pisanie jest sztuką, a na ile algorytmem. Czy korzystać z dosłownych topornych nagłówków, które wykorzystują słowa kluczowe czy z dowcipnych gier słownych, na których roboty się nie poznają?

Wtorek: wykorzystaj to, co już wiesz o pozycjonowaniu

Wyznacz sobie cel. Po co ci ten cały ruch, który zoptymalizowane teksty mają sprowadzić na twoją stronę? Tylko, aby zwiększyć pozycje w rankingu? Mozę chcesz, aby ruch przekładał się na reklamy na twojej stronie? Chcesz sprzedawać więcej prenumerat? Czy chcesz, żeby czytelnicy poznali twoja markę i wracali po więcej?

Pomyśl o odnośnikach - linkach do ważnych miejsc na twojej stronie, które dzięki stałej strukturze nie będą się zmieniać co dwa tygodnie. Każda podstrona musi mieć link zwrotny do strony głównej. To samo dotyczy najpopularniejszych tematów. Linkuj frazy kluczowe tekstu do poszczególnych landing pages. Pamiętaj o zasadzie first link count, jeżeli używasz tego samego linku z różnymi anchorami (albo po prostu trzymaj się jednego anchoru).

Zwróć uwagę na strukturę: będziesz potrzebować kategorii tematycznych linkujących do bardziej ogólnych tematów. Kategorie powinny być na tyle atrakcyjne, żeby przyciągnąć czytelników. Dlatego np. w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej dział Kultura nazywał się przez pewien czas Imprezy, bo Kultura miała za niską klikalność. Oczywiście te imprezy miały klikalność jeszcze mniejszą, więc znowu jest kulturalnie. Tobie mogą one być zbędne, ale to dzięki nim czytelnicy zdołają cokolwiek znaleźć na twojej stronie (albo i nie). Im popularniejszy stanie się twój tekst, tym więcej cennych linków zewnętrznych zdobędziesz.

Niech html pracuje na twoją korzyść. Wykorzystaj potencjał, jaki tkwi w grafice (jeżeli nie zapomnisz o parametrze ALT). Tytuł musi mieć przypisany tag <title>. Pamiętaj o nagłówkach (h1, h2…), o spójnej paginacji przy dłuższych tekstach, pozbądź się powtórzeń i zduplikowanego tekstu. Pamiętaj, że mapa strony przyspieszy indeksowanie. Nie zapomnij o dobrym humorze.
Pomysł też  o słowach kluczowych. Jeżeli piszesz tekst o pozycjonowaniu treści nie może tego terminu zabraknąć w nagłówku o treści wpisu (w moim jest chyba 50 razy). Oczywiście im większy serwis prowadzisz i im bardziej aktualne informacje chcesz prezentować, tym będzie to mniej ważne, bo przecież nie przewidzisz, co będzie newsem dnia, ale frazy kluczowe ważne pozostaną zawsze. Pisz artykuły na życzenie, które będą odpowiadać na potrzeby odbiorców i wykorzystywać popularne hasła. Zwłaszcza, że masz do pomocy Google Trends (aby porównywać popularność wyszukiwanych słów w czasie), Google Insights for Search(jeżeli nie wiesz, które słowo kluczowe wybrać) i Analyticsa (aby wiedzieć, które słowa generują najwięcej odwiedzin na twojej stronie), nie zaszkodzi też Google Webmaster Tools (żeby pozbyć się problemów z linkowaniem).

Środa: wykorzystaj to, co już wiedzą inni

Pomyśl, kto jest twoim konkurentem i wzoruj się na nich. Jeżeli masz firmę pomysł o kimś, kto działa w tej samej branży i ma bloga. Jeżeli masz serwis lub internetowe wydanie gazety zainteresuj się case studies innych internetowych gazet. Może zainteresuje cię, że „New York Times” udostępnił nieodpłatnie i bez potrzeby rejestrowania się swoje archiwa i przeszkolił dziennikarzy z tworzenia przyjaznych wyszukiwarkom nagłówków, by zwiększyć ruch na stronie. Podobne szkolenie miała też nasza Wyborcza. Efekt widać w rankingach.

Dobrym wzorem jest też „Guardian” i jego akcja specjalna w czasie ataków terrorystycznych w Indiach. Gazeta utworzyła specjalną podstronę w całości poświęconą kryzysowi, która natychmiast znalazła się na pierwszym miejscu wyszukiwań stając się podstawowym źródłem informacji dla internautów, budując markę i zwiększając dochody reklamowe gazety. Byłby to dobry przykład dla naszych gazet walczących o uwagę w czasie naszego sobotniego kryzysu.

Czwartek: otwórz się na świat, otwórz swoją stronę

Weź przykład z „New York Times”. Zrezygnuj z konieczności rejestrowania się, w celu uzyskania dostępu do treści. Nikomu nie będzie się chciało podawać danych, jeżeli podobne informacje mogą zdobyć na stronach konkurencji. Nie twórz osobnego archiwum, bo nawet stare artykuły mogą być źródłem odwiedzin. Dla nowości stwórz kanał RSS.

Piątek: uspołecznij się

Pamiętaj ile jest źródeł odwiedzin twojej strony. Może to być wiadomość zasłyszana w telewizji, czyjś blog, plotka, reklama, albo wpis na portalu społecznościowym. Dlatego załóż służbowego bloga, konto na Twiterze, Blipie, YouTube, Flickr, Google Maps i FB. Niech twój serwis stale uaktualnia swój profil o nowości. Dobrze jest także, żeby własne konta mieli poszczególni dziennikarze. Niech kwitnie dziennikarstwo Twitterowe i Google News (tylko nie zapomnij o linkach do twojej strony).

Sobota: idź na profesjonalne szkolenie SEO dla PR lub redaktorów treści (np. u nas)

Niedziela: usiądź i patrz jak rosną twoje wyniki rankingowe
days-of-the-week-panties
Chyba, że pominąłeś/pominęłaś jakiś dzień pracy, , bo wtedy zamiast tego czeka cię sytuacja jak w przedszkolu, kiedy modne były majtki z dniami tygodnia i okazywało się, że w niedzielę masz dalej na sobie poniedziałek.

wiecej | dodaj komentarz (2)

Damian Krawczyk
Piątek, kwiecień 9th, 2010 | Damian Krawczyk

Breadcrumbs w SERPach

Od kilku miesięcy Google w wynikach wyszukiwań zamiast adresów URL pokazuje w niektórych przypadkach “ścieżkę” prowadzącą do danej podstrony zaczynając od strony głównej (tzw. breadcrumbs). Skąd to się bierze i kiedy taki wynik możemy uzyskać? Z dużym prawdopodobieństwem nasze wyniki w SERPach tak właśnie będą wyglądać w przypadku, gdy mamy dobrze zrobione linkowanie wewnętrzne na stronie, poczynając właśnie od wyświetlania wspomnianej breadcrumbs na stronie, nad treścią artykułu.

breadcrumbs_mini

Właściciele serwisów posiadających breadcrumbs na stronie muszą przyjrzeć się, czy jest on dobrze zbudowany. Istotną rzeczą jest to, czy w breadcrumbs mamy pokazaną ostateczną stronę, na której jesteśmy. W przypadku gdyby np. serwis z newsami nie wyświetlał w ścieżce ostatecznej podstrony, w SERPach wszystkie artykuły dla danego działu mogłyby mieć taki sam wyświetlony adres.

Dla newsów A, B, C, D należących do kategorii Sport mielibyśmy dla wszystkich podstron wygląd SERPa:

Strona > Newsy > Sport

zamiast:

Strona > Newsy > Sport > News A
Strona > Newsy > Sport > News B
Strona > Newsy > Sport > News C
Strona > Newsy > Sport > News D

Prawdopodobnie taka długa ścieżka i tak zostałaby skrócona do:

Strona > … >News A

Niemniej mielibyśmy w adresie określonego Newsa.

Rozwiązanie z breadcrumbs w SERPach to niewątpliwe ułatwienie dla osób, które nie mogą sobie poradzić ze stworzeniem przyjaznych adresów URL. To plus takiego wyświetlania.

Czy jest jakiś minus?
Na chwilę obecną, frazy kluczowe wpisywane w zapytaniu nie są pogrubiane (tak jak to ma miejsce w przypadku normalnego wyświetlania URL w SERP) w wynikach wyszukiwań na stronach gdzie pokazywane są ścieżki zamiast faktycznych adresów URL. Być może nie jest to duży problem, jednak zawsze jest to jakiś czynnik wyróżniający określony wynik wyszukiwań.

wiecej | brak komentarzy