acr.blog - noł bulszit » przemyślenia

Archiwum dla ‘przemyślenia’ Kategorii

Marcin
Wtorek, styczeń 5th, 2010 | Marcin

Największa niespodzianka 2009

Ania pisała niedawno, że Google wierzy nie tylko w Search. Ja chciałem podzielić się małym znaleziskiem. Maciek mówi, że to suchar. (definicja: “suchar” to coś co wypowiadający tą frazę widział wczoraj ;-) )

Znalazłem coś takiego:

chrome

Reklama produktu Google w Display (pytanie czy w CPM ! ha !, i jaki był rabat ?!, pewniej barter), na stronie głównej portalu horyzontalnego.  To coś co było utopią w mojej głowie, jeszcze do wczoraj. Oczywiście mamy AdSens’a na wszystkich portalach, ale double billboard (może nawet większe to jest) na Gazecie ? Uah. Czyli Google ma produkty, które potrzebują “normalnej” reklamy. Jest to pocieszające. Największa niespodzianka 2009 jak dla mnie.

Patrząc na wpis, to prawie to taki prawie blip mamy. O tempora, o mores! zakrzyknąłby ktoś (Damian ? :-). Ja jednak w roku 2010 walczę z Demonem Dygresji. I na tym kończę.

wiecej | brak komentarzy

Damian Krawczyk
Środa, grudzień 23rd, 2009 | Damian Krawczyk

Tym razem na tarczy

W moim przekonaniu o porażkach też należy pisać, gdyż uczy to pokory i pokazuje, nad czym jeszcze należy popracować. W związku z tym, że nasz blog nie znalazł się w czołówce konkursu na blogi firmowe postanowiłem prześledzić go pod kątem krytycznych uwag skierowanych do ogółu:

1. Brak dat przy wpisach, brak archiwum - to posiadamy

2. Brak wskazania na blogu czym firma się zajmuje (np. w nagłówku) – na prawdę nie każdy kto wchodzi na bloga po raz pierwszy jest w stanie to odcyfrować. - o tym nie pomyśleliśmy, może rzeczywiście warto to dodać - do przemyślenia :)

3. Często brak nazwy firmy na blogu (no comment) - jest nazwa

4. Zdarza się również, że autorzy blogów piszą sami dla siebie – na próżno poszukiwać komentarzy pod wpisami. Niektórych to nie zraża i piszą wciąż o tym samym lub w podobnym duchu. Pytanie tylko co z tego ma firma?  A może tematyka jest źle dobrana? Wydaje się że czasem, że tematyka bloga jest bardziej związana z zainteresowaniami blogera niż klientów. A może twórcy liczą na efekt SEO? Sam nie wiem. Jednak blog, który jest prowadzony od kilku-kilkunastu miesięcy i ma kilka zaledwie komentarzy- powinien chyba coś twórcy mówić? - no cóż, chcielibyśmy mieć jak najwięcej komentarzy, ale w dość wąskiej specjalizacji to nie takie łatwe; mamy to w każdym razie na uwadze; na efekt SEO niewątpliwie też liczymy, ale czy to coś złego?

5. Równie często twórcy wykorzystują zagraniczne narzedzia promocji bloga, które zupełnie nie przystają do ich grupy docelowej. Może i łatwo dodać je do bloga i “fajnie” wyglądają, etc., ale zawsze trzeba pamiętać do kogo chcemy dotrzeć. Sama ilość klików to nie wszystko. Ważne aby z naszego bloga korzystały osoby, które są w kręgu naszych potencjalnych odbiorców. Oczywiście eksperymentowanie jest jak najbardziej wskazane, ale wyciąganie wniosków również. - takowych nie posiadamy

6. Nagminnym jest brak wskazywania źrodeł czy linków do nich. Na niektórych blogach autor aż prosi się o pytanie, skąd on to wszystko wie i skąd ma takiej jakości zdjęcia z całego świata, do tego często bez podpisu ;) czy linka, oj nie ładnie - staramy się o jak najwięcej odnośników, kajamy się odnośnie częstego braku linków do zdjęć, najczęściej wynika to z pośpiechu i braku czasu

7. Często zdarza się, że blog nie służy do komunikacji z otoczeniem firmy, tylko wymianą buziaczków i congratsów z kolegami i koleżankami z firmy – może warto więc założyć blog wewnętrzny do takich celów? - hmmm, buziaczków dla koleżanek nie mamy (ale może jednak warto byłoby wprowadzić :P )

8. Blogi agencji które oferują usługi kreatywne w sieci (interaktywnych) są pozbawione jakiejkolwiek kreatywności i efektu “wow” – a powinny być chyba właśnie agencyjnym Hyde Parkiem kreatywności? - to chyba największa nasza bolączka, w tym względzie będziemy musieli zrobić zapewne jakąś burzę mózgu, albo cykliczne burze

9. Niestety niektóre blogi są nudne jak flaki z olejem i czyta się je jak instrukcje obsługi tokarki - najlepiej, niech ocenią to nasi czytelnicy :)

10. Czasami odnosiłem wrażenie, że firmy usługowe na rynku interaktywnym piszą o tym co interesuje je same lub ich szefów (“to co trzeba teraz promować”) a nie potencjalnych odbiorców. - mam nadzieję, że w naszym wypadku tak nie jest; w każdym razie ja osobiście mam pełną swobodę wypowiedzi :)

11. Niektóre firmy emitują na swoich blogach relamę toplayer – fuj! - zgadzam się - fuj!

12. Na blogach często nie ma jasnej informacji o tym, że jest on prowadzony w imieniu klienta przez agencję PR/zatrudnionych autorów (a to niezgodne z kodeksem WOMMA) – powinno to być WYRAŹNIE zaznaczone - nas to nie dotyczy

13. Dosyć często autorzy blogów nie przedstawiają się (wizytówki, linki do profili, krótkie opisy, etc.) – chyba miło jest wiedzieć z kim się rozmawia, poza tym buduje to bliższą relację z odbiorcami. - kilku autorów naszego bloga, w tym ja, rzeczywiście nie ma uzupełnionych profili, biję się w pierś i postaram się to nadrobić w niedalekiej przyszłości + zmobilizuję pozostałych

Jak widać jeszcze długa droga przed nami.

droga

Jeśli macie jeszcze jakieś propozycje co można poprawić w naszym blogu to gorąco zachęcam do komentarzy.

wiecej | dodaj komentarz (7)

Przemek Cyluk
Czwartek, grudzień 10th, 2009 | Przemek Cyluk

Święta w firmie

swieta

U was tak samo?

wiecej | brak komentarzy

Marcin Kordowski
Środa, grudzień 2nd, 2009 | Marcin Kordowski

Tajemnicza moc reklamy telewizyjnej

Opowiem wam krótką historię.

Wracam jak co dzień do domu. Na progu czeka na mnie 12 miesięczna Zuzia. Po chwili zaczynamy zabawę: książeczki, królewny, żabki… Dzień jak co dzień, dzieci lubią rutynę. W tle Comedy Central, kolejny super odcinek “Hoży doktorzy”. Zuzia się bawi, jest pełen kontakt werbalny. Nagle… reklama: Zuzia rzuca wszystko i patrzy tępo w ekran telewizora. Przecież jeszcze nie rozumie co to Cif, Domestos, Rexona czy Peugeot. Wpatruje się jak zaczarowana. Reklama się kończy i “Fruzia” wraca do zabawy. Tak jakby nie było przerwy w zabawie, kontynuuje rysowanie zygzaków, przytula się do swojego misia giganta.

Tak mnie to zainteresowało, że zrobiłem test. Wyłączyłem dźwięk. Zuzia zaczyna trochę marudzić, zbliża się pora kąpania. Zaczyna się reklama. Mimo wyłączonego dźwięku ta sama sytuacja: Same odblaski obrazów reklamy ściągają wzrok Zuzi na ekran TV. Zuzia wpatruje się w obraz.

Mały rekonesans wśród znajomych. Ich dzieci reagują podobnie. Nieważne, że czy mają  roczek czy 3 lata czy 4 lata. Dzieci reagują podobnie na reklamę. Rzucają wszytko i beznamiętnie wpatrują się w monitor!!!

Jest to niebezpieczne zjawisko dla dzieci. Powinno się izolować dzieci od reklam. Usłyszałem takie opinie od specjalistów. Czasami zastanawiam się, czy tylko dzieci!

Taka mała dygresja, i prośba do producentów dekoderów. Zróbcie program, urządzenie które będzie zmieniało kanał, puszczało muzykę relaksacyjną w czasie reklam. Chętnie kupię taką usługę lub urządzenie :).

wiecej | dodaj komentarz (1)

Damian Krawczyk
Wtorek, listopad 24th, 2009 | Damian Krawczyk

Przygoda z TP

Sprawozdanie:

- środa, powrót z pracy - brak internetu (neostrada 2mb - jedyny dostawca w mej okolicy)

- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na kolejnego, który sprawdza statystyki ruchu i oświadcza, że “po stronie TP jest wszystko OK, ADSL działa” i radzi by załatwić alternatywny modem (czas kontaktu na słuchawce 20min)

- kilka dni załatwianie alternatywnego modemu, potem jego konfiguracja

- internetu nadal brak

- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na technicznego konsultanta, który przyjmuje reklamację (czas kontaktu ok. 15min)

- następny dzień (wtorek) telefon z TP, że wszystko powinno być już OK (czyli jednak problem po ich stronie)

- sprawdzam czy jest internet - internetu nadal brak

- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na technicznego konsultanta, przyjęcie zgłoszenia, umówienie się na wizytę osoby, która ma sprawić, że internet mi zadziała

- środa, miły pan odwiedza mnie (godzinę spóźnienia), razem kombinujemy jak rozwiązać problem działania internetu, rozwiązania nie znajdujemy, pan odchodzi (no bo w końcu jest Bogu ducha winny, nie pracuje bezpośrednio w TP) stwierdzając, że to jednak coś po mojej stronie (jego modem zadziałał, więc sam też do takiego wniosku dochodzę)

- kolejne godziny spędzone przy konfiguracji już dwóch modemów (linksys i sagem) nie dają żadnych rezultatów, nadal brak internetu

- telefon do TP, najpierw kontakt z pierwszym konsultantem, potem kontakt z technicznym, chwila rozmowy i nagle, ni stąd ni z owąd, internet zadziałał!Pytam pana czy coś zrobił po swojej stronie, lakoniczna odpowiedź - “coś tam zrobiłem”…, czyli wina jednak po stronie TP (ok. 15 min)

Myślicie, że to koniec? Mylicie się.

- z racji braku internetu przez tydzień spodziewam się niższej faktury niż standardowa (115 zł)

- przychodzi faktura na kwotę… 160 zł…

oh-my-god_orangutan

- telefon do TP, najpierw rozmowa z pierwszym konsultantem, potem rozmowa z kolejnym, który po dłuższym czasie stwierdza, że powiększona faktura wynika z  założenia w moim mieszkaniu telefonu… (dodam, że telefonu nie zakładałem, nie podpisywałem żadnej umowy, żaden monter TP mnie nie odwiedzał i nie miałem zamiaru zakładać telefonu stacjonarnego), dwukrotne wyjaśnianie pani z TP, że telefonu nie posiadam, w końcu przyjęcie i uznanie reklamacji (czas rozmowy około 20min)

- dzisiaj dzwoniła bardzo miła pani z TP, przepraszając za pomyłkę i oznajmiając, że już wszystko wyjaśnione, zadając rozbrajające mnie pytanie: ” czy jest pan zadowolony z przebiegu i rozstrzygnięcia reklamacji?”, nie pozostało mi odpowiedzieć nic innego jak: “tak, jestem zadowolony…”

wiecej | dodaj komentarz (1)