acr.blog - noł bulszit » program partnerski

Archiwum dla ‘program partnerski’ Kategorii

Beata Zielińska
Niedziela, październik 11th, 2009 | Beata Zielińska

akcja afirmacyjno-afiliacyjna

Uważam, że marketing afiliacyjny to dobrze brzmiące słowo. Nie tylko fonetycznie,  i nie tylko z powodu samego znaczenia słowa afiliacja. Termin ten wydaje się być tak dobrze dopasowany do tego, czym marketing afiliacyjny się zajmuje z jeszcze innych powodów. Moja intuicja sięgneła zatem głębiej w to, co stoi za AFILIACJĄ.

AFILIACJA

FILować - czyli w języku potocznym patrzeć lub zaglądać gdzieś ukradkiem. W marketingu afiliacyjnym filuje się na internautę, który właśnie wszedł na stronę www, na której umieściliśmy naszą reklamę. Filujemy, czy zauważy baner, kliknie i kupi, albo kliknie i zamówi, czy też kliknie i wypełni formularz i wygeneruje nam jakże potrzebną akcję.

FILIA - to nic innego, jak nasz program partnerski (a raczej jego filia) prowadzony w konkurencyjnej firmie zajmującej się programami partnerskimi.

FIL - z greckiego phileín “lubić”. Jest to równiez fonetyczny zapis wymowy angielskiego słowa “feel” czyli czuć. W przypadku programów partnerskich to bardzo ważne, aby wyczuć i polubić odpowiednią firmę (jak system3 :)), która zajmie się prowadzeniem kampanii reklamowej w internecie. W biologii proste mechanizmy związane z “filnością”, jak hydrofilność, halofilność (patrz również organizmy stenohaliczne) czy geofilność są podstawowe i służą przetrwaniu organizmu. Jest więc ważne, aby odpowiedni mechanizm zadziałał u klienta w przypadku wyboru firmy (system3 :)), a tym samym on i jego kampania czuli się dobrze w sieci jak hydrofilny glon w wodzie, halofilna bakteria w solance, czy geofilna dżdżownica w glebie.

JA - w psychologii wiele badań pokazało, że odniesienie komunikatu do JA wzmacnia perswazję reklamową i powoduje, że odbiorca komunikatu mocniej utożsamia się z jego przesłaniem. Skierowanie argumentów wprost może przybliżyć korzyści reklamowanego produktu. (m in. w Maliszewski N., 2008)

rACJA - klient ma zawsze rację i nie inaczej jest w programach partnerskich. To internauta, czyli klient naszego klienta, a tym samym nasz klient ma rację w tym, czy dana kreacja mu się podoba, czy nie. Czy będzie dla niego na tyle ciekawa, aby przekonać go do  kliknięcia i sprawdzenia, co się za nią kryje? I okaże się, kto miał rację…

reAkCJA - jeśli internauta wchodzi na stronę i myśli, że strona jest sensowna, a reklama którą widzi jest kontekstowo dopasowana do treści na niej umieszczonych, to prawdopodobnie zdecyduje się w nią kliknąć. Niestety to nie chemia (ani miłość), ale proza życia i akcja nie zawsze pociąga za sobą reakcję w marketingu afiliacyjnym.

Mam nadzieję, że w  tej krótkiej analizie słowotwórczej, udowodniłam, iż pod przykrywką terminu marketing afiliacyjny znajduje się wiele mechanizmów. Rozpoczęcie współpracy z firmą zajmująca sie afiliacją, zachowania uzytkowników w internecie i przbieg programu partnerskiego nadają terminowi MA szerokiego kontekstu. Znaczenie afiliacji ma więc głęboki sens, a tak na marginesie fajnie fonetycznie brzmi. Jak więc nie lubić AFILIACJI? :)

wiecej | brak komentarzy

Agnieszka Miksa
Środa, październik 7th, 2009 | Agnieszka Miksa

Wiki i MA…

Podobno Wikipedia to źródło wszelkiej wiedzy- nie zaprzeczam. Ostatnio zastanawiałam się, czy piszą coś ciekawego o marketingu afiliacyjnym. I okazuje się, że piszą :) jednak tylko w wersji angielskiej

Sprawdzając wersję polską, niestety tłumaczenia się nie doczekamy :(

Podkreśla to ponownie fakt, jak bardzo ten rodzaj marketingu jest rozpowszechniony zagranicą (szczególnie USA i rynki zachodnie), a jak mało jeszcze u nas.

To zawiodło mnie do pytania (trochę z innej beczki, ale zawsze dość ciekawego)- jak powstał MA? No właśnie- znamy wiele pojęć związanych z reklamą w Internecie, ale skąd one się wzięły? Kto je wymyślił? Kto pierwszy zastosował? Wiele pewnie zostanie dla nas tajemnicą, ale niektóre są na szczęście odkryte i o nich możemy dowiedzieć się więcej. Ja, jako że związana jestem z tym tematem na bieżąco 5 dni w tygodniu i 8 h dziennie, postanowiłam opisać zaczątki marketingu afiliacyjnego właśnie.

Oto, czego dowiedziałam się z różnych źródeł (nie tylko z Wiki, żeby nie było ;)). MA jest to typ reklamy inny niż standardowy i zaczął się także w sposób trochę odmienny. A mianowicie MA był po raz pierwszy wykorzystany przez firmę związaną z przemysłem erotycznym (a może nawet pornograficznym)- Cybererotica, która wykorzystała marketing w modelu wynagrodzenia CPC. Pierwszy program natomiast- BuyWeb- stworzył sklep internetowy CDNOW.com, który także jako pierwszy serwis nie tylko dla dorosłych zastosował ideę znanego nam dobrze CTR. Opisując to bardziej szczegółowo: znany w owym czasie producent płyt CD Geffen Records postanowił wykorzystać sklep CDNOW.com do swoim celów- zaproponował im stworzenie programu, gdzie Internauta za pośrednictwem sklepu CDNOW.com będzie mógł kupić płytę wyprodukowaną przez Geffen Records. I tak też się stało.

Następny był, znany chyba wszystkim, Amazon.com. Wystartował on z programem, w którym zrzeszał wydawców, reklamujących produkty Amazon.com za pośrednictwem bannerów czy linków tekstowych. Jeśli Internauta dokonał zakupu w Amazon.com po kliknięciu w reklamę, wydawca dostawał za to prowizję.

Amazon nie był pierwszym, który stworzył typowy program partnerski, jednak jego program jako pierwszy stał się znany w szerokich kręgach.

Im dalej w przyszłość, tym MA rozwijał się coraz bardziej. Zaczęły powstawać kolejne sieci afiliacyjne, a modele CPA zaczęły zyskiwać uznanie, szczególnie reklamodawców.

W Polsce MA tak naprawdę dopiero ma swoje początki, jednak z roku na rok staje się coraz bardziej znany.

Osobiście mam nadzieję, że już wkrótce dogonimy naszych sąsiadów. Najważniejszy pierwszy krok, czyli pierwsza sieć afiliacyjna całkowicie polska- system3.pl. Dalej pójdzie już z górki ;)

system3.pl

wiecej | dodaj komentarz (2)

Agnieszka Miksa
Wtorek, sierpień 11th, 2009 | Agnieszka Miksa

Tajemnice Marketingu Afiliacyjnego

Stare polskie przysłowie mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Często znajduje to swoje zastosowanie w życiu, jednak w przypadku marketingu afiliacyjnego, można by to przysłowie trochę przekręcić. Wyglądałoby ono wtedy tak: jeśli wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bo tak naprawdę w MA wiadomo o co chodzi- o przyciągnięcie Internauty i zachęcenie go do tego, aby wykonał konkretną akcję, czy to klik, czy to wypełnienie formularza, czy też może kupno czegoś. Aby to zrobić- zachęcić naszego kochanego Internautę do określonej czynności- musimy mu w tym pomoc i ułatwić wszystkie kroki najbardziej, jak się da. Niektóre rzeczy są intuicyjne i powinny od razu zaświtać w naszej świadomości jako pierwsze kroki do skutecznego MA. Inne przychodzą z czasem.

Osobiście, chociaż nie siedzę jeszcze w tej branży bardzo długo, niektóre pomocne kroki wydają mi się oczywiste. Jednak jeden z ostatnich numerów czasopisma dla osób związanych z MA- “Feedfront”- uświadomił mi, że powtarzania niektórych ogólno znanych prawd nigdy nie jest zbyt wiele. I tak oto doszłam do wniosku, że opublikuje je do wiadomości publicznej. Może ktoś skorzysta i na moje konto zaliczy się jakiś dobry uczynek;)

Co jest ważne w MA według mnie i co każdy wiedzieć powinien:

1) kreacja reklamowa to nie film krótkometrażowy- musi mieć jak najmniej odsłon, być ograniczona czasowo i przyciągać uwagę, ale przede wszystkim zachęcać do kliknięcia, jednak nie pustego. Klik w kreację powinien nieść za sobą potencjalną akcję. Kreacje, które zachęcają Internautę do kliknięcia poprzez “oszukiwanie” go, gdzie po wylądowaniu na stronie docelowej Internauta czuje się rozczarowany, nie sprawdzają się na dłuższą metę
2) Strona docelowa musi być prosta, łatwa i przyjemna. Żadnych zbędnych informacji- najlepiej jeśli mieści się w przeglądarce bez opcji scrollowania okna. I musi mieć oczywiście “to coś”- czyli opcję, która zachęci Internautę do wykonania akcji
3) Na stronie nie może być numerów telefonów do Reklamodawców- tracimy wtedy zawsze jakąś część naszego cennego ruchu
4) Internauty na pewno nie zachęci zbyt długi formularz kontaktowy, w którym nie wiadomo, które pola są obowiązkowe albo jaki format numeru telefonu wpisać
5) Strony docelowe nie mogą działać w żółwim tempie- Internauci to osoby, które oczekują zazwyczaj szybkiej informacji, a my właśnie taką musimy im dostarczyć.

To pięć, według mnie, podstawowych zasad. Reszty nie zdradzę, bo to już nasze know-how :)

wiedza

wiecej | brak komentarzy

Agnieszka Miksa
Poniedziałek, lipiec 27th, 2009 | Agnieszka Miksa

Co łączy marketing afiliacyjny i koty?

Koty- zwierzęta przez niektórych kochane, przez innych znienawidzone a jeszcze innym obojętne. Pierwsze moje skojarzenie, kiedy myślę o kotach- niezależność i robienie tego, na co ma się ochotę. Koty mają to do siebie, że potrafią być nieprzewidywalne i czasem niezbyt przyjemne. Niektórzy wręcz się ich boją. Koty można adorować, wielbić, oddawać im cześć, zachwycać się nimi podczas kiedy one podchodzą do nas w sposób, szczerze mówiąc, z lekka olewczy (że się wyrażę). Ale z drugiej strony koty potrafią, jeśli tylko chcą, odwdzięczyć się nam za nasze starania i być dla człowieka wsparciem i podporą. Ich mruczenie podobno wpływa znakomicie na psychikę człowieka, a głaskanie kota sprawia, że pracujące przy tym ludzkie nadgarstki nie mają na starość problemów. Cytując jeden z kocich portali:

„Kot natomiast ma tę właściwość, że zbiera z powietrza jony dodatnie-szkodliwe dla układu nerwowego człowieka. Niezależnie od tego potrafi on skutecznie neutralizować szkodliwe promieniowania żył wodnych, a kładąc się na chorym miejscu na ciele człowieka (skądś wie gdzie boli), przeprowadza swoistą termoterapię, która niejednokrotnie okazuje się o wiele bardziej skuteczna od farmakoterapii.”

Podsumowując: koty, mimo iż są wybredne i często ciężkie w wychowaniu, potrafią nam się odwdzięczać samą swoją obecnością :)

Po co cały długi wstęp o kocie? Żeby pokazać, jak wiele ma on wspólnego z marketingiem afiliacyjnym :) Nie wierzycie? Zastanówcie się- jeśli dopieścimy nasze działania w marketingu afiliacyjnym, też odpłaci nam się swoją wdzięcznością. Wystarczy, że starannie zadbamy o stronę docelową, o nasze kreacje, przyjrzymy się skuteczności infolinii Klienta, dobierzemy odpowiednie miejsca na serwisach, na których umieścimy bandery, itd.… Wystarczy trochę wysiłku z naszej strony, a efekty mogą być zaskakujące.

Marketing afiliacyjny też przez niektórych jest uwielbiany a inni nie chcą o nim nawet słyszeć (pomimo, że często nawet go jeszcze nie spróbowali). Najczęstsza przyczyna- niepewne zarobki. Ale cóż z tego, jeśli zarobki mogą przewyższyć nasze najśmielsze oczekiwania? Jeśli popracujemy trochę nad przygotowaniem naszej powierzchni do umieszczenia na niej reklamy, za którą będziemy wynagradzani w modelu CPA, a potem nasze zarobki będą większe niż zarobilibyśmy w innych modelach, to czy nie warto spróbować? Jeśli postaramy się okazać temu rodzajowi marketingu trochę uczucia, odwdzięczy nam się tym samym- ta jak koty :)

Dlaczego akurat takie porównanie- a dlatego, że uważam koty za jedne z najbardziej wybrednych zwierząt na świecie. Psy nie wymagają od nas poświęceń, aby być wiernymi, kochającymi zwierzakami. Dla nich wystarczy, że jesteśmy.

Dla sprostowania- nie jestem rasistką wśród zwierząt. Lubię zarówno psy jak i koty. Chodzi jedynie o kwestię, czy na coś zapracujemy sami, czy dostaniemy to tak czy inaczej- bez większego wysiłku :)

Podkreślam jednak, że nie wszystkie kocie cechy można porównać do marketingu afiliacyjnego. Mój kot przykładowo jest fetyszystą i uwielbia wąchać ludzkie stopy. Nie wyobrażam sobie afiliacji w tej roli… ;)

kot Elmo

A na sympatyczne zakończenie- link do jednego z moich ulubionych filmików.

Dla tych, co obejrzą, komentarz- kot wepchnie się wszędzie, tak jak i kreacja reklamowa z programu afiliacyjnego ;)

wiecej | dodaj komentarz (1)

Agnieszka Miksa
Czwartek, lipiec 23rd, 2009 | Agnieszka Miksa

Affiliate Summit i jego gość

Jak co roku od kilku lat (a dokładnie od listopada 2003) wkrótce będzie miało miejsce zebrania się największych głów i najbardziej doświadczonych działaczy w zakresie Marketingu Afiliacyjnego- Affiliate Summit East 2009. W tym roku odbędzie się to między 9 a 11 sierpnia w Nowym Jorku w Hotelu Hilton. Podczas tych dni każdy zainteresowany tematem afiliacji będzie miał możliwość wzbogacenia swojej wiedzy, korzystając z obszernych wykładów i szkoleń przeprowadzanych przez wielu specjalistów z zakresu tego tematu.

Affiliate Summit odbyło się po raz pierwszy w Baruch College w Nowym Jorku i trwało jeden dzień. Przez te kilka lat jego możliwości i zasięg znacznie się rozrosły i podzieliły obecnie na dwa typy konferencji: Affiliate Summit East i Affiliate Summit West, każda z nich odbywana o innej porze roku. Liczba uczestników wzrosła od czasu pierwszej konferencji ponad 10- krotnie, a z czasem zaczęto także wręczać na łamach tejże konferencji nagrody dla osób zasłużonych w Marketingu Afiliacyjnym.

To, co mnie zainteresowało w zbliżających się konferencjach, to gość, który będzie obecny na Affiliate Summit West w styczniu 2010 w Las Vegas- Robert Cialdini. A dokładniej Dr Robert Cialdini. Człowiek, który w wielu z nas obudził uczucie niepokoju, ale także otworzył nam oczy na rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia (lub mieliśmy, ale nie dopuszczaliśmy ich do świadomości).

Robert Cialdini jest profesorem psychologii Uniwersytetu Stanowego w Arizonie (tutaj wiedzą nie zabłysnę- wiele info o nim można znaleźć na Wiki w wersji angielskiej). Jego książka “Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka” opisująca jak działa wpływanie na innych i jak się przed tym bronić, sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy i przetłumaczona została na 20 języków.

Doktor Cialdini opisuje w swojej książce sposoby przekonywania innych do zmiany ich zachowania ale w taki sposób, aby osoba przekonywana sama tej zmiany zapragnęła. Opisuje też jak obronić się przed sytuacjami, kiedy ktoś stara się wpłynąć na nas- jak je rozpoznać i ich uniknąć.

Wywieranie wpływu na ludzi

Z jednej strony jest to osoba, która może nauczyć marketingowców bardzo wielu przydatnych chwytów. Z drugiej jednak jest także dla nas zagrożeniem, gdyż uczy, jak na takie chwyty nie dać się nabrać.
Na szczęście nie wszyscy jego książkę przeczytali, więc mamy jeszcze jakieś szanse :) także działajmy, póki możemy :)

wiecej | brak komentarzy