acr.blog - noł bulszit » program partnerski

Archiwum dla ‘program partnerski’ Kategorii

Maciek Kowalczyk
Piątek, luty 5th, 2010 | Maciek Kowalczyk

Money, money, money :)

Redakcja portalu Money opublikowała ranking kont bankowych. Zanalizowano ponad 100 kont w 33 bankach. Nie będę rozwodził się nad raportem - ciekawe zestawienie, z wyjaśnioną metodologią badania, full pro.

To co zwróciło moją uwagę, to sposób w jaki redakcja portalu na raporcie zarobi* :) Artykuł o raporcie jest dostępny tutaj: już w pierwszym zdaniu nagłówka mamy przemycony link do programu partnerskiego dbNET:

money2

tradedoubler3

Link do programu pojawia się na stronie z opisem rankingu jeszcze kilka razy. Również w samym raporcie dostępnym w pliku .pdf (tutaj) znajdziemy linki do programu partnerskiego dbNET, o na przykład tu:

tradedoubler2

Jak widać, ten kto przegląda ranking ma możliwość od razu kliknąć w link i wypełnić wniosek o konto. Tzn. wniosek o konto dbNET, bo już najlepsze konto wg redakcji Money linka nie dostało - czyżby Skandynawowie z banku Nordea nie dawali zarobić poprzez żaden program partnerski? :)

* hint: za poprawnie wypełniony wniosek o założenie konta dbNET w tym konkretnym programie wydawca zarabia 45 zł

Money, money, money
Must be funny
In the rich man’s world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man’s world
Aha-ahaaa

wiecej | dodaj komentarz (2)

Beata Zielińska
Czwartek, listopad 19th, 2009 | Beata Zielińska

Affiliative Guest Posting

Droga Aniu,

piszę w nawiązaniu do Twojego posta pod Twoim wpisem :)

Wpis będzie o dodawaniu postów (po angielsku ładnie guest posting), bo oprócz tego, że wynik NASZEGO konkursu nie jest mi obojętny więc pisze posty (a nawet czasem dodam jakiś genialny wpis ;)), to wpadłam na ciekawy artykuł w feedfroncie (afiliacyjnym czaspiśmie). To co przeczytałam nie było odkryciem Ameryki, ale fajnie zebranymi faktami na temat tego, jakie korzyści może przynieść afiliantom i reklamodawcom dodawanie swoich komentarzy na branżowych blogach.

Afiliacyjny autorytet

Dodając swoje wpisy i komentarze pod wypowiedziami na blogach można udowodnić, że jest się autorytetem w danej dziedzinie. Jeśli nawet się nim nie jest, a ma się takowe ambicje, to aby dodać komentarz, trzeba się zapoznać z treścią wpisu - jest szansa, że człowiek dowie się czegoś ciekawego od innych ludzi. Im więcej ludzi widzi Twoje nazwisko w kontekście, tym bardziej zwiększasz szansę na zapamiętanie i przywołanie Twojej osoby, jako kogoś kto ma coś ciekawego do powiedzenia na dany temat. To pomoże ściągnąć ruch na stronę programu partnerskiego, Twojego bloga i zwiększyć szansę sprzedaży Twoich produktów.

Relacje

Relacje są kluczowym elementem sukesu w biznesie :) Dodając swoje wpisy buduje się relację nie tylko z autorem bloga, ale także z innymi osobami, które regularnie czy gościnnie czytają dany blog. To stwarza doskonałą okazję do tego, aby zachęcić nową publiczność do odwiedzenia Twojej strony, czy czytania Twojego bloga.

SEO

Kolejną korzyścią z dodawania wpisów jest możliwość podniesienie swojej pozycji w wynikach organicznego wyszukiwania, jeśli właściciel bloga pozwala na zamieszczenie krótkiej biografii z linkiem do Twojej strony.  Należy wtedy pomyśleć, na jakie frazy chciałoby się znaleźć wysoko w wynikach wyszukiwania, umieścić je w swoim bio, podlinkować i do dzieła! :) (Condi, jak coś źle piszę, to proszę o sprostowanie ;))

Tanie reklamowanie

Można się reklamować na wiele różnych sposobów, większość z nich jest droga, albo bardzo droga, natomiast guest posting” (szkoda, że nie ma jakiegoś ładnego polskiego zamiennika) jest tanią metodą na promocję swojego programu partnerskiego, strony www, czy bloga. Wymaga jedynie odrobiny motywacji i chęci, przydaje się również lekkie pióro.  Jest świetnym narzędziem targetowania przekazu do konkretnej grupy osób i przyciągania ruchu na Twoją stronę.

A teraz do dzieła - robimy research wartościowych blogów w branży i piszemy! :)

affiliative guest posting

affiliative guest posting

wiecej | dodaj komentarz (1)

Beata Zielińska
Niedziela, październik 11th, 2009 | Beata Zielińska

akcja afirmacyjno-afiliacyjna

Uważam, że marketing afiliacyjny to dobrze brzmiące słowo. Nie tylko fonetycznie,  i nie tylko z powodu samego znaczenia słowa afiliacja. Termin ten wydaje się być tak dobrze dopasowany do tego, czym marketing afiliacyjny się zajmuje z jeszcze innych powodów. Moja intuicja sięgneła zatem głębiej w to, co stoi za AFILIACJĄ.

AFILIACJA

FILować - czyli w języku potocznym patrzeć lub zaglądać gdzieś ukradkiem. W marketingu afiliacyjnym filuje się na internautę, który właśnie wszedł na stronę www, na której umieściliśmy naszą reklamę. Filujemy, czy zauważy baner, kliknie i kupi, albo kliknie i zamówi, czy też kliknie i wypełni formularz i wygeneruje nam jakże potrzebną akcję.

FILIA - to nic innego, jak nasz program partnerski (a raczej jego filia) prowadzony w konkurencyjnej firmie zajmującej się programami partnerskimi.

FIL - z greckiego phileín “lubić”. Jest to równiez fonetyczny zapis wymowy angielskiego słowa “feel” czyli czuć. W przypadku programów partnerskich to bardzo ważne, aby wyczuć i polubić odpowiednią firmę (jak system3 :)), która zajmie się prowadzeniem kampanii reklamowej w internecie. W biologii proste mechanizmy związane z “filnością”, jak hydrofilność, halofilność (patrz również organizmy stenohaliczne) czy geofilność są podstawowe i służą przetrwaniu organizmu. Jest więc ważne, aby odpowiedni mechanizm zadziałał u klienta w przypadku wyboru firmy (system3 :)), a tym samym on i jego kampania czuli się dobrze w sieci jak hydrofilny glon w wodzie, halofilna bakteria w solance, czy geofilna dżdżownica w glebie.

JA - w psychologii wiele badań pokazało, że odniesienie komunikatu do JA wzmacnia perswazję reklamową i powoduje, że odbiorca komunikatu mocniej utożsamia się z jego przesłaniem. Skierowanie argumentów wprost może przybliżyć korzyści reklamowanego produktu. (m in. w Maliszewski N., 2008)

rACJA - klient ma zawsze rację i nie inaczej jest w programach partnerskich. To internauta, czyli klient naszego klienta, a tym samym nasz klient ma rację w tym, czy dana kreacja mu się podoba, czy nie. Czy będzie dla niego na tyle ciekawa, aby przekonać go do  kliknięcia i sprawdzenia, co się za nią kryje? I okaże się, kto miał rację…

reAkCJA - jeśli internauta wchodzi na stronę i myśli, że strona jest sensowna, a reklama którą widzi jest kontekstowo dopasowana do treści na niej umieszczonych, to prawdopodobnie zdecyduje się w nią kliknąć. Niestety to nie chemia (ani miłość), ale proza życia i akcja nie zawsze pociąga za sobą reakcję w marketingu afiliacyjnym.

Mam nadzieję, że w  tej krótkiej analizie słowotwórczej, udowodniłam, iż pod przykrywką terminu marketing afiliacyjny znajduje się wiele mechanizmów. Rozpoczęcie współpracy z firmą zajmująca sie afiliacją, zachowania uzytkowników w internecie i przbieg programu partnerskiego nadają terminowi MA szerokiego kontekstu. Znaczenie afiliacji ma więc głęboki sens, a tak na marginesie fajnie fonetycznie brzmi. Jak więc nie lubić AFILIACJI? :)

wiecej | brak komentarzy

Agnieszka Miksa
Środa, październik 7th, 2009 | Agnieszka Miksa

Wiki i MA…

Podobno Wikipedia to źródło wszelkiej wiedzy- nie zaprzeczam. Ostatnio zastanawiałam się, czy piszą coś ciekawego o marketingu afiliacyjnym. I okazuje się, że piszą :) jednak tylko w wersji angielskiej

Sprawdzając wersję polską, niestety tłumaczenia się nie doczekamy :(

Podkreśla to ponownie fakt, jak bardzo ten rodzaj marketingu jest rozpowszechniony zagranicą (szczególnie USA i rynki zachodnie), a jak mało jeszcze u nas.

To zawiodło mnie do pytania (trochę z innej beczki, ale zawsze dość ciekawego)- jak powstał MA? No właśnie- znamy wiele pojęć związanych z reklamą w Internecie, ale skąd one się wzięły? Kto je wymyślił? Kto pierwszy zastosował? Wiele pewnie zostanie dla nas tajemnicą, ale niektóre są na szczęście odkryte i o nich możemy dowiedzieć się więcej. Ja, jako że związana jestem z tym tematem na bieżąco 5 dni w tygodniu i 8 h dziennie, postanowiłam opisać zaczątki marketingu afiliacyjnego właśnie.

Oto, czego dowiedziałam się z różnych źródeł (nie tylko z Wiki, żeby nie było ;)). MA jest to typ reklamy inny niż standardowy i zaczął się także w sposób trochę odmienny. A mianowicie MA był po raz pierwszy wykorzystany przez firmę związaną z przemysłem erotycznym (a może nawet pornograficznym)- Cybererotica, która wykorzystała marketing w modelu wynagrodzenia CPC. Pierwszy program natomiast- BuyWeb- stworzył sklep internetowy CDNOW.com, który także jako pierwszy serwis nie tylko dla dorosłych zastosował ideę znanego nam dobrze CTR. Opisując to bardziej szczegółowo: znany w owym czasie producent płyt CD Geffen Records postanowił wykorzystać sklep CDNOW.com do swoim celów- zaproponował im stworzenie programu, gdzie Internauta za pośrednictwem sklepu CDNOW.com będzie mógł kupić płytę wyprodukowaną przez Geffen Records. I tak też się stało.

Następny był, znany chyba wszystkim, Amazon.com. Wystartował on z programem, w którym zrzeszał wydawców, reklamujących produkty Amazon.com za pośrednictwem bannerów czy linków tekstowych. Jeśli Internauta dokonał zakupu w Amazon.com po kliknięciu w reklamę, wydawca dostawał za to prowizję.

Amazon nie był pierwszym, który stworzył typowy program partnerski, jednak jego program jako pierwszy stał się znany w szerokich kręgach.

Im dalej w przyszłość, tym MA rozwijał się coraz bardziej. Zaczęły powstawać kolejne sieci afiliacyjne, a modele CPA zaczęły zyskiwać uznanie, szczególnie reklamodawców.

W Polsce MA tak naprawdę dopiero ma swoje początki, jednak z roku na rok staje się coraz bardziej znany.

Osobiście mam nadzieję, że już wkrótce dogonimy naszych sąsiadów. Najważniejszy pierwszy krok, czyli pierwsza sieć afiliacyjna całkowicie polska- system3.pl. Dalej pójdzie już z górki ;)

system3.pl

wiecej | dodaj komentarz (2)

Agnieszka Miksa
Wtorek, sierpień 11th, 2009 | Agnieszka Miksa

Tajemnice Marketingu Afiliacyjnego

Stare polskie przysłowie mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Często znajduje to swoje zastosowanie w życiu, jednak w przypadku marketingu afiliacyjnego, można by to przysłowie trochę przekręcić. Wyglądałoby ono wtedy tak: jeśli wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bo tak naprawdę w MA wiadomo o co chodzi- o przyciągnięcie Internauty i zachęcenie go do tego, aby wykonał konkretną akcję, czy to klik, czy to wypełnienie formularza, czy też może kupno czegoś. Aby to zrobić- zachęcić naszego kochanego Internautę do określonej czynności- musimy mu w tym pomoc i ułatwić wszystkie kroki najbardziej, jak się da. Niektóre rzeczy są intuicyjne i powinny od razu zaświtać w naszej świadomości jako pierwsze kroki do skutecznego MA. Inne przychodzą z czasem.

Osobiście, chociaż nie siedzę jeszcze w tej branży bardzo długo, niektóre pomocne kroki wydają mi się oczywiste. Jednak jeden z ostatnich numerów czasopisma dla osób związanych z MA- “Feedfront”- uświadomił mi, że powtarzania niektórych ogólno znanych prawd nigdy nie jest zbyt wiele. I tak oto doszłam do wniosku, że opublikuje je do wiadomości publicznej. Może ktoś skorzysta i na moje konto zaliczy się jakiś dobry uczynek;)

Co jest ważne w MA według mnie i co każdy wiedzieć powinien:

1) kreacja reklamowa to nie film krótkometrażowy- musi mieć jak najmniej odsłon, być ograniczona czasowo i przyciągać uwagę, ale przede wszystkim zachęcać do kliknięcia, jednak nie pustego. Klik w kreację powinien nieść za sobą potencjalną akcję. Kreacje, które zachęcają Internautę do kliknięcia poprzez “oszukiwanie” go, gdzie po wylądowaniu na stronie docelowej Internauta czuje się rozczarowany, nie sprawdzają się na dłuższą metę
2) Strona docelowa musi być prosta, łatwa i przyjemna. Żadnych zbędnych informacji- najlepiej jeśli mieści się w przeglądarce bez opcji scrollowania okna. I musi mieć oczywiście “to coś”- czyli opcję, która zachęci Internautę do wykonania akcji
3) Na stronie nie może być numerów telefonów do Reklamodawców- tracimy wtedy zawsze jakąś część naszego cennego ruchu
4) Internauty na pewno nie zachęci zbyt długi formularz kontaktowy, w którym nie wiadomo, które pola są obowiązkowe albo jaki format numeru telefonu wpisać
5) Strony docelowe nie mogą działać w żółwim tempie- Internauci to osoby, które oczekują zazwyczaj szybkiej informacji, a my właśnie taką musimy im dostarczyć.

To pięć, według mnie, podstawowych zasad. Reszty nie zdradzę, bo to już nasze know-how :)

wiedza

wiecej | brak komentarzy