acr.blog - noł bulszit » inne

Archiwum dla ‘inne’ Kategorii

Damian Krawczyk
Środa, grudzień 23rd, 2009 | Damian Krawczyk

Tym razem na tarczy

W moim przekonaniu o porażkach też należy pisać, gdyż uczy to pokory i pokazuje, nad czym jeszcze należy popracować. W związku z tym, że nasz blog nie znalazł się w czołówce konkursu na blogi firmowe postanowiłem prześledzić go pod kątem krytycznych uwag skierowanych do ogółu:

1. Brak dat przy wpisach, brak archiwum - to posiadamy

2. Brak wskazania na blogu czym firma się zajmuje (np. w nagłówku) – na prawdę nie każdy kto wchodzi na bloga po raz pierwszy jest w stanie to odcyfrować. - o tym nie pomyśleliśmy, może rzeczywiście warto to dodać - do przemyślenia :)

3. Często brak nazwy firmy na blogu (no comment) - jest nazwa

4. Zdarza się również, że autorzy blogów piszą sami dla siebie – na próżno poszukiwać komentarzy pod wpisami. Niektórych to nie zraża i piszą wciąż o tym samym lub w podobnym duchu. Pytanie tylko co z tego ma firma?  A może tematyka jest źle dobrana? Wydaje się że czasem, że tematyka bloga jest bardziej związana z zainteresowaniami blogera niż klientów. A może twórcy liczą na efekt SEO? Sam nie wiem. Jednak blog, który jest prowadzony od kilku-kilkunastu miesięcy i ma kilka zaledwie komentarzy- powinien chyba coś twórcy mówić? - no cóż, chcielibyśmy mieć jak najwięcej komentarzy, ale w dość wąskiej specjalizacji to nie takie łatwe; mamy to w każdym razie na uwadze; na efekt SEO niewątpliwie też liczymy, ale czy to coś złego?

5. Równie często twórcy wykorzystują zagraniczne narzedzia promocji bloga, które zupełnie nie przystają do ich grupy docelowej. Może i łatwo dodać je do bloga i “fajnie” wyglądają, etc., ale zawsze trzeba pamiętać do kogo chcemy dotrzeć. Sama ilość klików to nie wszystko. Ważne aby z naszego bloga korzystały osoby, które są w kręgu naszych potencjalnych odbiorców. Oczywiście eksperymentowanie jest jak najbardziej wskazane, ale wyciąganie wniosków również. - takowych nie posiadamy

6. Nagminnym jest brak wskazywania źrodeł czy linków do nich. Na niektórych blogach autor aż prosi się o pytanie, skąd on to wszystko wie i skąd ma takiej jakości zdjęcia z całego świata, do tego często bez podpisu ;) czy linka, oj nie ładnie - staramy się o jak najwięcej odnośników, kajamy się odnośnie częstego braku linków do zdjęć, najczęściej wynika to z pośpiechu i braku czasu

7. Często zdarza się, że blog nie służy do komunikacji z otoczeniem firmy, tylko wymianą buziaczków i congratsów z kolegami i koleżankami z firmy – może warto więc założyć blog wewnętrzny do takich celów? - hmmm, buziaczków dla koleżanek nie mamy (ale może jednak warto byłoby wprowadzić :P )

8. Blogi agencji które oferują usługi kreatywne w sieci (interaktywnych) są pozbawione jakiejkolwiek kreatywności i efektu “wow” – a powinny być chyba właśnie agencyjnym Hyde Parkiem kreatywności? - to chyba największa nasza bolączka, w tym względzie będziemy musieli zrobić zapewne jakąś burzę mózgu, albo cykliczne burze

9. Niestety niektóre blogi są nudne jak flaki z olejem i czyta się je jak instrukcje obsługi tokarki - najlepiej, niech ocenią to nasi czytelnicy :)

10. Czasami odnosiłem wrażenie, że firmy usługowe na rynku interaktywnym piszą o tym co interesuje je same lub ich szefów (“to co trzeba teraz promować”) a nie potencjalnych odbiorców. - mam nadzieję, że w naszym wypadku tak nie jest; w każdym razie ja osobiście mam pełną swobodę wypowiedzi :)

11. Niektóre firmy emitują na swoich blogach relamę toplayer – fuj! - zgadzam się - fuj!

12. Na blogach często nie ma jasnej informacji o tym, że jest on prowadzony w imieniu klienta przez agencję PR/zatrudnionych autorów (a to niezgodne z kodeksem WOMMA) – powinno to być WYRAŹNIE zaznaczone - nas to nie dotyczy

13. Dosyć często autorzy blogów nie przedstawiają się (wizytówki, linki do profili, krótkie opisy, etc.) – chyba miło jest wiedzieć z kim się rozmawia, poza tym buduje to bliższą relację z odbiorcami. - kilku autorów naszego bloga, w tym ja, rzeczywiście nie ma uzupełnionych profili, biję się w pierś i postaram się to nadrobić w niedalekiej przyszłości + zmobilizuję pozostałych

Jak widać jeszcze długa droga przed nami.

droga

Jeśli macie jeszcze jakieś propozycje co można poprawić w naszym blogu to gorąco zachęcam do komentarzy.

wiecej | dodaj komentarz (7)

Damian Krawczyk
Wtorek, listopad 24th, 2009 | Damian Krawczyk

Przygoda z TP

Sprawozdanie:

- środa, powrót z pracy - brak internetu (neostrada 2mb - jedyny dostawca w mej okolicy)

- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na kolejnego, który sprawdza statystyki ruchu i oświadcza, że “po stronie TP jest wszystko OK, ADSL działa” i radzi by załatwić alternatywny modem (czas kontaktu na słuchawce 20min)

- kilka dni załatwianie alternatywnego modemu, potem jego konfiguracja

- internetu nadal brak

- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na technicznego konsultanta, który przyjmuje reklamację (czas kontaktu ok. 15min)

- następny dzień (wtorek) telefon z TP, że wszystko powinno być już OK (czyli jednak problem po ich stronie)

- sprawdzam czy jest internet - internetu nadal brak

- telefon do TP, najpierw oczekiwanie na pierwszego konsultanta, potem oczekiwanie na technicznego konsultanta, przyjęcie zgłoszenia, umówienie się na wizytę osoby, która ma sprawić, że internet mi zadziała

- środa, miły pan odwiedza mnie (godzinę spóźnienia), razem kombinujemy jak rozwiązać problem działania internetu, rozwiązania nie znajdujemy, pan odchodzi (no bo w końcu jest Bogu ducha winny, nie pracuje bezpośrednio w TP) stwierdzając, że to jednak coś po mojej stronie (jego modem zadziałał, więc sam też do takiego wniosku dochodzę)

- kolejne godziny spędzone przy konfiguracji już dwóch modemów (linksys i sagem) nie dają żadnych rezultatów, nadal brak internetu

- telefon do TP, najpierw kontakt z pierwszym konsultantem, potem kontakt z technicznym, chwila rozmowy i nagle, ni stąd ni z owąd, internet zadziałał!Pytam pana czy coś zrobił po swojej stronie, lakoniczna odpowiedź - “coś tam zrobiłem”…, czyli wina jednak po stronie TP (ok. 15 min)

Myślicie, że to koniec? Mylicie się.

- z racji braku internetu przez tydzień spodziewam się niższej faktury niż standardowa (115 zł)

- przychodzi faktura na kwotę… 160 zł…

oh-my-god_orangutan

- telefon do TP, najpierw rozmowa z pierwszym konsultantem, potem rozmowa z kolejnym, który po dłuższym czasie stwierdza, że powiększona faktura wynika z  założenia w moim mieszkaniu telefonu… (dodam, że telefonu nie zakładałem, nie podpisywałem żadnej umowy, żaden monter TP mnie nie odwiedzał i nie miałem zamiaru zakładać telefonu stacjonarnego), dwukrotne wyjaśnianie pani z TP, że telefonu nie posiadam, w końcu przyjęcie i uznanie reklamacji (czas rozmowy około 20min)

- dzisiaj dzwoniła bardzo miła pani z TP, przepraszając za pomyłkę i oznajmiając, że już wszystko wyjaśnione, zadając rozbrajające mnie pytanie: ” czy jest pan zadowolony z przebiegu i rozstrzygnięcia reklamacji?”, nie pozostało mi odpowiedzieć nic innego jak: “tak, jestem zadowolony…”

wiecej | dodaj komentarz (1)

Maciek Kowalczyk
Środa, listopad 18th, 2009 | Maciek Kowalczyk

Translator Google odświeżony

Na oficjalnym blogu google poinformowano o zmianach w translatorze. O samym tłumaczu pisać od nowa nie będę, bo Przemek popełnił posta na ten temat (Translatory online) już jakiś czas temu - skupię się na zmianach.

Pierwszym istotnym usprawnieniem jest tłumaczenie w czasie rzeczywistym - nie musimy już klikać w “translate” ponieważ system na bieżąco przekłada nasze znaczki na wybrany język.

Drugim usprawnieniem (chociaż na rynku to żadna nowość) jest możliwość odsłuchania tekstu, który przetłumaczyliśmy. Niestety działa to tylko w języku angielskim :(  A tak chciałem posłuchać języka suahili,..

suahili3

.. który okazuje się całkiem znajomy :) .

Jeżeli tłumaczymy coś na język, którego liter nie potrafimy odczytać (np. ja nie radzę sobie dobrze z chińskim) to możemy skorzystać z opcji transliteryzacji (konwersja znaków między różnymi alfabetami) na alfabet łaciński.

transliteracja1

Podsumowując, translator Google jest ciekawym narzędziem, głównie dlatego, że Google แปล มี 51 ภาษา แสดง ถึง กว่า 98% ของ ผู้ ใช้ อินเทอร์เน็ต ใน ปัจจุบัน , bo samo tłumaczenie często kuleje - ale taka już uroda większości translatorów.

:)

wiecej | brak komentarzy

Marcin Kordowski
Wtorek, listopad 3rd, 2009 | Marcin Kordowski

Mapa zachorowań na grypę według Google

Pomysł Google na wykorzystanie wiedzy z zakresu “O co pytają ludzie”  można znaleźć na stronie mapa grypy. Jest to strona wykorzystująca ilość zapytań z kategori “grypa” do obrazowania rozkładu natężeń zachorowań na świecie.

mapa-grypy

Nie wnikając  w szczegóły czy ta mapa pokrywa się z faktyczną liczbą zachorowań faktem jest, że Google ma niesamowitą bazę na podstawie, której można wyciągać wnioski nie tylko z zakresu medycyny lecz każdej dowolnej kategorii.

Na wszelkie sposoby można badać  nastroje społeczne, opinię publiczna, potrzeby, niechęć, popularność i analizować trendy.

Pytanie czy taka wiedza służy tylko do jak najlepszego targetowania reklam?

Czy może być to narzędzie manipulacji, cenzury, inwigilacji, indoktrynacji?

Myślę, że w “niepowołanych rękach”, za kilka lat i przy rosnącym monopolu… kto wie…

SkyNET ;)

terminator

wiecej | dodaj komentarz (3)

Maciek Kowalczyk
Piątek, październik 16th, 2009 | Maciek Kowalczyk

G jak pzpn..

W Polsce mamy wielu specjalistów. Jak skakał Adam Małysz to każdy znał się na telemarkach, jak walczy Gołota lub Adamek (lub Gołota z Adamkiem?) wszyscy interesują się boksem, odkąd Robert Kubica jeździ w F1, na forach aż wrze po udanych, bądź nieudanych występach. Wszystkie te zainteresowania charakteryzują się jakąś sezonowością. Tylko jedna dyscyplina sportowa się wyróżnia - a jakże, piłka nożna:  WSZYSCY interesujemy się dobrem piłki rodzimej, a ostatnio zwłaszcza jednym nieszczęśliwym związkiem..

Zobaczymy co mówią wyszukiwarki, kiedy wpiszemy w nie frazę “pzpn”.

pzpn_logo

Okazuje się, że aż 5 na 10 wyników z pierwszej strony google.pl jest jest dla naszego związku nieprzychylnych.

W wyszukiwarce bing mamy takich wyników 4. W netsprint zaś tylko 2, pozostałe 8 to neutralne.

Reasumując, może to jest wyjaśnienie powodzenia projektów fifa uefakoniec pzpn (pozdrawiamy pozycjonersko autorów powyższych stron -do follow :) ). Witryny te odnotowują w ostatnich dniach rekordowe liczby odwiedzin, ludzie komentują, podpisują petycje - tworzy się swoisty ruch społeczny..

I to wszystko przez Google’a (Netsprint i Binga zwalniam z odpowiedzialności -mają wciąż za mały udział w rynku) - gdyby w najpopularniejszej wyszukiwarce nie było tyle złego o pzpn co jest, zapewne nie udałoby się autorom protestu do fifa i uefa zebrać ponad 100.000 podpisów (stan na piątkowe popołudnie) pod swoją petycją! Don’t be evil ? :)

PS Polecam dodatkowo-weekendowo interesujący wpis: Gdyby ludzie polskiej piłki mieli konta na Facebooku

wiecej | brak komentarzy