W tym momencie nie wyobrażam sobie Internetu bez Google: YT, Picasa, Gmail itp. Strategia “Giganta” jest prosta, udostępniać jak najwięcej narzędzi, treści za darmo aby jeszcze więcej pozyskać rynku. Pewnie niektórzy z Was zastanawiali się nad celem Google. Poniżej film, który wyjaśnia to wszystko. Oczywiście to jeden z wielu punktów widzenia, z którym może nie do końca w całości zgadzam się, ale przyznacie, że coś w tym jest.
Na wyborcza.biz pojawił się artykuł o zarobkach wyszukiwarki Google (nie mylić z przeglądarką!). Wychodzi, że Google zarabia prawie milion zł dziennie. Całkiem nieźle.
Spójrzmy na podział tortu reklamowego na krajowym podwórku
- wyszukiwarka Google to 28% rynku reklamy internetowej w Polsce
- w Wlk. Brytanii wyszukiwarki mają ponad 60 proc. rynku e-reklamy, w USA - ok. 50 proc.
- Google ma w Polsce ma ok. 98 proc. rynku. Pozostałe 2% należą do Microsoft i Netsprint.
Udział wyszukiwarek(ki) rośnie z roku na rok. Pytanie dlaczego tak wolno? Nie można wszystkiego zrzucić na kark niskiej świadomości klientów. Ile można być nieświadomym… Może warto spojrzeć na agencje / domy mediowe lub inne podmioty, które prowadzą kampanie SEM.
- czy wiedza i doświadczenie ludzi z branży SEM pozwalają na przejęcie ciężaru i odpowiedzialności za wydatki rzędu 50-60% budżetu online?
- czy branża SEM w Polsce dysponuje narzędziami (lub umiejętnościami posługiwania się narzędziami!), które pozwolą na świadczenie wysokiej jakości usług?
Na 2 pytania odpowiadam NIE. I dlatego jeszcze trochę potrwa zanim wyszukiwarka Google osiągnie w Polsce pułap 40-50%.
Google kupiło Aardvark’a (mrówkojad :-). Google kupuje wiele rzeczy, ale w przypadku Vark.com smaczku dodaje fakt, że założyciele pierwszej wyszukiwarki społecznej, byli pracownikami giganta z Mountain View. Dość ciekawe rozwiązanie, odejść z firmy by być później przez nią wykupionym za 50 milionów USD. Trzeba mieć odwagę i pewność siebie . Odnośnie samej wyszukiwarki, to jest dość ciekawie: możemy zadawać pytania i ludzie, którzy zaznaczyli, że są ekspertami w danej dziedzinie, mogą nam odpowiadać. Chyba podobny pomysł realizuje Experts Exchange - tylko tam skupiają się na informatyce.
Mrówkojad, ma w jakiś sposób proponować ekspertów (wśród znajomych), którzy mają nam odpowiedzieć na pytanie. Pytanie jak ? Na podstawie dotychczasowych odpowiedzi ? Na podstawie deklaracji użytkowników ? Zatem mamy taki miks. Serwis społecznościowy i …. miejsce gdzie możemy zadawać pytania (z odpowiedziami jest różnie !). Sprawność całego systemu, na pierwszy rzut nieuzbrojonego oka, zależy od masy krytycznej użytkowników. Jeżeli będzie ich odpowiednio dużo to odpowiedzi mogą mieć coraz lepszą jakość. Z drugiej strony, łatwiej jest przecież zadawać pytania, zatem z przyrostem użytkowników będzie zwiększać się liczba pytań, które nie mają odpowiedzi. Wniosek: suma sfrustrowanych użytkowników będzie rosnąć… to tak na pierwszy rzut oka.
Dalej przyjrzyjmy się krytycznie możliwościom tego narzędzia. Zadałem trzy pytania, z których jedno nie ma poprawnej odpowiedzi.
Who is the best basketball player in the world? - dla mnie dość oczywiste (Jordan), ale nie ma prawidłowej odpowiedzi, tak obiektywnie.
What is Oran Nam Mogaesian song about ? - tutaj jest trudniej, piosenka jest po gaelicku i jak mniemam jest o “moich małych mokasynach” :-). Chociaż tekst całej piosenki jest dla mnie niezrozumiały. Nie można (?) wygoogla’ć tłumaczenia.
Why is Ian F. Benzie not playing any more ? - kolejne nieoczywiste pytanie. Ian F. Benzie jest byłym liderem grupy Old Blind Dogs. Przestał z nimi grać, wydał dwie płyty. I zamilkł. Nie ma w Internecie informacji dlaczego. Ja osobiście napisałem do wytwórni (KRL), która współpracowała z Ian’em. Okazało się, że przestał on występować z powodów zdrowotnych.
Na żadne z pytań, nie dostałem jakiejkolwiek odpowiedzi. Może pytania były zbyt trudne. Z drugiej strony, łatwe pytania zadajemy w Google. Aardvark może się spodziewać tych trudnych, otwartych. I na razie sobie z tym nie radzi.
Ostatni punkt to monetyzacja. Pytanie wydaje się być trochę nie na czasie, jako, że Google stać na utrzymywanie nierentownych projektów. Tyle. Nie trzeba wprowadzać płatnej subskrypcji. Z drugiej strony stawiam dolary, przeciwko orzechom, że Google będzie serwował reklamy w treści tworzonej przez użytkowników Aardvark :-). Takie SEO zaplecze sobie stawiają ?
P.S. I na koniec, warto przekazać słowa uznania dla członków zespołu… nazwa pozycji dla Szefa “Zoo Director” musi budzić szacunek
P.P.S. A czego mi brakuje ? Rozwoju postaci… odpowiedzi na pytania powinny być premiowane, budowanie profilu, zbieranie punktów doświadczenia… jak World Of Warcraft. To byłoby coś.
Treść reklamy telewizyjnej Google, którą fani amerykańskiego futbolu zobaczyli podczas Super Bowl Sunday, niektórzy internauci znali już od 3 miesięcy. Jest to jedna z krótkich historyjek w ramach serii Google Search Stories, która według Google jest na tyle interesująca i spotkała się z tak dobrym odbiorem, że zasłużyła na przedstawienie jej szerszej publiczności.
Podczas 3 miesięcy kiedy historyjkę Parisian Love można było zobaczyć tylko na YouTube, użytkownicy okazali jej mnóstwo miłości, tzn. wygenerowali 3288614 wyświetleń i skomentowali 2783 razy. Jak natomiast poradziła sobie reklama wyprodukowana z myślą o internecie w świecie offline?
Według 2010 USA TODAY Ad Meter który śledzi reakcje widzów na reklamy emitowane podczas finału Super Bowl, Google zajęło 43 miejsce. Pierwsze 3 miejsca to odpowiednio Snickers, Doritos i Bud Light - no bo na co innego moglibyśmy pozytywnie zareagować podczas oglądanie sportu
Oprócz rankingu USA TODAY interesująca jest reakcja Internautów na Parisian Love. Na następny dzień pojawiły się parodie reklamy - kontynuacje, alternatywne zakończenia i historie jak ta poniżej.
W sumie doliczyłam się 7 … poniżej znajdziecie pozostałe 6