Archiwum dla ‘Bez kategorii’ Kategorii
Wtorek, kwiecień 5th, 2011 | Kinga Nurska
Chcesz zabić innowacyjność zespołu lub projektu? Zadaj mu trzy pytania. W niektórych przypadkach wystarczy nawet jedno.
1. Ile wyniesie zwrot z inwestycji w dany projekt? Pytanie to przerazi zespół i zmusi go do kłamstwa, ewentualnie- przyznania się do niewiedzy. Nie da się określić ROI projektu na samym jego starcie. Jest za wcześnie. Zadanie tego typu pytania powoduje, że zespół naciąga odpowiedź, spekuluje na temat danych finansowych i kombinuje, jak uchronić się od odpowiedzialności.
2. Czy masz jakieś dane, przeprowadziłeś badania, które są w stanie na poprzeć sensowność twojego pomysłu? Czy możesz udowodnić jego przydatność? Tego typu pytanie powoduje, że zespół pracujący nad projektem zużywa swoją energię na ekstrapolację trendów rynkowych, przypominanie dawnych studiów przypadku etc. Zamiast - oczywiście - myśleć o kliencie, nowych, dobrych pomysłach i paradygmatach.
3. Czy wyznaczyłeś kolejne kroki milowe (ang milestones), kiedy do nich dotrzesz? To pytanie sprawia, że zespół wraca z kreatywnych chmur na ziemię pełną znajomych konkretów. Mogą coś zrobić, ale to nie będzie już nic innowacyjnego, bo płyną już w czerwonym oceanie.
Kontrowersyjne? Zapraszam do dyskusji. I polecam artykuł Harvard Business Review, rozwijający temat szerzej.

wiecej | brak komentarzy
Piątek, kwiecień 1st, 2011 | Wiola Łada-Szewczenko
To już taki wiek, prenumeruję Zwierciadło. Patrząc na czytelnictwo weszłam w świat ‘dojrzałych’ kobiet. To delikatne określenie mówi o paniach, które mając w głowie dużo, pozostają wierne kobiecości i relaksują się w treściach typowo kobiecych. Czytam to pismo i jest to jedyny prenumerowany papier w moim życiu, reszta treści dziennikarskiej, rozrywkowej czy poradniczej jest na moich ulubionych serwisach. Taka epoka.
Nie jestem zwolenniczką teorii, że prasa zamiera. Widzę starania i nawet jeżeli procenty z tortu reklamowego temu medium uciekają, a nakłady maleją, to wierzę w jej siłę. Tym bardziej ucieszyłam się na artykuł Natali Przybysz (mój faworyt w felietonach) Miewa sople na brzuchu. Treść nie jest istotą w moich przemyśleniach. Zaskoczyła mnie forma, próba rozmowy z czytelnikiem. Autorka zachęca (a redakcja zostawiła miejsce:) na wpisanie swoich refleksji, opisanie swojego Sr*łopsa. Swojego już opisałam, a scan powstał przed.zwierciadlo-wioli
To nowe zjawisko – rozmowy w prasie. Mi się podoba, nawet bardzo.

wiecej | brak komentarzy
Piątek, marzec 25th, 2011 | Kinga Nurska
Jeżeli mielibyśmy stworzyć portret osoby, która najczęściej odwiedza strony zakupów grupowych, byłaby to kobieta w przedziale 15- 34 lat, pochodząca ze wsi. Strony serwisów umożliwiających zakupy za pół – darmo odwiedza raczej codziennie, kupuje głównie przez Groupon i Gruper. Jak do tej pory, kupiła już 2 lub 3 kupony.
Przeglądając ofertę, zwraca uwagę przede wszystkim na kwotę udzielonej zniżki oraz procent rabatu. Często też patrzy, czy oferta będzie do zrealizowania w dogodnej dla niej lokalizacji.Najchętniej korzysta z propozycji restauracji.
To oczywiście uproszczony model. PBI, w swoim najnowszym raporcie “Zakupy grupowe w Polsce: serwisy, oferta, popularność wśród internautów” zbadało m.in., kim jest Internauta, odwiedzający serwisy zakupów grupowych.

Wedle badań twórcy Megapanelu, przeprowadzonych na próbie 502 internautów, strony serwisów oferujących zakupy grupowe odwiedzają przede wszystkich internauci w wieku 15-34 lat (58% użytkowników tego typu serwisów) oraz w wieku 35-44 lat (17% użytkowników).
Aż 31% użytkowników pochodzi ze wsi. W dalszej kolejności są internauci z miast powyżej 500 tys. mieszkańców (20%) oraz z miast wielkości 200-500 tys. mieszkańców.
Częściej (59%) są to kobiety, co wynika najprawdopodobniej z charakteru ofert, w większości skierowanych do płci żeńskiej (usługi kosmetyczne, fryzjerskie, medycyny estetycznej, spa etc). Gdyby więc było więcej ofert unisex lub skierowanych do mężczyzn, serwisy i sprzedający, mogliby również śmiało i na nich zarabiać. Być może jest to również pomysł na serwis zakupów grupowych skierowanych wyłącznie do mężczyzn?
wiecej | brak komentarzy
Piątek, luty 11th, 2011 | Łukasz Zaleśny
Po prezentacji Tomasza Brody (Polkomtel/Plus GSM) na ostatniej konferencji FacebookNOW, przyszedł mi do głowy prosty wzór na sukces w social mediach, a konkretnie na Facebooku.
Zarówno Tomasz, jak i inni prelegenci FacebookNOW wspominali o tym, jak istotni są jakościowi fani. Ale tylko z prezentacji tego pierwszego wypłynęło ciekawe przesłanie, które powinno przyświecać każdej marce wprowadzanej do „kanału” Facebook.
O co mi chodzi? Otóż najważniejsze jest tworzenie (uwaga! trendi słowo
) strategii dla konkretnych celów marki (w tym przypadku marki są znane, więc celem jest budowanie zaangażowania). Broda stawia strategię pod konkretny cel wyżej niż strategię samej obecności w social media. Plus ma kilka oddzielnych fan page-y, wbrew zaleceniom specjalistów z „branży”. Lubię to!
Sądzę też, że firmy powoli będą dojrzewać do takiej postawy w tym środowisku. Już teraz, wpływ narastającej konkurencji sprawia, że walczą o zaangażowanie wysokiej jakości użytkownika, które definiujemy jako czas spędzany na page’u.
Plus przejawia tu bardzo postępowy charakter obecności na Facebooku, oparty na interakcji, która przeradza się w zaangażowanie użytkowników – dobre wydaje się mierzenie zaangażowania poprzez liczbę interakcji – w ich przypadku z kilku profili. Lubię to! Bardzo!
A wracając do tytułowego wzoru:
f(x,y)=sukces, tylko wtedy, gdy y>=x,
gdzie “f” to funkcja facebookowa, „x” to zaangażowanie internautów, natomiast „y” to zaangażowanie marki/firmy
Krótko mówiąc, jeżeli fani widzą (lepiej: poczują!), że Ci zależy, że wkładasz w to pracę, że jesteś na każde skinienie (BOK – konsultanci z Call Center), że lubisz to samo (akcje specjalne), i jeszcze dajesz mi rozrywkę (konkursy), a nawet ofiarujesz mi coś tylko dla mnie (unikalny kontent tylko dla fanów z facebooka), to się po prostu zaangażują. Po prostu: Lubię to!
wiecej | dodaj komentarz (1)
Poniedziałek, luty 7th, 2011 | Kinga Nurska
Część trzecia i ostatnia małego poradnika o podstawach media planingu online. Przygotowane na podstawie tekstu client service & media planning director ACR - Wioli Łady - Szewczenko (Media Planing Online, Business Coaching 08/2010).
CZY OSIĄGNĘLIŚMY CEL?
Wiedzieliśmy, do jakiej grupy docelowej chcemy dotrzeć, wybraliśmy optymalne modele emisji i rozliczeń, miejsca, w których kampania była pokazywana i osoby, do których dotarła. Stworzyliśmy dobre kreacje. (Szczegóły w częśći 1 i części 2 naszego małego poradnika.)
Kampania wystartowała, trwała, zakończyła się. Czas na zmierzenie efektów. Tak, ale… po co czekać na mierzenie efektów do końca kampanii? Internet jest medium, które pozwala nam na audyt i optymalizację kampanii w trakcie ich trwania. Dobry, interaktywny dom mediowy potrafi to wykorzystać. Używając takich narzędzi jak Gemius DirectEffect oraz Google Analytics, możemy w trakcie kampanii zmierzyć co dzieje się w kampanii i na bieżąco optymalizować jej wyniki. Ważna jest skala (ile wygenerujemy np. klinięć), ale też jakość (czy kliknięcia kończą się na pierwszej stronie kampanii czy też użytkownik wykona zamierzony cel). Analizując wyniki kampanii zwracajmy uwagę na zasięg (do ilu unikalnych użytkowników nasz przekaz reklamowy dotarł). Na etapie planowania należy zwrócić uwagę na wskaźnik współ-oglądalności pomiędzy witrynami, który nie powinien być wysoki, ponieważ oznacza że kupujemy emisję reklamy na witrynach, na których jest ten sam UU.
Pamiętajmy, internet jest medium elastycznym, dlatego możemy wpływać na wyniki kampanii i w jej trakcie zmieniać np. model rozliczeń, miejsca emisji, doprecyzować kategorie lub grupy docelowe, a nawet testować różne kreacje reklamowe.
Podsumowując, aby stworzyć lub skontrolować skuteczny media plan, a następnie go wyegzekwować, musimy dokładnie przemyśleć cel kampanii (zasięgowy/ wizerunkowy lub sprzedażowy). Dobrze jest też wyselekcjonować ściśle określoną grupę docelową, chociaż Internet pozwala nam na wybór miejsc emisji kampanii bez określenia target group. Następnie wybieramy media oraz sposób ekspozycji kreacji reklamowych i model rozliczeń z wydawcami. O tym, jakie wskaźniki decydują w poszczególnych krokach, pisałam wcześniej.
Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o kilku istotnych faktach: Polska jest dopiero na 21 miejscu wśród państw europejskich, pod względem penetracji Internetu (według: InternetWordStats.com; X.2009), co oznacza, że liczba Internautów będzie rosła. Według Urzędu Komunikacji Elektronicznej (Raport Prognozy 2010-2012), w 2012 r. osiągniemy penetrację na poziomie 65%. Internet jest więc wciąż bardzo perspektywicznym medium – użytkownicy (coraz starsi!) są bardziej aktywni, a struktura internautów coraz bardziej przypomina strukturę populacji. Zauważają to kolejni reklamodawcy, inwestując coraz więcej w to medium. Konsekwencją tego faktu jest to, że aby być widocznym trzeba nie tylko wydawać coraz więcej, ale i inwestować częściej w niestandardowe formy promocji. Nakłaniać chce do tego również grupa „Brand Advertising”, działająca w ramach IAB Polska, która przygotowała niedawno nowe wytyczne reklam odsłonowych. Dotyczą one wspomnianego w tekście „uciekającego x”, który ma być zawsze widoczny i klikalny na całym obszarze napisu „zamknij x”. Wieszczy to exodus ogromnych, w zasadzie niespotykanych na zachodzie formatów reklamowych i wielki wzrost popularności kampanii niestandardowych. Kto w to wejdzie szybciej i umiejętniej, ten wygra dla swojej marki więcej.
wiecej | brak komentarzy