acr.blog - noł bulszit » 2012 » luty

Archiwum dla luty, 2012

Kinga Nurska
Czwartek, luty 16th, 2012 | Kinga Nurska

Timeline dla marek

Według źródeł zbliżonych do Facebook’a, na które powołuje się portal Mashable, Facebook wprowadzi znany już osobom indywidualnym “Wehikuł czasu” zamiast tradycyjnych ścian. Portal twierdzi, że stanie się to jeszcze w  lutym.

Co Timeline może zaoferować markom? Przede wszystkim nowe możliwości ekspresjii na Facebook’u. Dzięki wehikule czasu, można sprawnie przedstawić np. historię firmy, a możliwość wstawienia dużego obrazu na górze strony daje szansę na uczynienie jej bardziej charakterystycznej. Jest to także duże udogodnienie dla użytkowników, którzy nie będą musieli ładować linearnie starszych postów, aby znaleźć interesujące ich, archiwalne treści - wystarczy prosta oś, która pozwoli im “przeskoczyć” wygodnie do danego okresu.

Mało atrakcyjne? Niekoniecznie. Ludzie uwielbiają historie i opowieści - niech pierwszy wyloguje się ten, kto nigdy nie przeglądał listy znajomych, historii postów lub zdjęć kogokolwiek na portalu społecznościowym;)

Marketerom od lat wmawiano, że muszą być wydawcami, muszą publikować. Teraz czas, aby wprowadzili teorię w praktykę.- powiedział Ian Schafer, CEO  agencji digital Deep Focus.

Marketing narracyjny nie jest niczym nowym, ale Facebook daje doskonałe możliwości do jego implementacji- aż szkoda ich nie wykorzystywać.

Jedna z wizualizacji amerykańskiej agencji Skinny, przedstawiającej możliwy wygląd Timeline dla marek

Pozostaje jeszcze, jak to mawiał jeden z moich profesorów filozofii, najistotniejsze pytanie “What if…?”

A co, jeśli nie chcemy czekać do końca lutego? A co, jeśli chcemy pokazać timeline naszym lubisiom już dziś? Jest na to rozwiązanie, które przetestował już Lexus.

Warto też regularnie śledzić G+ i Twittera. Rozwój stron obrandowanych na FB zmobilizowało Google+ i Twittera, którzy też pracują nad udogodnieniami profili firmowych. Jestem przekonana do obu serwisów tak samo mocno, jak do FB, w przyszłości pewnie będę jeszcze bardziej w nie wierzyła. Ale o tym, dlaczego - przy kolejnej okazji:)

wiecej | brak komentarzy

Kinga Nurska
Piątek, luty 3rd, 2012 | Kinga Nurska

Internauci ściągają i płacą, bo ich stać? Coelho moim guru

Paolo Coelho już od kilku lat nielegalnie udostępnia… swoje własne dzieła w sieci. Nie jest jedyny - podobnie postępują np. muzyczne grupy Slayer i Lunatikz, czy Trent Reznor, lider zespołu Nine Inch Nails. Robią to dla promocji, czasem z powodu - ich zdaniem - nieuczciwych lub nieudalnych wydawców ich dzieł.

W przypadku dzieł sztuki nie kupujesz papieru, tuszu, pędzla, ramy obrazu czy nut, ale pomysł zrodzony z połączenia tych produktów. Piractwo może działać jako zaprezentowanie prac artysty. Jeśli spodoba ci się jego lub jej pomysł, to będziesz chciał mieć go w swoim domu. Dobry pomysł nie wymaga ochrony. Wszystko poza tym to albo chciwość, albo ignorancja

- tłumaczy Coelho na swoim blogu, traktując piractwo jako promocję. Podobno od czasu, kiedy książki autora “Alchemika” zostały udostępnione w sieciach P2P, sprzedaż ich fizycznych kopii nieuastannie rośnie.

Zjawisko zdaje się potwierdzać najnowszy raport Obiegi kultury. Społeczna cyrkulacja treści’ ,  który stawia pod znakiem zapytania popularyzowany obraz świata kultury niszczonego przez piratów internetowych.

Do rzeczy.Raport ‘jest efektem przeprowadzonych przez zespół z Centrum Cyfrowego Projekt: Polska badań. Wynika z niego kilka ciekawych faktów: Mimo, że aż 39 procent aktywnych internautów korzysta z kultury pożyczając sobie książki, oglądając video online lub ściągając pliki z sieci, to jednocześnie:

-> 32%  internautów  jest najlepszymi klientami księgarń
-> 50% internautów jest najaktywniejszymi klientami sklepów muzycznych, a 31% - kin.

Tymczasem, aż 62% ogółu Polaków nie korzysta ani z formalnych, ani z nieformalnych obiegów treści kulturowych. Jak podejrzewają twórcy raportu, prawdopodobnie korzystają oni głównie z mediów masowych (radio i telewizja), co plasuje internet jako drugie źródło dostępu do kultury (w tym celu korzysta z niego 33 procent Polaków).

Aż 60% badanych zgodziło się też ze stwierdzeniem, że gdyby nie internet, wiedzieliby dużo mniej o książkach, muzyce i kinie.

Pozostaje jeszcze pytanie o to, czy każdy internauta to pirat?

znak-zapytania

Zrobiliśmy małe badanie (korzystając z NetTrack SMG/KRC, badanie zrealizowana na populacji 4 tys. osób,obejmujące fale styczeń - grudzień 2011 ),w którym jedynie 18 procent Internautów deklaruje wykorzystywanie internetu do ściągania lub wysyłania plików. Oczywiście, to tylko deklaracje, ale wątpliwości pozostają.

Podobnie jednak jak i fakt, że Internauci z reguły mieszkają w ośrodkach wyżej zurbanizowanych (patrz infrastruktura teleinformatyczna w Polsce), lepiej zarabiają od nie- Internautów i są lepiej wykształceni, co pociąga za sobą wniosek, że naturalną konsekwencją jest to, iż to oni stanowią większość grupy zakupowej kultury i stanowili ją jeszcze przed erą sieci.

Co to w praktyce oznacza? Moim (zaznaczam- subiektywnym)zdaniem, że internet ani nie niszczy, ani nie buduje kultury, po prostu stawia ją przed koniecznością (r)ewolucji wydawniczo - promocyjnej, udostępniając nowe, przez wieki nieznane, możliwości.

Zobaczcie zresztą, co mówi na ten temat wspomniany Coelho, mój tymczasowy guru marketingu;)

Documented@Davos: Paulo Coelho, Author from Michelle Laird on Vimeo.

wiecej | brak komentarzy