Środa, marzec 24th, 2010 | Przemek Cyluk
W 2007 roku Louis Vuitton (Luxury leather goods and fashion) pozwał Google za to, że reklamodawcy używają znaku marki Louis Vuitton do promocji i sprzedaży podróbek za pomocą programu Google AdWords.
W pierwszym procesie Google przegrało. Jednak odwołanie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przyniosło skutek.
Google nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystywanie przez reklamodawców fraz nie związanych z ich marką- tak orzekł ETS. Dla poszkodowanych pozostaje możliwość sądzenia się z reklamodawcą, który używa naszego znaku towarowego.
Dla branży SEM wyrok oznacza, że nie będą mogli bezkarnie dobierać słów kluczowych zrzucając odpowiedzialność na Google. Wydaje mi się, że jest to sytuacja jak najbardziej pożądana przez rynek.
Więcej o wyroku można przeczytać tutaj
wiecej | brak komentarzy
Wtorek, marzec 23rd, 2010 | Damian Krawczyk
Negatywnego zjawiska “duplicate content” można uniknąć poprzez zastosowanie stałego przekierowania 301 lub też zastosowania polecenia link canonical. O ile przy przekierowaniach w ramach tej samej domeny sprawa wydaje się klarowna, o tyle w przypadku przekierowania dla dwóch różnych domen występuje pewna rozbieżność. Przekierowanie 301 dla dwóch różnych domen daje pożądany rezultat w kontekście SEO. Czy to samo tyczy się kanonizacji domen?
Nie dysponuję na tyle jasnym wynikiem doświadczeń w tej mierze, by móc stwierdzić, że także canonical przynosi pożądany skutek.
Sięgnąłem do źródła, czyli do supportu Google. Zgodnie z treścią jednej ze stron supportu Googla:
“…Ponadto tę metodę [rel="canonical"] należy stosować tylko [!] w przypadku adresów URL znajdujących się w tej samej domenie co wersja kanoniczna.”
Czarno na białym, czy też białe na czarnym - canonical nie możemy stosować dla różnych domen.
Ale…
Jeśli poszukamy dalej na stronach supportu Googla docieramy do takiej informacji:
“Czy atrybut rel=”canonical” może być wykorzystany do sugerowania kanonicznego adresu URL w całkiem innej domenie?
Istnieją sytuacje, w których proste skonfigurowanie przekierowań nie jest możliwe. Może się tak zdarzyć, gdy konieczne jest przeprowadzenie migracji do nowej nazwy domeny przy użyciu serwera internetowego, który nie może tworzyć przekierowań po stronie serwera. W takim przypadku można użyć elementu link rel="canonical" w celu określenia dokładnego adresu URL preferowanej domeny do zaindeksowania. Mimo iż element link rel="canonical" jest traktowany raczej jako wskazówka, a nie bezwzględna dyrektywa, tam gdzie jest to możliwe, staramy się postępować zgodnie z nim.”

Wyraźnie zatem widać pewien rozdźwięk. Przychylałbym się raczej ku drugiej informacji. Canonical nie będzie traktowany jako przymus dla robota, a raczej znak dany od … no prawie Boga, bo webmastera.
Jeśli macie jakieś własne doświadczenia to piszcie o nich śmiało.
wiecej | brak komentarzy
Wtorek, marzec 23rd, 2010 | Maciek Kowalczyk
.. ale przestaje cenzurować.
2 miesiące temu Google tupnęło nogą i i zaczęło głośno się zastanawiać nad swoją dalszą obecnością w Chinach. Na łamach tego bloga, powątpiewałem czy wyszukiwarkowy gigant z Mountain View zdecyduje się na tak zdecydowany krok jak zakończenie działalności w Państwie Środka.

Zespół pracujący nad mechanizmem wyszukiwania w chińskim google razem z serwerami przeprowadził się do Hong Kongu. W Chinach pozostali sprzedawcy i programiści. Od wczoraj internauci wpisujący adres www.google.cn są przekierowywani na www.google.com.hk
Google przyjęło rolę dobrego wujka, który nie będzie więcej współpracował z łamiącymi prawa człowieka komunistami, ale 400 mln $ (szacowane jako roczne przychody Google z Chin) piechotą nie chodzi.
Kto jest ciekawy co o całej sytuacji pisze główny zainteresowany, może przeczytać na oficjalnym blogu google.
wiecej | brak komentarzy
Poniedziałek, marzec 22nd, 2010 | Kamila Tokarska
Właściwie to nie dla debiutantów, bo to się kojarzy z bogatymi dzieciakami na Balu Debiutantek, tylko dla biednych Kopciuszków SEO, bo dziś zajmiemy się tym, co możemy zrobić, jeżeli mamy duże aspiracje, ale jesteśmy sami i nasz budżet wynosi 0,00 zł.
Proponuję dwie rzeczy: zejdź do parteru i wejdź na poziom meta.
#1: zejdź do parteru i zakasz rękawy

Nic tak dobrze nie robi jak ciężka praca. Poza tym to ty najlepiej znasz klientów, biznes i to, w czym jesteś najlepszy. Pomyśl, co możesz poprawić, żeby mieć szybką, wygodną, zindeksowaną, poprawną i wygodną w użyciu stronę. Wiem, że to trudne, bo szewc często bez butów chodzi. Zasada jest prosta, zanim zaczniesz coś robić, to pomyśl najpierw, co chcesz osiągnąć. Nie chodzi o pozycję w rankingu dla samej pozycji, albo ruch dla samych odwiedzin. Jeżeli chcesz sprzedawać musisz działać inaczej, niż ktoś, kto po prostu chce się pokazać. Nie zapomnij zostawić kontaktu do siebie!
Nie masz gdzie się uczyć? Idź do pracy w agencji SEO. Paradoksalnie żeby pracować w agencji nie musisz umieć tyle, co jedyny specjalista w firmie, bo tutaj zawsze masz się kogo zapytać.
Napracowałeś się? To teraz się lansuj! Najlepiej na forach, goldenlinach, w komentarzach na cudzych blogach. Zbuduje to twoją widoczność i pozycję jako eksperta Nie zapomnij tylko o linku do swojej strony! W ogóle o linkach warto pamiętać. Link is the king!
Kolejny krok to zmiana perspektywy: poczuj się jak twój własny klient. Pomyśl, kto potrzebuje twoich usług. Jakich słów używa, aby wyszukać cię w Google? To być albo nie być w SEO. Nie chodzi o jakieś ogólne słowa kluczowe, tylko o słowa sprowadzające ruch. Nie bój się zmian i prób. Jak coś zepsujesz zawsze możesz wezwać na pomoc specjalistę.
Nafilozofowałeś się? To teraz zostań socjalistą. Social media to potęga! Zapraszamy na:
acr.blip.pl
www.facebook.com/acrsa
„Kapitał” jeszcze nie gotowy? Pora wziąć się za pisanie. Pamiętaj, że im masz więcej wartościowego tekstu tym lepiej dla twoich wyników rankingowych. Wartościowy, czyli oryginalny, ciekawy dla twojego klienta, nieduplikowany, zawierający linki tekstowe, słowa kluczowe, tytuły i podtytuły, oraz zoptymalizowany. Świeże aktualności i częsta aktualizacja treści to klucz do sukcesu. Nie zaszkodzi ci założenie bloga. To właśnie dlatego się tu produkujemy.
Przede wszystkim zrób coś! Od samego czytania i myślenia pozycje w SERP-ach ci nie wzrosną!
#2: wejdź na poziom meta i odkryj seksowną stronę SEO.

Wszyscy wiemy, że lepiej działamy, kiedy mamy ideologię i myślimy o rzeczach na nieco wyższym poziomie. Albo kiedy wiemy jak coś działa.
Co będzie, jeżeli ktoś zapyta cię skąd komputer wie, co jest na obrazku? Albo jak działa wyszukiwarka?
Lepiej dowiedz się czegoś o human computation i podstawach wyszukiwarek.
wiecej | dodaj komentarz (2)
Czwartek, marzec 18th, 2010 | Damian Krawczyk
Niedawno w Google Webmaster Tools nastąpiła niewielka zmiana. Niewielka, aczkolwiek znacząco ułatwiającą pracę dla klienta. Chodzi o metodę weryfikacji własności witryny. Dotychczas mogliśmy weryfikować stronę poprzez wrzucenie na serwer do katalogu głównego pliku weryfikacji lub też poprzez weryfikujący meta tag. Obecnie możemy także zwyczajnie dodać użytkownika. Oczywiście aby móc dodać użytkownika, strona musi być już wcześniej zweryfikowana. Pierwsza weryfikacja następuje poprzez wspomniane już metody.
Aby dodać użytkownika wystarczy kliknąć w ‘Zweryfikowano’ przy danym adresie URL. Na spodzie strony będzie pokazana lista użytkowników i przycisk do dodawania nowego użytkownika.

Co ciekawe - dodany, nowy użytkownik może cofnąć weryfikację użytkownika pierwotnego. To mnie trochę niepokoi, nie ma niestety podziału użytkowników ze względu na prawa dostępu. Niemniej to już raczej przysłowiowe “szukanie dziury w całym”.
Kilkukrotnie już zdarzało mi się tłumaczyć klientom, że plików weryfikacji, tudzież weryfikujących meta tagów może być więcej niż jeden na stronie. Samo wrzucanie pliku na serwer to też czasem uciążliwa dla klienta rzecz, nie mówiąc już o dodawaniu meta tagu. Nowa forma weryfikacji pozwoli na oszczędzenie czasu.
wiecej | brak komentarzy