Niespójność definicyjna to problem wielu dziedzin nauki. Doskonałym przykładem jest psychologia. W pracach badawczych przed opisem koncepcji należy napisać w jakim nurcie jest prowadzone badanie i wyjaśnić główne definicje, bo w każdej koncepcji teoretycznej są one rozumiane nieco inaczej. Problem ten nie jest obcy i praktyce. W marketingu afiliacyjnym częstym modelem rozliczenia jest płatność za unikalnego użytkownika. Czy jest to definicja jednoznaczna? Nie. Jest unikalna niemal dla każdego z naszych Wydawców (a i wśród domów mediowych zdaje się, że nie jest to ostra definicja).
Gemius definiuje unikalnego użytkownika jako “liczbę użytkowników (cookies)” (ang.: unique users), czyli liczbę cookies, które w danym okresie zarejestrowano na witrynie (Źródło)
W system3 unikalnego użytkownika traktujemy per powierzchnia reklamowa. Czyli jeśli ktoś kliknął w reklamę system3 na danej witrynie dziś (i zakładamy, że nie kasuje ciasteczek) to przez miesiąc kolejne kliknięcia na tej samej witrynie nie będą zliczane z tego IP.
Pewien dom mediowy bardzo enigmatycznie definiuje unikalnego użytkownika (powołuje się w pracy na Gemiusa, ale nie widzę w podanej definicji zbieżności z definicją podaną wyżej). Dom ten pisze: Unique users jest to suma pojedynczych użytkowników, która w ciągu 1 miesiąca korzysta z danej strony www. (Źródło) (Pojedynczych? To znaczy że jak druga osoba siedzi ze mną przed komputerem, to już nie jestem unikalnym użytkownikiem?)
Szczęśliwie dwie sieci reklamowe mają spójną definicję unikalnego użytkownika rozumianego tak naprawde jako cookie, co jest spójne z gemiusem i naszą system3 definicją. Nie jest jednak tak kolorowo. Unikalność (cookie) może być liczona np. per powierzchnia reklamowa, jak w system3, ale może być również mierzona w danej sieci witryn. Czyli jeśli kampania jest prowadzona na 15 witrynach, kliknięcie w reklamę na jednej z nich powoduje, że kolejne kliknięcia na pozostałych 14 witrynach nie będą liczone.
Inna unikalność użytkownika, z jaką się spotkałam, to unikalność per views (dopiero unikalne kliknięcie jest rozumiane per cookie) – taką definicję ma pewien bardzo popularny w Polce komunikator
Diabeł tkwi w unikalności a im głębiej w las, tym więcej drzew…ale za to ile zabawy
Na zakończenie, w nawiązaniu do marketingu afiliacyjnego i wpisu Agnieszki fota:
diabeł tkwi w szczegółach, a program partnerski jest jak kot :)
O to dobry przykład jak sprowadzić dużo ruchu na stronę docelową :). Krótkie, śmieszne, wzbudzające ciekawość. Tak powinno wyglądać porządne viral’owe video. Sam jestem ciekawe jak potoczy się poniższa historia dlatego będę 7 lutego na stronie Bridgestone.
Redakcja portalu Money opublikowała ranking kont bankowych. Zanalizowano ponad 100 kont w 33 bankach. Nie będę rozwodził się nad raportem - ciekawe zestawienie, z wyjaśnioną metodologią badania, full pro.
To co zwróciło moją uwagę, to sposób w jaki redakcja portalu na raporcie zarobi* Artykuł o raporcie jest dostępny tutaj: już w pierwszym zdaniu nagłówka mamy przemycony link do programu partnerskiego dbNET:
Link do programu pojawia się na stronie z opisem rankingu jeszcze kilka razy. Również w samym raporcie dostępnym w pliku .pdf (tutaj) znajdziemy linki do programu partnerskiego dbNET, o na przykład tu:
Jak widać, ten kto przegląda ranking ma możliwość od razu kliknąć w link i wypełnić wniosek o konto. Tzn. wniosek o konto dbNET, bo już najlepsze konto wg redakcji Money linka nie dostało - czyżby Skandynawowie z banku Nordea nie dawali zarobić poprzez żaden program partnerski?
* hint: za poprawnie wypełniony wniosek o założenie konta dbNET w tym konkretnym programie wydawca zarabia 45 zł
Money, money, money
Must be funny
In the rich man’s world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man’s world
Aha-ahaaa
Niestety, ale viral Fify 2010 na Xbox’a jest poprostu słaby. Tylko 9 004 wyświetleń od 15 grudnia 2009. Moim zdaniem viral miał być po części kontynuacją lub nawiązaniem do hitu jakim był Touch of Gold z gwiazdą Ronaldinho. Twórcy nie wykorzystali tego potencjału (myślę, że lepiej było zrobić viral spoof). Za brakło tego “wow”. Po obejrzeniu filmu nie odczuwam potrzeby dzielenia się tym video z innymi ponieważ nie zaskakuje mnie czy też nie zaciekawił do końca. Jedyne co mi się podoba to polski akcent w viralu czyli Lewandowski .
Dane z raportu dotyczą 3 kwartału 2009 r. i w porównaniu z wynikami z analogicznego okresu roku 2008 przychody brutto wzrosły o 15 %. Autorzy raportu potwierdzają regułę, że w miesiące wakacyjne.. przychody też biorą urlop.
Na powyższym screenie widzimy jak rozkładają się procentowo przychody brutto z reklamy internetowej. Display wciąż rządzi, ale wydatki na SEM to już 28 % (pamiętajmy jednak, że są to cały czas dane - z mniej lub bardziej reprezentatywnej - próby).
Wyżej rozkład branż pod względem wydatków. Najbardziej “internetowe” jeśli chodzi o reklamę internetową są sektory: finansowy i telekomunikacyjny. Wyraźny wzrost kategorii “inne” jest pozytywnym sygnałem, że do reklamy internetowej przekonuje się coraz więcej firm, z wielu rozdrobnionych branż.