Burger King rozpoczął nową kampanie w Irlandii i Wielkiej Brytanii do ich nowego burgera. Kampania stara się mocno zwrócić na siebie uwagę online oraz stworzyć nową społeczność wokół nowego produktu, a także i marki.
Na nowej stronie Burger King’a poświęconej tej akcji użytkownik może zaprojektować własny T-shirt, na który mogą głosować użytkownicy. Niestety wyglądu koszulek nie można zmienić jedynie co modyfikować tekst na koszulce oraz rodzaj burgera. Po za specjalną stworzoną stroną Burger King stworzył profil na facebook’u. . Gdzie użytkownicy mogą umieszczać linki do swoich koszulek, a także mogą zostać fanem profilu ( aktualnie ma prawie 4 tyś. fanów). Burger King wybiera 6 najlepszych koszulek, które dostają twórcy T-shirt’ów jak i głosujący. W takiej sytuacji wszyscy użytkownicy zyskują . Myślę, że tego typu akcja pozwoli na wygenerowanie dużej ilości fanów i głosów.
Google kupiło Aardvark’a (mrówkojad :-). Google kupuje wiele rzeczy, ale w przypadku Vark.com smaczku dodaje fakt, że założyciele pierwszej wyszukiwarki społecznej, byli pracownikami giganta z Mountain View. Dość ciekawe rozwiązanie, odejść z firmy by być później przez nią wykupionym za 50 milionów USD. Trzeba mieć odwagę i pewność siebie . Odnośnie samej wyszukiwarki, to jest dość ciekawie: możemy zadawać pytania i ludzie, którzy zaznaczyli, że są ekspertami w danej dziedzinie, mogą nam odpowiadać. Chyba podobny pomysł realizuje Experts Exchange - tylko tam skupiają się na informatyce.
Mrówkojad, ma w jakiś sposób proponować ekspertów (wśród znajomych), którzy mają nam odpowiedzieć na pytanie. Pytanie jak ? Na podstawie dotychczasowych odpowiedzi ? Na podstawie deklaracji użytkowników ? Zatem mamy taki miks. Serwis społecznościowy i …. miejsce gdzie możemy zadawać pytania (z odpowiedziami jest różnie !). Sprawność całego systemu, na pierwszy rzut nieuzbrojonego oka, zależy od masy krytycznej użytkowników. Jeżeli będzie ich odpowiednio dużo to odpowiedzi mogą mieć coraz lepszą jakość. Z drugiej strony, łatwiej jest przecież zadawać pytania, zatem z przyrostem użytkowników będzie zwiększać się liczba pytań, które nie mają odpowiedzi. Wniosek: suma sfrustrowanych użytkowników będzie rosnąć… to tak na pierwszy rzut oka.
Dalej przyjrzyjmy się krytycznie możliwościom tego narzędzia. Zadałem trzy pytania, z których jedno nie ma poprawnej odpowiedzi.
Who is the best basketball player in the world? - dla mnie dość oczywiste (Jordan), ale nie ma prawidłowej odpowiedzi, tak obiektywnie.
What is Oran Nam Mogaesian song about ? - tutaj jest trudniej, piosenka jest po gaelicku i jak mniemam jest o “moich małych mokasynach” :-). Chociaż tekst całej piosenki jest dla mnie niezrozumiały. Nie można (?) wygoogla’ć tłumaczenia.
Why is Ian F. Benzie not playing any more ? - kolejne nieoczywiste pytanie. Ian F. Benzie jest byłym liderem grupy Old Blind Dogs. Przestał z nimi grać, wydał dwie płyty. I zamilkł. Nie ma w Internecie informacji dlaczego. Ja osobiście napisałem do wytwórni (KRL), która współpracowała z Ian’em. Okazało się, że przestał on występować z powodów zdrowotnych.
Na żadne z pytań, nie dostałem jakiejkolwiek odpowiedzi. Może pytania były zbyt trudne. Z drugiej strony, łatwe pytania zadajemy w Google. Aardvark może się spodziewać tych trudnych, otwartych. I na razie sobie z tym nie radzi.
Ostatni punkt to monetyzacja. Pytanie wydaje się być trochę nie na czasie, jako, że Google stać na utrzymywanie nierentownych projektów. Tyle. Nie trzeba wprowadzać płatnej subskrypcji. Z drugiej strony stawiam dolary, przeciwko orzechom, że Google będzie serwował reklamy w treści tworzonej przez użytkowników Aardvark :-). Takie SEO zaplecze sobie stawiają ?
P.S. I na koniec, warto przekazać słowa uznania dla członków zespołu… nazwa pozycji dla Szefa “Zoo Director” musi budzić szacunek
P.P.S. A czego mi brakuje ? Rozwoju postaci… odpowiedzi na pytania powinny być premiowane, budowanie profilu, zbieranie punktów doświadczenia… jak World Of Warcraft. To byłoby coś.
Kampania w modelu CPC. Reklamujemy usługę dość rzadką na rynku marketingowym, w niszowej branży. Klient nie za duży, raczej liczy i nadzoruje to co robi dla niego afiliacja w system3. Nie jest mu obojętne na co wyda kolejną złotówkę. Jak płaci, to wymaga efektów.
Grupą docelową Klienta są ludzie z wyższym wykształceniem, kierownictwo wyższego szczebla, dla których najważniejszą w życiu wartością jest rodzina. Postanowiliśmy zrealizować kampanię CPC na dość popularnym portalu (którego nazwy nie wymienię), ale należy do jednych z tj. pb.pl, gazeta.pl – info w internecie + druk, gdzie możemy dotrzeć do użytkowników o tym profilu. Portal cieszy się uznaniem, zaufaniem i dobra opinia.
Kampania trwała 1 tydzień. Standardowo po zakończeniu kampanii przyszedł czas na raport…Google Analytics pokazuje Klientowi w tym okresie ok. 20% mniej wejść na swoją stronę niż pokazują to statystyki z naszego systemu… ups…
Sprawdzamy logi. Jest bardzo dużo kliknięć z jednego IP. Co jest grane? Googlujemy IP. Okazuje się, że to siedziba rzeczonego portalu. W linijkach rejestrujących kliknięcia widać dziwną rzecz – Tarantula Web Crawler. Hmm? Google mówi: “Web Tarantula automatically loads in 8 independent windows your Top 8 Web Sites.” albo tak. Pracownicy portalu, na którym prowadziliśmy kampanię mają założony fajny dodatek do przeglądarki …
Chłopaki programiści mówią, że nie wiadomo dlaczego to jedno IP - może cała firma jest po nie podpięta, a może nie, i nie ma jednoznacznych wniosków, żeby obarczać kogokolwiek winą za różnice w statystykach. Może to ludzie z firmy klikają, a może to crawler. Google Analytics zapewne śledził ruch na stronie Klienta dopiero po pełnym załadowaniu strony. Nasz system (jak i inne systemy afiliacyjne) zliczają kliknięcia już w momencie pojawienia się parametrów systemu w linku url, po kliknięciu w kreację, kiedy użytkownik dostaje nasze ciastko. Klientowi zaś zliczyły się więc jedynie pełne załadowania strony po kliknięciu w kreację z systemu.
Wnioski?
Warto używać kilku narzędzi do mierzenia efektywności kampanii i ruchu na stronie. I zawsze precyzyjnie umawiać się z Klientem na model rozliczenia. A tych w przypadku kampanii CPC nie brakuje:
Treść reklamy telewizyjnej Google, którą fani amerykańskiego futbolu zobaczyli podczas Super Bowl Sunday, niektórzy internauci znali już od 3 miesięcy. Jest to jedna z krótkich historyjek w ramach serii Google Search Stories, która według Google jest na tyle interesująca i spotkała się z tak dobrym odbiorem, że zasłużyła na przedstawienie jej szerszej publiczności.
Podczas 3 miesięcy kiedy historyjkę Parisian Love można było zobaczyć tylko na YouTube, użytkownicy okazali jej mnóstwo miłości, tzn. wygenerowali 3288614 wyświetleń i skomentowali 2783 razy. Jak natomiast poradziła sobie reklama wyprodukowana z myślą o internecie w świecie offline?
Według 2010 USA TODAY Ad Meter który śledzi reakcje widzów na reklamy emitowane podczas finału Super Bowl, Google zajęło 43 miejsce. Pierwsze 3 miejsca to odpowiednio Snickers, Doritos i Bud Light - no bo na co innego moglibyśmy pozytywnie zareagować podczas oglądanie sportu
Oprócz rankingu USA TODAY interesująca jest reakcja Internautów na Parisian Love. Na następny dzień pojawiły się parodie reklamy - kontynuacje, alternatywne zakończenia i historie jak ta poniżej.
W sumie doliczyłam się 7 … poniżej znajdziecie pozostałe 6
Google zaskakuje po raz kolejny. Po świetnym pomyśle z obfotografowaniem ulic największych miast na świecie, tęgie głowy z Googleplex planują przygotować podobny projekt w górach.
Przygotowano specjalny skuter śnieżny,
który będzie fotografował szlaki górskie i trasy narciarskie. Białe szaleństwo wirtualnie, przed właściwą wycieczką? Zwiedzanie miast z Google Street View bardzo przypadło mi do gustu i jeżeli Google wjedzie ze swoim skuterem w bliższe nam góry (pierwszym fotografowanym szczytem będzie Whistler Mountain w Kanadzie) a my, przed wyjazdem na narty/snowboard będziemy mogli stestować widoki jak na poniższym obrazku - zapowiada się ciekawie.
Polecam krótkie video na Youtube, gdzie przedstawione są założenia projektu: