Wigilia ACR
firmaIntegracja ACRwigilia
Kilka fotek:

Nie zdołaliśmy na raz wszystkiego pochłonąć

Agnieszka przyniosła pyszne pierogi, Marcin pyszne ciasto

Renifery

Ania i czekolada

Był też napitek

Wariacja z bombkami

Wariacja z Iloną
Kilka fotek:

Nie zdołaliśmy na raz wszystkiego pochłonąć

Agnieszka przyniosła pyszne pierogi, Marcin pyszne ciasto

Renifery

Ania i czekolada

Był też napitek

Wariacja z bombkami

Wariacja z Iloną
W moim przekonaniu o porażkach też należy pisać, gdyż uczy to pokory i pokazuje, nad czym jeszcze należy popracować. W związku z tym, że nasz blog nie znalazł się w czołówce konkursu na blogi firmowe postanowiłem prześledzić go pod kątem krytycznych uwag skierowanych do ogółu:
1. Brak dat przy wpisach, brak archiwum - to posiadamy
2. Brak wskazania na blogu czym firma się zajmuje (np. w nagłówku) – na prawdę nie każdy kto wchodzi na bloga po raz pierwszy jest w stanie to odcyfrować. - o tym nie pomyśleliśmy, może rzeczywiście warto to dodać - do przemyślenia
![]()
3. Często brak nazwy firmy na blogu (no comment) - jest nazwa
4. Zdarza się również, że autorzy blogów piszą sami dla siebie – na próżno poszukiwać komentarzy pod wpisami. Niektórych to nie zraża i piszą wciąż o tym samym lub w podobnym duchu. Pytanie tylko co z tego ma firma? A może tematyka jest źle dobrana? Wydaje się że czasem, że tematyka bloga jest bardziej związana z zainteresowaniami blogera niż klientów. A może twórcy liczą na efekt SEO? Sam nie wiem. Jednak blog, który jest prowadzony od kilku-kilkunastu miesięcy i ma kilka zaledwie komentarzy- powinien chyba coś twórcy mówić? - no cóż, chcielibyśmy mieć jak najwięcej komentarzy, ale w dość wąskiej specjalizacji to nie takie łatwe; mamy to w każdym razie na uwadze; na efekt SEO niewątpliwie też liczymy, ale czy to coś złego?
5. Równie często twórcy wykorzystują zagraniczne narzedzia promocji bloga, które zupełnie nie przystają do ich grupy docelowej. Może i łatwo dodać je do bloga i “fajnie” wyglądają, etc., ale zawsze trzeba pamiętać do kogo chcemy dotrzeć. Sama ilość klików to nie wszystko. Ważne aby z naszego bloga korzystały osoby, które są w kręgu naszych potencjalnych odbiorców. Oczywiście eksperymentowanie jest jak najbardziej wskazane, ale wyciąganie wniosków również. - takowych nie posiadamy
6. Nagminnym jest brak wskazywania źrodeł czy linków do nich. Na niektórych blogach autor aż prosi się o pytanie, skąd on to wszystko wie i skąd ma takiej jakości zdjęcia z całego świata, do tego często bez podpisu
czy linka, oj nie ładnie - staramy się o jak najwięcej odnośników, kajamy się odnośnie częstego braku linków do zdjęć, najczęściej wynika to z pośpiechu i braku czasu
7. Często zdarza się, że blog nie służy do komunikacji z otoczeniem firmy, tylko wymianą buziaczków i congratsów z kolegami i koleżankami z firmy – może warto więc założyć blog wewnętrzny do takich celów? - hmmm, buziaczków dla koleżanek nie mamy (ale może jednak warto byłoby wprowadzić
)
8. Blogi agencji które oferują usługi kreatywne w sieci (interaktywnych) są pozbawione jakiejkolwiek kreatywności i efektu “wow” – a powinny być chyba właśnie agencyjnym Hyde Parkiem kreatywności? - to chyba największa nasza bolączka, w tym względzie będziemy musieli zrobić zapewne jakąś burzę mózgu, albo cykliczne burze
9. Niestety niektóre blogi są nudne jak flaki z olejem i czyta się je jak instrukcje obsługi tokarki - najlepiej, niech ocenią to nasi czytelnicy
![]()
10. Czasami odnosiłem wrażenie, że firmy usługowe na rynku interaktywnym piszą o tym co interesuje je same lub ich szefów (“to co trzeba teraz promować”) a nie potencjalnych odbiorców. - mam nadzieję, że w naszym wypadku tak nie jest; w każdym razie ja osobiście mam pełną swobodę wypowiedzi
![]()
11. Niektóre firmy emitują na swoich blogach relamę toplayer – fuj! - zgadzam się - fuj!
12. Na blogach często nie ma jasnej informacji o tym, że jest on prowadzony w imieniu klienta przez agencję PR/zatrudnionych autorów (a to niezgodne z kodeksem WOMMA) – powinno to być WYRAŹNIE zaznaczone - nas to nie dotyczy
13. Dosyć często autorzy blogów nie przedstawiają się (wizytówki, linki do profili, krótkie opisy, etc.) – chyba miło jest wiedzieć z kim się rozmawia, poza tym buduje to bliższą relację z odbiorcami. - kilku autorów naszego bloga, w tym ja, rzeczywiście nie ma uzupełnionych profili, biję się w pierś i postaram się to nadrobić w niedalekiej przyszłości + zmobilizuję pozostałych
Jak widać jeszcze długa droga przed nami.

Jeśli macie jeszcze jakieś propozycje co można poprawić w naszym blogu to gorąco zachęcam do komentarzy.
Redakcja branżowego portalu traktującego o marketingu internetowym www.interaktywnie.com opublikowała na swoich stronach raport o marketingu w wyszukiwarkach. Zobaczmy co się w tym raporcie znalazło.

Po wstępie Grzegorza Miłkowskiego, redaktora naczelnego interaktywnie.com, pierwszym artykułem jest tekst Łukasza Kłosowskiego o zmianach w mechanizmach wyszukiwarek internetowych, powodowanych coraz bardziej zaawansowanymi technikami, z których korzystają pozycjonerzy.
Dalej znajdziemy tekst Bogumiły Matuszewskiej o strategii Long Tail. Autorka i cytowani specjaliści celnie wymieniają zalety stosowania strategii “długiego ogona” w seo i kampaniach ppc.
Następny artykuł, którego autorką jest Aneta Zadroga, traktuje o opłacalności i kosztach pozycjonowania. To chyba najobszerniejszy tekst w raporcie. Ci, którzy go przeczytają dowiedzą się m. in. jaka fraza kosztuje 0.5 mln zł za utrzymanie na pierwszym miejscu w google, przez okres jednego roku..
Kolejny tekst -autorstwa Grzegorza Miłkowskiego -traktuje o nieetycznym pozycjonowaniu. Wymieniona są tutaj powszechnie znane techniki “black hat seo”, których stosowanie może pozycjonowanej stronie zaszkodzić.
Dalej Dominik Szarek pisze o zaletach reklamy w sieciach kontekstowych. Szacuje się, że co trzecia złotówka wydawana na SEM, jest kierowana na reklamę właśnie w sieciach kontekstowych.
W kolejnych dwóch artykułach Anna Chodacka próbuje znaleźć klucz do sukcesu kampanii SEM oraz pisze o tym jak ważne jest monitorowanie (może to ten klucz?
) i raportowanie kampanii.
Dalej przeczytamy artykuł (autorka -Aneta Zadroga) o tzw. reklamowaniu się “na konkurencję”. Jest w nim sporo odniesień do głośnego case Skody Yeti .
O przyszłości reklamy kontekstowej napisała Anna Chodacka.
Na koniec raportu są 3 Artykuły Eksperckie
. Link do raportu dałem na początku, więc czytajcie!
Tajemniczo brzmiący tytuł daje szansę na to, że może ktoś wgłębi się we właściwą treść.
Klienci często zadają pytanie co my właściwie robimy. Co to jest właściwie to SEO i jakie warunki powinny być spełnione by serwis, grupa serwisów osiągnęła cel, czytajcie ruch.
Odpowiedź, w skrócie, zawarta jest we wzorze O x L x T x G =…. Rozmyślnie użyty jest iloczyn wektorów, z definicji wektor posiada moduł (zwany też długością lub – zdaniem niektórych niepoprawnie – wartością), kierunek i zwrot.
Pierwszy wektor O, czytaj optymalizacja techniczna serwisu. Zawiera w sobie wszystkie te działania, które mają na celu poprawienie przejrzystości, szybkości działania serwisu i dostępności treści. Ogólnie szeroko rozumiana optymalizacja.
Drugi wektor L, czytaj linkowanie. W przypadku linkowania jest najwięcej, tzw szumu informacyjnego. Z jednej strony, Google niejednoznacznie, choć stanowczo odradza sztuczne zwiększanie ilości linków (z odpowiednim anchor-em) z drugiej wiemy, że jest to bardzo skuteczne. Skuteczne szczególnie na frazy typu: kredyty, opony, odżywki, bielizna… Taka mała dygresja. Jeśli w pracy umieszczę link do strony klienta jako człowiek od SEO to już jest “czarne SEO”, jeśli zrobię to po pracy jako właściciel bloga, tak bezinteresownie, to już jest Białe SEO. Ważne jest, że pomijając sprawy kolorów czarno-białych liczą się ilość i jakość linków.
Trzeci wektor T, czytaj teksty. Teksty, to po linkach podstawowy parametr zwiększający ruch. Podobnie jak w przypadku linków liczy się ilość, jakość a także oryginalność. Im więcej treści, tym większe prawdopodobieństwo, że ruch z długiego ogona będzie znaczący.
Ostatni wektor G, czytaj Google. Ogólnie jest to wektor najważniejszy. Ludzie z Google mogą ręcznie usuwać serwisy o niskiej wartości, zmniejszać wartość linków, czyścić index…. Mogą wszystko.
Wracając do meritum i do tego co my tak właściwie robimy.
-Przedstawiamy klientom powyższy wzór.
-Edukujemy.
-Wybieramy wspólnie strategię czyli wektory, na które będziemy oddziaływać.
-Poprawiamy kierunki, zwroty i moduł (wartość) wybranych wektorów.
-Konsumujemy wspólnie z klientami sukces (model success fee)


Jest rzeczą jasną, że główną wartością Google to wyszukiwarka. Nie dziwi fakt, że Google nieprzerwanie pracuje nad ulepszaniem swojego produktu. Prawdopodobnie już w styczniu wystartuje nowy silnik wyszukiwarki - Caffeine czego efektem powinny być lepiej dopasowane do naszych zapytań wyniki. My szukamy, Google dostarcza informacji. Ciągle dąży do poprawy swoich usług o czym już wcześniej napisał Marcin w swoim poście Wind of change.
Jako użytkownicy mamy możliwość wyszukiwania oddzielnie zdjęć/grafiki Google Grafika, oddzielnie książek Google Books (w polskiej wersji językowej nadal w wersji beta), możemy bez problemu sprawdzić dojazd do domu mediowego ACR w Google Maps
Czy w takim razie Google traktuje reklamę graficzną z przymrużeniem oka? Absolutnie nie!

Nie tak dawno temu Google zakupiło firmę Teracent, która specjalizuje się w technologii pozwalającej dopasować przekaz reklamy graficznej do użytkownika. Jak można przeczytać na stronie Internet Standard:
“Proces ten odbywa się w czasie rzeczywistym i polega na tworzeniu reklamy graficznej z tysięcy różnych elementów kreatywnych, jak kolor, obrazki, różne hasła reklamowe.
Forma reklamy dopasowana jest do internauty za pomocą technologii targetowania, która bierze pod uwagę lokalizację użytkownika witryny czy też jego wcześniejsze zachowanie w stosunku do innych reklam. “
Świadczy to o tym, że pilnie pracuje nie tylko nad poprawą jakości wyników w wyszukiwarce ale także chce pomóc dotrzeć reklamodawcom z odpowiednim przekazem do odpowiednich użytkowników.
Już teraz na rynku amerykańskim - niestety polski jeszcze nie jest tak dalece zaawansowany, można dobierać witryny w ramach kampanii kontekstowej Google za pomocą Google Ad Planner uwzględniając płeć, wiek, wykształcenie, średni dochód użytkowników stron.
Niby nic takiego, szczególnie nie powali na nogi osoby doświadczone w marketingu online ale pamiętajmy, że Google poprzez swój system Adwords daje nam bardzo łatwy dostęp do sieci reklamowej, obejmującej tysiące witryn, portali, wortali i serwisów informacyjnych jak m.in Nasza Klasa, o2, gazeta.pl.