acr.blog - noł bulszit » Modele rozliczeń w SEO „opłata za frazy”

Marcin Kordowski
Wtorek, sierpień 18th, 2009 | Marcin Kordowski

Modele rozliczeń w SEO „opłata za frazy”

Opisywanie różnych modeli rozliczeń zacznę od najpopularniejszej wersji czyli „płac za frazy”. Model ten swoją popularność zdobył dzięki prostej weryfikacji sukcesu. Klient jasno ma przedstawione za co płaci. Na początku negocjacji pomiędzy klientem a agencją SEO/SEM lub komórka SEO domu mediowego ustalane są frazy oraz ich wycena. Z punktu widzenia klienta ważne jest by dostawca usługi przedstawił nie tylko cenę danej frazy lecz także potencjał. Jako potencjał rozumiem przewidywaną liczbę odwiedziny w danych przedziałach cenowych. Najczęściej stosowane  przedziały to:
Wariant 1 przedział od 10 do 4 pozycji  i przedział od 3 do 1 pozycji

Wariant 2 przedział od 10 do 6 i przedział od 5 do 2 i pozycja 1

Kombinacji jest znacznie więcej. Ważne jest to by koszty choć trochę odzwierciedlały potencjał frazy.
Kolejną zaletą tego modelu oprócz prostoty jest połączenie walorów sprzedażowych czyli dużej liczby odwiedzin oraz efektu budowy wizerunku marki. Pozycja pierwsza na prestiżową frazę dla większości Internautów równoznaczna jest poczuciem, że jest to najlepsza firma w branży.
Dla agencji  nie ma lepszej motywacji niż ten model w wariancie 2.
Jedną z wad tego modelu jest to, że niedoświadczonemu klientowi bardzo łatwo podsunąć umowę z frazami o nikłej przydatności. Może zaistnieć sytuacja, że klient zakupi frazy z których będzie miał nieproporcjonalnie do kosztów niski ruch.
Przykład:
Klient zakupił pakiet 20 fraz. Średnia liczba wyrazów we frazie to 2,95. Liczba potencjalnych zapytań przy wszystkich pozycjach w TOP1 to zaledwie 240. Koszt 20 fraz za TOP1 to 2200 zł. Jak łatwo sobie policzyć CPC(opłata za klik) na poziomie 9,17 zł. O wiele lepiej wykupić sobie kliki w Google AdWords

l_393“Nie kupuj kota w worku”

Wniosek jaki się nasuwa jest taki, że jeśli model za frazy to tylko wtedy gdy te frazy są wartościowe, o dużym potencjale. Frazy z tak zwanego długiego ogona nie powinny podlegać opłacie a jeśli tak to minimalnej(w kontekście przykładu) . Frazy prestiżowe budują nie tylko ruch ale też Brand.

Komentarze (8)

  1. Cezary Lech:

    Opisywany przez Ciebie model rozliczeń jest najbardziej powszechny i od lat stosowany przez większość agencji SEO w Polsce. Idealny w sytuacji gdy klient ma małą kilkunastostronicową witrynę i faktycznie 20 fraz to maks na jaki można stronę pozycjonować.

    Proponowany model rozliczeń zupełnie nie sprawdza się w sytuacji gdy strona ma kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy podstron a kombinacje słów kluczowych liczą się w tysiącach. Wówczas wspomniany długi ogon i pozycjonowanie w tym modelu wydaje się być jedynym słusznym rozwiązaniem…

    Polecam:
    http://berlinski.pl/pozycjonowanie-stron/pozycjonowanie-modele-rozliczen/
    http://www.sprawnymarketing.pl/artykuly/era-long-tail/

  2. Bartek Krzemień:

    1) Brand buduje się pozycją? Hm, a jak to się mierzy?

    2) Np. taki serwis jak Ceneo - zajmując #1 na zapytanie [laptopy] buduje brand? Nie bardzo, raczej rosnącą irytację użytkowników wyszukiwarki.

    3) Efektem SEO powinno być zwiększenie zysków klienta, a nie pozycja.

  3. Marcin:

    @Bartek

    1) Brand buduje się pozycją? Hm, a jak to się mierzy?

    Mówimy tutaj o explanatory search. Taki mały test, podaj Bartku lidera (jakość, cena, etc) na rynku mikrotomów saneczkowych… Zwykle użytkownicy zwracają się wtedy do Google i patrzą co to jest mikrotom (saneczkowy, rotacyjny :D). Przenoszą też zaufanie do wyszukiwarki (i jej SERP) na firmy, wierząc że rzeczona firma z #1 to właśnie leader. Nie mówię tutaj o Ceneo (to porównywarka) ale o producentach.

    Jak się mierzy ? Ciężko, ale dobrym miernikiem może być np. zwiększenie zapytań na kombinację produkt + nasz brand.

    2) Np. taki serwis jak Ceneo - zajmując #1 na zapytanie [laptopy] buduje brand? Nie bardzo, raczej rosnącą irytację użytkowników wyszukiwarki.

    hmm. Ceneo nie buduje brandu ? Zależy, jeżeli mówimy o Ceneo, jako o marce, która dostarcza porównanie “cen wszystkich produktów” - to można powiedzieć, że tą markę, będąc na #1 na laptopy, właśnie buduje. Pamiętaj, że z internetu korzystają młodzi ludzie, którzy np. wpisują do internetu po raz pierwszy “laptop” … i widzą ceneo na #1 ? Czy wtedy się irytują ? (stawiałbym, że nie). Generalnie, odnośnie irytacji, to wartoby jak mniemam porozmawiać z użytkownikami, bo użytkownicy w masie to wcale nie takie typy jak Ty, Ja czy inni SEM’owcy. Użytkownicy to nasze mamy, dziewczyny, rodzice, 15-latki, górnicy, lekarze… itd.

    3) Cytując klasyka “Dawno takiej herezji nie czytałem”. ZAIKS idzie do Ciebie Bartku ;-). Celem SEO może też być obniżenie zysków konkurencji, wypchnięcie złych wyników z SERP, albo satysfakcja prezesa :-)

  4. Marcin:

    @BTW

    Za twoją inspirujące komentarze, dodamy Cię do Blogrolla :D

  5. Marcin Kordowski:

    Marcin mnie uprzedził :) Nic dodać nic ująć. Dla wyjaśnienia, jest to pierwszy wpis z serii modele rozliczeń. Nie będzie to ranking lecz tylko opis z kilkoma uwagami. To klient dokonuje wyboru. Wpisy na blogu na ten temat mają na celu pomóc i przy okazji wywołać dyskusję.

  6. Bartek Krzemień:

    @Marcin bez nazwiska
    1) Rozumiem, że masz na myśli exploratory search. Jak to się ma do treści artykułu? Przecież Marcin Kordowski w ogóle o tym nie wspomina.

    Przykład z mikrotomem jest nieszczególnie trafiony. Jeśli user nie wie o jakimś produkcie, to jest zerowa szansa, że będzie go szukał w wyszukiwarce. (Oczywiście dla produktu takiego jak podany w przykładzie, który nie jest jeszcze jednym modelem laptopa)

    Gdyby pozycje były wyznacznikiem brandu, to Google nie musiałoby robić dobrze dużym markom. Ergo nie mielibyśmy Vince’a.

    Ciężko się mierzy branding? Za to z pewnością łatwo się fakturuje. To jest problem ze składaniem niemierzalnych obietnic - są niemierzalne.

    2) Skąd wiesz, że wszyscy ludzie wpisujący w wyszukiwarkę “laptop” bądź “laptopy” są zainteresowani akurat zakupem i akurat nowego sprzętu? Jest cała masa innych rzeczy, które mogą być równie istotnym powodem zadania zapytania “laptop”.

    Wpisuje się w tą trochę także inny aspekt:

    Let’s get this straight, Google most certainly DOES hate affiliates , to be more specific, affiliates that use AdWords and I completely understand why. Leaving aside the fact that a large majority promote some less than savory products or services (and sometimes outright illegal products and services) from Google’s point of view, it is NOT an affiliates job to help a searcher (their customer) to find a product or service, it’s theirs.

    Więcej na http://www.redflymarketing.com/blog/is-your-business-model-in-line-with-googles/

    3) Jakie podejście, takie cele.

    @Marcin Kordowski
    Oczywiście, że to klient dokonuje wyboru. Warto jednak zapewnić mu solidne podstawy, na których może sobie ten wybór oprzeć.

  7. Marcin:

    @Bartek

    -> Jeśli user nie wie o jakimś produkcie, to jest zerowa szansa, że będzie go szukał w wyszukiwarce.

    Skąd ta pewność? Jakieś badania? Uogólnianie do mnie nie trafia. Pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu.

    -> Gdyby pozycje były wyznacznikiem brandu, to Google nie musiałoby robić dobrze dużym markom. Ergo nie mielibyśmy Vince’a.

    Mógłbyś proszę, rozwinąć ten wątek bo wydaje mi się interesujące. Chyba nie do końca rozumiem :-), co masz na myśli (choć, wiem co to jest Vince).

    -> Ciężko się mierzy branding? Za to z pewnością łatwo się fakturuje. To jest problem ze składaniem niemierzalnych obietnic - są niemierzalne.

    Fakturuje ? Auchhh.Kto fakturuje ? My ? Oni ? Kto ? Widziałeś nasze faktury ? :-) Czy mówisz o swoich ?

    -> Skąd wiesz, że wszyscy ludzie wpisujący w wyszukiwarkę …

    Hmmm. Nie wydaje mi się, żebym gdzieś napisał, że WSZYSCY.Staram się nie uogólniać, bowiem, że prawdy objawione (tudzież uogólnienia) w SEO, są ciężko weryfikowalne a zarazem łatwe do podważenia poprzez kontrprzykład. Więc pozostanę przy swoim zdaniu. Poza tym chciałbym, jeszcze raz podkreślić, że wyrażam swoje PRZYPUSZCZENIA (wnioski, impresje etc.), i nawet jeżeli mam rację, to w przypadku SEO nie oznacza to automatycznie, że INNI nie mają racji. Nie oznacza to także tego, że moja racja jest bardzie racjonalna niż twoja racja ;-)

    -> Jakie podejście, takie cele.

    Czy możesz trochę jaśniej, inne podejście niż zwiększanie zysku jest ZŁE ? DOBRE ? Jakie ?

  8. Bartek Krzemień:

    Skąd ta pewność? Jakieś badania? Uogólnianie do mnie nie trafia. Pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu.

    Dla mnie to jest kwestia logiki. Pomyśl o tym - nie masz pojęcia, że istnieje jakiś produkt. Skoro o nim nie wiesz, nie możesz również go chcieć. W pewnych wypadkach możesz czuć potrzebę czegoś lepszego niż aktualnie używasz, ale dopóki nie powstanie jakiś produkt, który następnie zostanie jakoś kategoryzowany - nie ma szans, żebyś go szukał.

    Przykład: Jeszcze nie tak dawno temu ludzie czytali ebooki tylko na komputerach. Później pojawiły się takie urządzenia jak czytniki elektroniczne (np Kindle). Ale *zanim* się pojawiły, ludzie mieli co najwyżej uczucie dyskomfortu w czytaniu na monitorach i niezdefiniowane pragnienie czegoś lepszego. Wg mnie logicznym wnioskiem jest założenie, że przed pojawieniem się czytników na dużą skalę, nie było żadnych zapytań o tego typu produkt ze strony tzw. Average Joe. Zanim do tego dojdzie, sneezersi muszą swoje odkichać.

    Jak napisałem, dla mnie to logiczne, ale jeśli potrzebujesz jakichś danych, spójrz tu http://bit.ly/wM3MK

    Mógłbyś proszę, rozwinąć ten wątek bo wydaje mi się interesujące. Chyba nie do końca rozumiem :-), co masz na myśli (choć, wiem co to jest Vince).

    Mam na myśli faworyzowanie brandów przez Vince’a.

    Fakturuje ? Auchhh.Kto fakturuje ? My ? Oni ? Kto ? Widziałeś nasze faktury ? :-) Czy mówisz o swoich ?

    Marcinie, why so serious? Czy ja gdziekolwiek napisałem coś pod adresem ACR? Po prostu za każdym razem, kiedy ktoś mówi o brandingowych działaniach w wyszukiwarce to mi się włącza, że się tak wyrażę, bulszit alert. Szczególnie, że to przecież tak ciężko się mierzy ;).

    Nie oznacza to także tego, że moja racja jest bardzie racjonalna niż twoja racja ;)

    Ja też się bardzo cieszę, że dyskusje na blogach nie przypominają tych parlamentarnych z Dnia Świra.

    Czy możesz trochę jaśniej, inne podejście niż zwiększanie zysku jest ZŁE ? DOBRE ? Jakie ?

    Nie mam absolutnie prawa do osądzania co jest złe, a co dobre, więc nie wiem skąd to pytanie. Uważam jedynie - również na podstawie logiki - iż pracując w celu usatysfakcjonowania prezesa daleko się nie zajedzie. Szczególnie w przypadku SEO, gdzie bardzo często trzeba prezesowi powiedzieć, że po prostu się myli.

odpowiedz