acr.blog - noł bulszit » Co łączy marketing afiliacyjny i koty?

Agnieszka Miksa
Poniedziałek, lipiec 27th, 2009 | Agnieszka Miksa

Co łączy marketing afiliacyjny i koty?

Koty- zwierzęta przez niektórych kochane, przez innych znienawidzone a jeszcze innym obojętne. Pierwsze moje skojarzenie, kiedy myślę o kotach- niezależność i robienie tego, na co ma się ochotę. Koty mają to do siebie, że potrafią być nieprzewidywalne i czasem niezbyt przyjemne. Niektórzy wręcz się ich boją. Koty można adorować, wielbić, oddawać im cześć, zachwycać się nimi podczas kiedy one podchodzą do nas w sposób, szczerze mówiąc, z lekka olewczy (że się wyrażę). Ale z drugiej strony koty potrafią, jeśli tylko chcą, odwdzięczyć się nam za nasze starania i być dla człowieka wsparciem i podporą. Ich mruczenie podobno wpływa znakomicie na psychikę człowieka, a głaskanie kota sprawia, że pracujące przy tym ludzkie nadgarstki nie mają na starość problemów. Cytując jeden z kocich portali:

„Kot natomiast ma tę właściwość, że zbiera z powietrza jony dodatnie-szkodliwe dla układu nerwowego człowieka. Niezależnie od tego potrafi on skutecznie neutralizować szkodliwe promieniowania żył wodnych, a kładąc się na chorym miejscu na ciele człowieka (skądś wie gdzie boli), przeprowadza swoistą termoterapię, która niejednokrotnie okazuje się o wiele bardziej skuteczna od farmakoterapii.”

Podsumowując: koty, mimo iż są wybredne i często ciężkie w wychowaniu, potrafią nam się odwdzięczać samą swoją obecnością :)

Po co cały długi wstęp o kocie? Żeby pokazać, jak wiele ma on wspólnego z marketingiem afiliacyjnym :) Nie wierzycie? Zastanówcie się- jeśli dopieścimy nasze działania w marketingu afiliacyjnym, też odpłaci nam się swoją wdzięcznością. Wystarczy, że starannie zadbamy o stronę docelową, o nasze kreacje, przyjrzymy się skuteczności infolinii Klienta, dobierzemy odpowiednie miejsca na serwisach, na których umieścimy bandery, itd.… Wystarczy trochę wysiłku z naszej strony, a efekty mogą być zaskakujące.

Marketing afiliacyjny też przez niektórych jest uwielbiany a inni nie chcą o nim nawet słyszeć (pomimo, że często nawet go jeszcze nie spróbowali). Najczęstsza przyczyna- niepewne zarobki. Ale cóż z tego, jeśli zarobki mogą przewyższyć nasze najśmielsze oczekiwania? Jeśli popracujemy trochę nad przygotowaniem naszej powierzchni do umieszczenia na niej reklamy, za którą będziemy wynagradzani w modelu CPA, a potem nasze zarobki będą większe niż zarobilibyśmy w innych modelach, to czy nie warto spróbować? Jeśli postaramy się okazać temu rodzajowi marketingu trochę uczucia, odwdzięczy nam się tym samym- ta jak koty :)

Dlaczego akurat takie porównanie- a dlatego, że uważam koty za jedne z najbardziej wybrednych zwierząt na świecie. Psy nie wymagają od nas poświęceń, aby być wiernymi, kochającymi zwierzakami. Dla nich wystarczy, że jesteśmy.

Dla sprostowania- nie jestem rasistką wśród zwierząt. Lubię zarówno psy jak i koty. Chodzi jedynie o kwestię, czy na coś zapracujemy sami, czy dostaniemy to tak czy inaczej- bez większego wysiłku :)

Podkreślam jednak, że nie wszystkie kocie cechy można porównać do marketingu afiliacyjnego. Mój kot przykładowo jest fetyszystą i uwielbia wąchać ludzkie stopy. Nie wyobrażam sobie afiliacji w tej roli… ;)

kot Elmo

A na sympatyczne zakończenie- link do jednego z moich ulubionych filmików.

Dla tych, co obejrzą, komentarz- kot wepchnie się wszędzie, tak jak i kreacja reklamowa z programu afiliacyjnego ;)

Komentarze (1)

  1. Tupl:

    Trochę mnie zmylił tytuł - znalazłem go szukając programu partnerskiego do swojego bloga o kotach, w sumie o cytatach z kotami raczej. No i… skończy się tak, że pewnie fragment tego wpisu zacytuję u siebie (na prawach cytatu, oczywiście :-)