Terminator Salvation w sieci
advergaming marketing media reklama graficzna twitter
Terminator Salvation w sieci.
Jako, że dzisiaj przypada polska premiera 4 części światowego przeboju kinowego – Terminator, postanowiłem bliżej przyjrzeć się promocji i oprawie nowych przygód Johna Connora w Internecie.
Do dyspozycji miłośników tytułowego cyborga są 2 wersje strony: stworzona na potrzeby polskiego widza oraz amerykańska wersja ulokowana na domenie producenta – Warner Bros Studio.

Tutaj autorzy naprawdę się postarali. Zarówno polska jak i amerykańska wersja strony znakomicie oddają klimat filmu – mroczne grafiki, ciekawa nawigacja, dobrze dobrana muzyka no i masa gadżetów: filmy, gry, widgety.
Poza funkcją informacyjną wyraźnie widać w tym wypadku próbę zbudowania społeczności wokół filmu. Obie wersje strony zawierają onlinowe gry, dostępne po zalogowaniu, które jednak nie przypadły mi do gustu.

Turowa pseudostrategia, której sensu pomimo usilnych starań, nie potrafiłem znaleźć oraz platformówka z beznadziejną nawigacją i grywalnością, na pewno nie przyciągną potencjalnego widza na dłuższą chwilę, mało tego, mogą wprowadzić go w stan irytacji, pod wpływem której, gotów jest w ogóle zrezygnować z obejrzenia filmu (ze mną prawie się udało). Zabrakło mi tutaj jakiegoś prostego shootera FPP, czyli tego, co niedźwiadki lubią najbardziej, a co w największym stopniu nawiązywało by do tematu filmu i oddawało jego charakter.
E-społecznościowe i wirusowe intencje marketerów widać również w innych działaniach i projektach:
*FaceBookowa gra z nagrodami (nagroda główna – prywatny seans „Terminator Salvation” – straszna bieda jak na taki budżet i zasięg kampanii) – kolejna nudna jak flaki wołowe gra turowa, której zasad nie udało mi się doczytać do końca
*Twitterowa gra logiczna polegająca na odszyfrowywaniu wiadomości – nie dla mnie, prostego chłopaka, który najbardziej lubi niewymagające myślenia krwawe jatki, w których krew z ekranu bryzga po całym pokoju
*Strona SkyNet – firmy zajmującej się sztuczną inteligencją, od której ponoć wszystko się zaczęło (możemy tutaj dzięki globalnej sieci SkyNet połączyć się z innymi jej użytkownikami, którzy w większości dołączyli już do ruchu oporu i akurat dziwnym zbiegiem okoliczności, wszyscy w czasie rozmowy z nami są atakowani przez T1000)
Do promocji filmu, dochodzi jeszcze premiera gry na PS3 – nie miałem przyjemności się nią pobawić, jednakże bazując na komentarzach i recenzjach znalezionych w sieci, jest ona miernym uzupełnieniem dość słabej promocji filmu online.

Podsumowując, marketerzy odpowiedzialni za promocję filmu wykorzystali większość narzędzi, jednakże sposób ich wykorzystania pozostawia wiele do życzenia. Mamy tu doskonały przykład przerostu formy nad treścią, tworzenie gadżetów dla samego ich istnienia. Autorzy zastosowali kilka ciekawych pomysłów promocji, jednakże nawet w połowie nie wykorzystali ich potencjału, szkoda.
