Nad tym, że dla dzisiejszego marketingu swoistym conditio sine qua non sukcesu jest m.in. innowacyjność nie trzeba się zbytnio rozwodzić… Tak oto innowacyjnym konceptem, który -póki co- dostatecznie zaskakuje i zapada w pamięć, jest m.in. marketingowa synergia (zwłaszcza taka, która nosi znamiona interaktywnej zabawy). Z tejże właśnie synergii marketingowej postanowiła skrupulatnie skorzystać MK2 – czyli jedna z większych sieci kin w Europie – promując we własnych salach kinowych swój serwis internetowy video on demand (MK2 VOD). MK2 zajawiła bowiem w 58 kinach - jeśli powołamy się na dane z poniższego video – krótkie trailery nowej produkcji Universal Pictures, tj. „Fast & Furious 4”, w trakcie emisji których na ekranie kinowym przez chwilę pojawiało się zamiast full-screenowego trailera, zminimalizowane okienko projekcyjne oraz chat-box MSN, w oknie którego widz mógł bacznie śledzić jak rozwija się small-talk pomiędzy operatorem, który właśnie (rzekomo?) wyświetlał im trailer, a jego dziewczyną…
Tym oto sposobem (nadając całemu show pikanterii voyeryzmu: after all widz podglądał cudzą i do tego prywatną rozmowę) każdy uczestnik “pełnoekranowego show reklamowego”, biorąc udział w niecodziennym i do tego dość interaktywnym przedsięwzięciu, zachęcany był do odwiedzenia serwisu internetowego MK2 VOD, w którym de facto mógł odnaleźć produkcje kinowe w rozdzielczości zbliżonej do kinowej (jak domniemam). Wygląda zatem na to, że zgodnie z przekazem MK2.com oraz MK2vod.com („Votre ordinateur et le cinema ne font plus qu’un”) „Komputer i kino tworzą jedność” (?) … czyli, że niby wzajemnie się przenikają, uzupełniają? = hmm… synergia rullezzz…? ale czy aby na pewno jest to „chwytliwe”?
Wstaje rano, nie chce mu się iść do pracy, jedynym interesującym go tematem w pracy to nowa praca :). Po prostu, inna, nie zawsze lepsza, ale nie ta w której tkwi 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu.
Taki problem spotyka wielu pracowników. Taki problem może zrujnować wiele firm. Widocznie Google dotykają te same problemy. Szefowie koncernu wydzielili zespół programistów, którzy pracują nad systemem analitycznym wykrywającym znudzonych a co za tym idzie nieefektywnych pracowników. Na razie planowany jest tylko system wewnętrzny, ale w przypadku sukcesu Google planuje sprzedawać ten produkt innym firmom. Informacje tę usłyszałem w TVN 24. Zastanawiam się jaką nazwę może mieć taki program “Inwigilator”, “Szpicel 2009″. Z drugiej strony jak można nie chcieć pracować w Google. Hmm … No może gdy ktoś ma wykształcenie na wysokim poziomie, zna 3 języki, wychowywany był na członka elity, a siedzi w “Call center” ? Co prawda zarobki są OK, ale czy tylko to się liczy?
Nic nie zastąpi dobrego szefa. Maszyna to maszyna jest przewidywalna, zawsze ją można oszukać, zmanipulować. Wystarczy znać sposoby.
Planując kampanie displayowe z każdym kwartałem, ba z każdym miesiącem czy tygodniem nawet zastanawiamy się coraz usilniej, czym oryginalnym wybić się ponad konkurencję…. W szumie informacyjnym i natłoku reklam, jaki serwują nam każdego dnia wydawcy, wydaje nam się, iż nasz potencjalny Klient w ogóle nie dostrzeże reklamy jeśli nie odpali się z niej niespodziewany filmik, nie wyrwie jakiś nieoczekiwany ryk (czasem brzmiący jak ryk rozpaczy samego ‘klienta-to-be’, nerwowo poszukującego zbawiennego „krzyżyka zamknięcia”, zaskoczonego niecodziennym spektaklem z telefonem czy hamburgerem w roli głównej)… niektórym jednak szerokie spektrum form, które expandują, layerują (ileż ‘angielszczyzny’ tu!), rotują, impaktują już nie wystarcza… display, jak się okazuje, to nie tylko standardy graficzne ujęte czasem w mniej standardowe szatki… dzisiaj display to też reklama w wynikach wyszukiwania….
Zgodnie z tym, co prezentuje IAB France pionierem w odkrywaniu „displayowych pól do popisu” na gruncie wyników wyszukiwania Ebay.com na przykład jest Sixt, którego reklama dotycząca oferty wypożyczenia aut ukazująca się m.in. w samochodowych wynikach wyszukiwania* Ebay.com (gdzie zauważamy ciąg pięciu mini zdjęć oraz pięciu wersów tekstu, które ułożone jedno przy drugim niczym puzzle tworzą jedną spójną całość reklamową) prawdopodobnie nie ma sobie równych w kwestii oryginalności… (póki co oczywiście!) –i podobno jest o wiele bardziej ekonomiczna niż standardowa… czegóż chcieć więcej?
Sixt vs Ebay.com search results
Ciekawe kiedy np. nasze rodzime Allegro.pl zaroi się od podobnych reklam…? Może da radę połączyć taką reklamę z kampanią ‘a-la-displayową’ w Google?
Sixt vs Google
jak wynika z powyższego screena oraz poniżej zamieszczonego filmiku Sixt potrafił zrobić i to…
Jak powinna wyglądać idealna reklama w internecie? Po pierwsze, nie wyglądać jak reklama. Po drugie odwoływać się do naszych emocji, uczuć. Po trzecie, nie zakłócać procesu oglądania danej witryny, a jednocześnie, co po czwarte, niezauważalnie, pozostawiać ślad w naszej świadomości. Po piąte, pojawiać się w miejscach, które swoją treścią przynajmniej odwołują się do tematyki reklamowanego produktu.
No właśnie. W przypadku 4 pierwszych warunków sprawa nie jest oczywista, zwłaszcza w przypadku reklam Google. Link tekstowy, choćby najlepiej napisany nigdy nie zadziała nam na wyobraźnie (no prawie zawsze). Link tekstowy, to… link tekstowy, ludzie uodparniają się na reklamy sygnowane by Google. Do tego ten napis „REKLAMA GOOGLE” informujący nas, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Zostaje jeszcze punkt piąty, który co jak co, ale w Google można dopracować bardzo dobrze, nawet w kontekście. Mamy możliwość targetowania na podstawie słów kluczowych, możemy dobierać strony przy pomocy kategorii, wykluczać domeny itp. itd. Możliwości jest sporo. No właśnie, chyba jednak zbyt mało…
Kiedy widzę takie kwiatki jak zaprezentowany poniżej to:
a)Nie wiem czy śmiać się czy płakać
b)Uzmysławiam sobie jak słabo sieć kontekstowa funkcjonuje w przypadku portali informacyjnych
No dobra, wystarczy już tego biadolenia, do czego piję. Oto podstrona z newsem w serwisie gazeta.pl
A to jej dalsza część, zawierająca reklamy Google:
Hmm, no i co my tu mamy: katastrofa samolotowa w Indonezji - wczasy w Indonezji, tragedia w Indonezji – safari nurkowe w Indonezji, 97 osób zginęło w Indonezji – nurkowanie w Indonezji (tutaj dodatkowo mamy podwójne dopasowanie kontekstowe, przecież samolot zanim się rozbił musiał zanurkować…). Słabo to strasznie wygląda, powiedziałbym nawet żenująco słabo. Ja osobiście staram się unikać portali informacyjnych w kontekście, a takie kwiatki tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że postępuję właściwie jako marketer. Ale jest też tutaj wymiar czysto ludzki, bo w moim odczuciu mieszanie newsów takiej treści z jakimikolwiek reklamami to spore nadużycie. Chociaż z drugiej strony (znowu odzywa się we mnie marketer), efekt tej reklamy jest piorunujący – reklama zagrała na moich emocjach, serwis indo-explorer.com zapamiętam na długo, warunek czwarty reklamy idealnej został spełniony…
Jakiś czas temu Google wprowadziło możliwość tworzenia reklam graficznych. Udało się, reklamy rzeczywiście tworzy się łatwo i przyjemnie. Mamy do wyboru kilkadziesiąt gotowych szablonów. Możemy zmieniać kolorki, czcionki, dodawać logo do reklam graficznych itd itd. A wszystko nie wymaga większego wysiłku. Całość wygląda tak:
Wybieramy gotowy szablon i przystępujemy do modyfikacji. Po kilkunastu minutach mamy reklamy we wszystkich dostępnych formatach.
Niestety narzędzie ma jeszcze bugi. Ale o tym kiedy indziej. Dziś miało być na wesoło.