Ogłaszamy trwającą do 4 czerwca promocję. Dla 3 klientów bezpłatnie wdrożymy narzędzie Google Website Optimizer. Chętni powinni wysłać email na przemyslaw.cyluk@acr.pl.
W e-mailu wystarczy podać swoje dane kontaktowe. Resztą zajmiemy się my
IGA – In Game Advertising, czyli Reklamy w grach internetowych to bardzo szybko rozwijający się rynek marketingowych. Jak podaje eMarketer nakłady na tą formę reklamy mają osiągnąć kwotę 650 mln dolarów 2012 roku, co stanowi ponad 3,5-krotny wzrost w stosunku do wydatków z 2006 roku, kiedy to rynek IGA wart był 182 mln dolarów (badanie uwzględniało wszystkie nośniki do gier poza telefonami komórkowymioraz tzw. Advergames).
Tak szybki wzrost tego rodzaju marketingu nie dziwi, jeśli przyjrzymy się liczbom związanym z IGA:
- 7 na 10 konsumentów w USA gra w różnego rodzaju gry komputerowe (Online Gaming 2008 Report by NPD Group)
- ok. 70% Internautów w USA odwiedza serwisy z grami internetowymi
- ponad 11% graczy sprawdziło dany Brand z zamiarem kupna po obejrzeniu jego reklamy w grze (dla porównania jedynie 1% osób, które miały kontakt z reklamą tradycyjną dokonało zakupu danego produktu – badania dla BrandWeek)
- 1 na 5 graczy rozmawiał o danym produkcie po obejrzeniu go w grze, a ponad 10% zarekomendowało ten sam produkt znajomym
Zasięg takiej reklamy jest ogromny, co pokazuje poniższe badanie, które przedstawia sposób spędzania wolnego czasu przed komputerem. Ponad 60% Internautów w USA w ramach rozrywki onlinewybiera serwisy z grami internetowymi. Większą popularnością cieszy się jedynie oglądanie contentu stworzonego przez innych użytkowników, czyli YouTube.com
Jeszcze większa od zasięgu jest skuteczność IGA. Przyjmując, że jedynie połowa graczy spośród 11%, którzy poszukali kontaktu sprzedażowego z marką po obejrzeniu jej w grze, kupi produkt, daje nam to konwersję na poziomie 6,5% - całkiem sporo jak na mój gust. Jeśli dodamy do tego, że 1/3 Internautów uznaje gry komputerowe za najprzyjemniejszą rozrywkę (badanie dla Entertainment & Leisure Software Publishers Association) to dojdziemy do wniosku, że In Game Advertising to nie tylko świetnie konwertująca ale również najbardziej inwazyjna forma reklamy, dla której potencjalnie charakterystyczna jest duża tolerancja odbiorców, co również nie jest bez znaczenia.
Pewien problem do niedawna stanowiła potrzeba wpisania takiej reklamy do gry dużo wcześniej, przed potencjalną datą jej emisji, co wiązało się z potrzebą przewidywania przyszłych trendów dla rynku danego produktu. W chwili obecnej dzięki dynamicznym systemom IGA takim jak nowy wynalazek Microsoft i EA Gamesta przeszkoda została pokonana, a In Game Advertising przechodzi, na nowy, wyższy level.
Dzięki takim rozwiązaniom IGA w niedalekiej przyszłości stanie się potężną bronią w rękach marketerów, a Ci z całą pewnością nie zawahają się jej użyć.
Poniżej przykłady wykorzystania In Game Advertising:
O wspomaganiu do zapytań w Google z właściwą sobie błyskotliwością wspominał już Przemek. Chciałbym nieco rozwinąć temat, a to za sprawą wprowadzanych przez firmę z Mountain View nowych rozwiązań dla tego zagadnienia.
Do podpowiadań w zapytaniach wpisywanych w Google dołożono, a właściwie wkrótce będzie dołożone, kilka dodatkowych elementów mających na celu (jak wszystko zresztą w Google ) udoskonalenie zapytań. Są to właściwie 4 główne elementy: powiązanie podpowiedzi z już otwartą wyszukiwania, spersonalizowanie podpowiedzi na podstawie historii wyszukiwań, umieszczenie w podpowiedziach linków prowadzących bezpośrednio do stron oraz umieszczenie w podpowiedziach linków sponsorowanych.
1. Podpowiedzi do już otwartej strony.
Wspomaganie wyszukiwań, otwarta strona
W przypadku gdy ponawiamy wyszukiwanie, wpisując nowe zapytanie, Google będzie generowało nam podpowiedzi powiązane z poprzednim zapytaniem.
2. Personalizacja podpowiedzi.
Personalizacja podpowiedzi
Google umieści w podpowiedziach także frazy, które znajdzie w historii naszych wyszukiwań. W tym przypadku możemy zrezygnować z tej opcji klikając przycisk ‘Remove’ (geotargetowanie sprawi, że będziemy mieć zapewne też przycisk ‘Usuń’ ).
3. Adresy URL bezpośrednio w podpowiedziach.
Podpowiedzi, adresy url
W momencie gdy wpisywany tekst będzie pasował w dużym stopniu do jakiejś strony, jej tytuł wraz z adresem będzie wyświetlany od razu w podpowiedzi. Czyżby dla nas - seowców kroiło się nowe poletko do zaorania? Mam nadzieję, że tak
4. Linki sponsorowane w podpowiedziach.
Podpowiedzi, linki sponsorowane
W przypadku gdy wpisywane zapytanie będzie powiązane z linkiem sponsorowanym, będzie on także wyświetlany w liście wspomagania zapytań. Będzie to zatem kolejny powód, by walczyć o pierwsze pozycje pod danymi frazami w kampaniach Adwords. Jest li zatem i poletko do zaorania także dla semowców
Braci seowo semowa nadchodzą nowe możliwości konwersji! Czego Wam i sobie życzę
Złudzenie optyczne – błędna interpretacja obrazu przez mózg pod wpływem kontrastu, cieni, użycia kolorów, które automatycznie wprowadzają mózg w błędny tok myślenia. Złudzenie wynika z mechanizmów działania percepcji, które zazwyczaj pomagają w postrzeganiu. W określonych warunkach jednak mogą powodować pozornie tylko prawdziwe wrażenia. Jak to w ogóle ma się do reklamy? Otóż w reklamie także możemy wykorzystywać zjawisko złudzenia optycznego. Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie dzięki, któremu możemy z dużą skutecznością zwrócić uwagę odbiorcy. Z pewnością reklama wykorzystująca to zjawisko zapadnie każdemu w pamięci. Poniżej przykłady:
A najlepsze zostawiłem na koniec. Firma Wonderbra (producent staników) i ich viral. Proszę patrzeć w sam środek spirali (szczególnie tyczy się to Panów ).
O tym, iż coraz więcej społeczności tworzy się wokół marek FMCG (i nie tylko) już pisaliśmy… o tym, że w społecznościach tkwi siła, potencjał etc. wszyscy wiemy… o tym, że społeczności podpowiadają producentom, czego od nich oczekują – chcę wspomnieć po krótce i ja… Jako zagorzała fanka czekolady, nie mogę przy w/w okazji, nie przytoczyć „come back’u” znanej i do 2003 roku produkowanej w UK marki WISPA (Cadbury). Nigdy nie próbowałam tego smakołyku, aczkolwiek po zamieszaniu, jakie wokół niego powstało, wnoszę, iż jest smaczny i chyba dzisiaj nie wypada go już nie spróbować…
Jak czytamy w NYTimes, Cadbury zdecydowało się wznowić w 2007 roku produkcję batoników WISPA po tym, jak ponad 14 000 użytkowników Facebook utworzyło grupę/y o charakterze: „bring back (the) Wispa”, domagając się ‘wskrzeszenia niczym Feniksa z popiołów’ ich ulubionego batonika. Ten przypadek mimo, iż podobny jest do case’ów m.in: Cavan Coli czy Georgie Pie - pokazuje nie gorzej niż inne, jak opiniotwórczym środowiskiem są społeczności internetowe, oraz jak cenną skarbnicą wiedzy o produkcie są zebrane tam opinie ludzi nastawionych na konsumpcję naszego produktu. After all, któż lepiej zna produkt niż konsument? No właśnie: konsumenci znają produkt w praktyce jako konsumenci, ale czy na pewno wiedzą wszystko o tym, co dla marki jest właściwe? Czy aby na pewno producent powinien bezsprzecznie brać pod uwagę wszystko to, co sugeruje Klient?
We wspomnianym artykule z NYTimesa przytoczona jest opinia Karla Heiselmana: „Clearly you want to listen to consumers,” (…). “But I think we have to be careful about relying on them to do our jobs.”, która sugeruje raczej zachowawcze podejście w kwestii polegania marketerów (i nie tylko) na opiniach konsumenckich. Producentom WISPA wzięcie pod uwagę sugestii konsumentów co prawda chyba się opłacało, albowiem sprzedano ponad 1.2 m batoników WISPA tylko w ciągu tygodnia od wznowienia sprzedaży, niemniej przy innej okazji, kto zagwarantuje nam czy społecznościowa kampania nie jest przypadkiem np. żartem lub „sztuką dla sztuki” wyrażającą po prostu nostalgię za produktem, a która wcielona w życie nie przyniosłaby oczekiwanych rezultatów, a co gorsza może i estymowanych zysków? Z drugiej jednak strony, nie grasz – nie masz… Potraktujmy zatem powyższe pytania, jako retoryczne… - w końcu „wszystko jest względne” …
Swoją drogą, siła marki WISPA (a w jej przypadku też Facebooka), to jednak fenomen - http://fortheloveofwispa.com/ - czekolada rządzi!!