
Poniedziałek, marzec 26th, 2012 | Kinga Nurska
Pisaliśmy w zeszłym tygodniu o postawach Polaków wobec ekologii i chęciach zmiany swoich nawyków konsumenckich, związanych z tym trendem. Zgodnie z obietnicą, przedstawiamy dziś nasz research, dotyczący wykorzystania trendu ekologicznego poprzez marketerów w internecie.
Na 200 internetowych kampanii produktów z kategorii higiena i pielęgnacja, przeprowadzonych w 2011r., jedynie 10 procent z nich nawiązywało do ekologii lub natury2. W większości nawiązanie to kończyło się na wskazaniu naturalnych składników produktu, czasami na nazwie, do której dołączono przedrostek „eko” bądź frazę „natura”. Jest to zgodne także z trendami popularności fraz kluczowych używanych na fanpage’ach: stosunek popularności słów natura – ekologia wynosi odpowiednio 98:2.3

W kategorii motoryzacja, wśród 200 kampanii, znaleźliśmy jedynie jedną komunikującą ekologiczność produktu. (Kampania Skody „Ekologia- to leży w naszej naturze). Nieco więcej kampanii stawiających na naturę lub ekologię znaleźliśmy w kategorii żywność – cztery. Były to: kawa Natura Cafe Organic, która promowała się jako - pierwsza Bio kawa w Polsce, paluszki Axpal, które ostatecznie zaliczyliśmy się do stawiających na naturę z uwagi na hasło kampanii, wskazujące na ich pochodzenie (paluszki z Małego Beskidu), warzywa w puszkach Bonduellle nawiązujące do naturalności oraz wyroby mięsne Gzella, przekonujące o swojej wierności tradycji i pochodzeniu, kojarzącym się z czystością, ekologią i naturą (Bory Tucholskie).
Zabrakło kampanii pokazujących ich neutralizujący lub pozytywny wpływ na środowisko. A może to nie brak wiary w proekologiczne postawy internautów, tylko brak pomysłów? Jakie macie inne pomysły? Zapraszamy do dyskusji.
Źródła:
Badanie desk research agencji mediowej ACR, z wykorzystaniem narzędzia AdReport, badanie objęło kampanie internetowe od 1 stycznia 2011 do 1 stycznia 2012.
Dane na podstawie własnego badania z wykorzystaniem statystyki cat Napoleon (CheeseCat)
wiecej | brak komentarzy

Piątek, marzec 23rd, 2012 | Kinga Nurska
Z okazji pierwszego i drugiego dnia wiosny, dnia drzew i dnia wody… (uff, nazbierało się w tym miesiącu przyrodniczych świąt;)
Stop. Wrrróć! Zajrzeliśmy do TGI (SMG/KRC) i zrobiliśmy kilka badań porównawczych o tym, jak bardzo Polacy są proeokologiczni. Badaliśmy nasze społeczeństwo pod względem różnic w wykształceniu, sytuacji zawodowej, płci, korzystaniu z internetu i …. Mamy dobre wieśći! Środowisko jest dla nas wszystkich ważne – nawet wśród dla osób posiadających stałą pracę, jak i nie pracujących, różnice np. w deklaracji „mogę więcej zapłacić za produkty ekologiczne” są rzędu jedynie kilku punktów procentowych.
Ponad połowa Polaków twierdzi, ze jest gotowa na zmiany stylu życia, aby poprawić stan środowiska naturalnego i selekcjonuje śmieci, by zostały przetworzone na surowce wtórne.1 70% z nas twierdzi też, że opakowania powinno się dać powtórnie przetworzyć. Tyle samo uważa, że troska o powtórne wykorzystanie odpadów jest naszym obowiązkiem.



Badanie Target Group Index, przeprowadzone przez agencję mediową ACR, z wykorzystaniem narzędzia Millward Brown SMG/KRC. Wielkość (ważona): 3 347 078 (8 538 przypadków, 23,6% całej próby)
W poniedziałek napiszemy, czy i ew. jak marketerzy wykorzystują trend pro-ekologii w swoich kampaniach internetowych.
wiecej | brak komentarzy

Czwartek, luty 16th, 2012 | Kinga Nurska
Według źródeł zbliżonych do Facebook’a, na które powołuje się portal Mashable, Facebook wprowadzi znany już osobom indywidualnym “Wehikuł czasu” zamiast tradycyjnych ścian. Portal twierdzi, że stanie się to jeszcze w lutym.
Co Timeline może zaoferować markom? Przede wszystkim nowe możliwości ekspresjii na Facebook’u. Dzięki wehikule czasu, można sprawnie przedstawić np. historię firmy, a możliwość wstawienia dużego obrazu na górze strony daje szansę na uczynienie jej bardziej charakterystycznej. Jest to także duże udogodnienie dla użytkowników, którzy nie będą musieli ładować linearnie starszych postów, aby znaleźć interesujące ich, archiwalne treści - wystarczy prosta oś, która pozwoli im “przeskoczyć” wygodnie do danego okresu.
Mało atrakcyjne? Niekoniecznie. Ludzie uwielbiają historie i opowieści - niech pierwszy wyloguje się ten, kto nigdy nie przeglądał listy znajomych, historii postów lub zdjęć kogokolwiek na portalu społecznościowym;)
Marketerom od lat wmawiano, że muszą być wydawcami, muszą publikować. Teraz czas, aby wprowadzili teorię w praktykę.- powiedział Ian Schafer, CEO agencji digital Deep Focus.
Marketing narracyjny nie jest niczym nowym, ale Facebook daje doskonałe możliwości do jego implementacji- aż szkoda ich nie wykorzystywać.
Jedna z wizualizacji amerykańskiej agencji Skinny, przedstawiającej możliwy wygląd Timeline dla marek

Pozostaje jeszcze, jak to mawiał jeden z moich profesorów filozofii, najistotniejsze pytanie “What if…?”
A co, jeśli nie chcemy czekać do końca lutego? A co, jeśli chcemy pokazać timeline naszym lubisiom już dziś? Jest na to rozwiązanie, które przetestował już Lexus.
Warto też regularnie śledzić G+ i Twittera. Rozwój stron obrandowanych na FB zmobilizowało Google+ i Twittera, którzy też pracują nad udogodnieniami profili firmowych. Jestem przekonana do obu serwisów tak samo mocno, jak do FB, w przyszłości pewnie będę jeszcze bardziej w nie wierzyła. Ale o tym, dlaczego - przy kolejnej okazji:)
wiecej | brak komentarzy

Piątek, luty 3rd, 2012 | Kinga Nurska
Paolo Coelho już od kilku lat nielegalnie udostępnia… swoje własne dzieła w sieci. Nie jest jedyny - podobnie postępują np. muzyczne grupy Slayer i Lunatikz, czy Trent Reznor, lider zespołu Nine Inch Nails. Robią to dla promocji, czasem z powodu - ich zdaniem - nieuczciwych lub nieudalnych wydawców ich dzieł.
W przypadku dzieł sztuki nie kupujesz papieru, tuszu, pędzla, ramy obrazu czy nut, ale pomysł zrodzony z połączenia tych produktów. Piractwo może działać jako zaprezentowanie prac artysty. Jeśli spodoba ci się jego lub jej pomysł, to będziesz chciał mieć go w swoim domu. Dobry pomysł nie wymaga ochrony. Wszystko poza tym to albo chciwość, albo ignorancja
- tłumaczy Coelho na swoim blogu, traktując piractwo jako promocję. Podobno od czasu, kiedy książki autora “Alchemika” zostały udostępnione w sieciach P2P, sprzedaż ich fizycznych kopii nieuastannie rośnie.
Zjawisko zdaje się potwierdzać najnowszy raport Obiegi kultury. Społeczna cyrkulacja treści’ , który stawia pod znakiem zapytania popularyzowany obraz świata kultury niszczonego przez piratów internetowych.
Do rzeczy.Raport ‘jest efektem przeprowadzonych przez zespół z Centrum Cyfrowego Projekt: Polska badań. Wynika z niego kilka ciekawych faktów: Mimo, że aż 39 procent aktywnych internautów korzysta z kultury pożyczając sobie książki, oglądając video online lub ściągając pliki z sieci, to jednocześnie:
-> 32% internautów jest najlepszymi klientami księgarń
-> 50% internautów jest najaktywniejszymi klientami sklepów muzycznych, a 31% - kin.
Tymczasem, aż 62% ogółu Polaków nie korzysta ani z formalnych, ani z nieformalnych obiegów treści kulturowych. Jak podejrzewają twórcy raportu, prawdopodobnie korzystają oni głównie z mediów masowych (radio i telewizja), co plasuje internet jako drugie źródło dostępu do kultury (w tym celu korzysta z niego 33 procent Polaków).
Aż 60% badanych zgodziło się też ze stwierdzeniem, że gdyby nie internet, wiedzieliby dużo mniej o książkach, muzyce i kinie.
Pozostaje jeszcze pytanie o to, czy każdy internauta to pirat?

Zrobiliśmy małe badanie (korzystając z NetTrack SMG/KRC, badanie zrealizowana na populacji 4 tys. osób,obejmujące fale styczeń - grudzień 2011 ),w którym jedynie 18 procent Internautów deklaruje wykorzystywanie internetu do ściągania lub wysyłania plików. Oczywiście, to tylko deklaracje, ale wątpliwości pozostają.
Podobnie jednak jak i fakt, że Internauci z reguły mieszkają w ośrodkach wyżej zurbanizowanych (patrz infrastruktura teleinformatyczna w Polsce), lepiej zarabiają od nie- Internautów i są lepiej wykształceni, co pociąga za sobą wniosek, że naturalną konsekwencją jest to, iż to oni stanowią większość grupy zakupowej kultury i stanowili ją jeszcze przed erą sieci.
Co to w praktyce oznacza? Moim (zaznaczam- subiektywnym)zdaniem, że internet ani nie niszczy, ani nie buduje kultury, po prostu stawia ją przed koniecznością (r)ewolucji wydawniczo - promocyjnej, udostępniając nowe, przez wieki nieznane, możliwości.
Zobaczcie zresztą, co mówi na ten temat wspomniany Coelho, mój tymczasowy guru marketingu;)
Documented@Davos: Paulo Coelho, Author from Michelle Laird on Vimeo.
wiecej | brak komentarzy

Wtorek, styczeń 24th, 2012 | Kinga Nurska
Z okazji Światowego Dnia Środków Masowego Przekazu, mamy dla Was kilka ciekawych danych na temat opinii dot. reklam, telewizji, radia i prasy. Zamiast dodać opinie o internecie, podzieliliśmy badaną grupę na Internautów i nie- Internautów. Badanie zostało przeprowadzone z użyciem Target Group Index (Millward Brown SMG/KRC), na 45 000 respondentów, z czego 54,7% próby zadeklarowało się jako internauci, a 45,3% - jako nie korzystający z internetu.
Osoby nie korzystające z internetu częściej twierdzą, że nie zauważają reklam w gazetach i pismach. Ponad połowa badanych “Nie - Internautów”(51,61%) stwierdziła że rzadko zauważa owe reklamy. Ponad 43 procent z nich rzadko zauważa też reklamy na plakatach. Analogicznie odpowiedziało już tylko 46% Internautów w przypadku gazet i pism oraz 39,4% w przypadku plakatów. Są oni jednak bardziej wymagający - Internauci częściej oczekują od reklam zabawności (46% Internautów vs 36% nie - Internautów). Jednocześnie Internauci są bardziej skłonni kupować nowe marki - ok. 44 procent z nich zadeklarowało, że często kupuje nowe marki, aby dowiedzieć się, jakie są. Podobnych odpowiedzi udzieliło ok. 10 punktów procentowych mniej nie - Internautów.

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu
Internautom bardziej zależy na większym wyborze kanałów telewizyjnych - między obiema badanymi grupami wystąpiła różnica deklaracji na poziomie około 10% ( 52,46% Internautów vs 43,27% nie korzystających z internetu). Mimo to, więcej osób deklarujących się jako nie - Internauci przyznaje się, że czują się uzależnieni od telewizji (17,45% nie -Internautów vs 14,78% Internautów)
Podobnie sprawa wygląda z kolorywmi czasopismami - ponad 22 procent nie - Internautów zgadza się ze stwierdzeniem “Nie mogę odmówić sobie kupowania kolorowych czasopism”, takie samo zdanie reprezentuje dwa punkty procentowe mniej Internautów.
I na koniec ciekawostka: wbrew temu, czym straszą media i niektórzy socjologowie, internauci bywają bardziej rodzinni (lub mają ku temu więcej sposobności). Aż 74% z nich deklaruje spożywanie w niedzielę rodzinnego obiadu, do czego przyznaje się już tylko 67% osób nie korzystających
z internetu.
wiecej | brak komentarzy